W Mysłowicach powstał pierwszy polski rower na wodór

Nie trzeba już baterii ani tradycyjnego ładowania – wystarczy wodór wytworzony z wody. Tak działa najnowszy projekt Groclinu, który już w 2026 roku ma trafić do użytkowników. Wodorowy rower, pierwszy taki w Polsce, produkowany będzie właśnie w Mysłowicach.

– Uznaliśmy ten region za ciekawy pod kątem dbania o środowisko oraz nawiązaliśmy współpracę z Partnerem, który posiada duże zaplecze produkcyjne i niezbędny nam know how – mówi Michał Seidel, CEO Groclinu.

Technologia, którą wykorzystano w tym jednośladzie, jest zdaniem twórców lepsza niż standardowy napęd elektryczny. To m.in. większa odporność na warunki atmosferyczne, niższe koszty użytkowania i brak konieczności utylizacji zużytych baterii. Jak tłumaczą twórcy – to właśnie te elementy zadecydowały o wyborze wodoru.

Napęd wodorowy ma więcej zalet niż elektryczny. Jest bardziej efektywny kosztowo oraz posiada więcej przewag konkurencyjnych. Ponadto jest to „paliwo przyszłości”. Jako Groclin chcieliśmy być pierwsi, którzy stworzą polski rower wodorowy i to nam się udało – mówi Seidel.

Domowy elektrolizer wytwarza wodór z czterech litrów wody w sześć godzin. Taki nabój pozwala przejechać nawet 60 kilometrów. Cały zbiornik instaluje się bezpośrednio w ramie pojazdu.

Aluminiowa rama, masa 26 kilogramów, zasięg jak w klasycznych elektrykach. Cena  – od 12 tysięcy złotych netto.

Sprzedaż została już uruchomiona. Rowery będą dostępne zarówno dla odbiorców indywidualnych, jak i firm. Pierwsze egzemplarze mają pojawić się na rynku z początkiem 2026 roku.

Zakończyliśmy produkcję sharing Bike i planujemy kolejne modele: cargo oraz rower dla kurierów – zdradza Seidel.

Czy wodór zdominuje miejską mobilność?

 

Bogumił Stoksik