Rozmowa z Gabrielą Morawską-Stanecką, kandydatką do Senatu

0
mat. prasowe

Rozmowa z Gabrielą Morawską-Stanecką, kandydatką do Senatu z okręgu Mysłowic, Tychów i powiatu bieruńsko-lędzińskiego, w ramach tzw. Paktu Senackiego.

Gabrielo, jesteś kandydatką opozycji do Senatu z Mysłowic, Tychów i powiatu bieruńsko-lędzińskiego, w ramach tzw. Paktu Senackiego. Na czym on polega?

Pakt Senacki utworzyły wszystkie partie opozycji demokratycznej, które uzgodniły, że w każdym okręgu wyborczym zostanie wystawiony tylko jeden kandydat demokratycznej opozycji do Senatu przeciwko kandydatowi Prawa i Sprawiedliwości. Jako kandydatka opozycji gwarantuję wyborcom, że będę broniła interesów mieszkańców i mieszkanek Mysłowic.

Czy uważasz, że środki z Unii Europejskiej są szansą na rozwój Mysłowic?

Jako mieszkance sąsiedniej gminy – Wyr, zależy mi na tym, by cały nasz region się rozwijał. Istnieją obszary, które szczególnie wymagają wsparcia Unii Europejskiej, np.: rozwój infrastruktury drogowej, służba zdrowia, ochrona środowiska czy kultura. Zauważyłam, że podczas rozmów z mieszkańcami Mysłowic najczęściej pojawiały się trzy tematy – fatalny stan dróg, wszechobecny smog oraz brak miejsc tętniących życiem. Samorząd potrzebuje unijnego dofinansowania do rozwiązania właśnie takich problemów. Dlatego ja, w przeciwieństwie do mojego kontrkandydata, będę stała po stronie Unii Europejskiej. To właśnie dzięki nim miasto ma możliwość zrealizowania takich projektów jak np. rozbudowa i doposażenie bazy diagnostycznej Szpitala Nr 2. Pamiętajmy też, że miasto to nie tylko infrastruktura. To przede wszystkim jego mieszkańcy. Środki unijne mogą również posłużyć do tworzenia przyjaznej przestrzeni miejskiej, która się stanie się sercem Mysłowic. Miejsc, w których ludzie będą chcieli przebywać. Nie wiem, czy pamiętasz, ale jeszcze 20 lat temu Mysłowice były śląską stolicą muzyki niezależnej. Tu naprawdę wiele się działo. Ten potencjał nadal istnieje, tylko trzeba stworzyć mu odpowiednie warunki, by znów mógł się rozwijać. Dlatego będę walczyła o to, by jak największa ilość środków unijnych trafiała bezpośrednio do samorządów, które najlepiej rozumieją potrzeby Mysłowic.

Przecież nie jesteś zawodową polityczką. Dlaczego wobec tego zdecydowałaś się startować do Senatu?

Zgadza się. Nie jestem polityczką. Z zawodu jestem adwokatką. Od ponad 25 lat pomagam ludziom w rozwiązywaniu ich codziennych problemów. Z jednej strony moja praca to ogromna odpowiedzialność, ale też wielka radość. Jestem cały czas blisko problemów ludzkich i to wtedy, gdy dzieje im się największa krzywda. Przecież do adwokata przychodzi się zwykle wtedy, kiedy coś się wali albo nas przerasta. To wielka lekcja życia, ale i pokory. We własnej bańce informacyjnej często nie mamy pojęcia, jak problemy bardzo potrafią się piętrzyć. Zwłaszcza w przypadku osób niezamożnych, które nie mają się kogo zwrócić się o poradę. Wówczas te nierozwiązane problemy nawarstwiają się. Wiem, jak trudno dochodzi się alimentów, kiedy jest się samotną matką i te sprawy zawsze są dla mnie bardzo ważne i poruszające. Od czasu, gdy moje córki zaczęły chodzić do szkoły uczę społecznie prawa i rozmawiam z młodzieżą – widzę, jak często są zagubieni i boją się przyszłości. Część z nich jest wtedy łatwym łupem dla populistycznych ruchów – dających proste, choć fałszywe, recepty. Problemy szkół – uczniów i nauczycieli znam z pierwszej ręki i widzę, jak co roku przybywa im nowych. Obecna deforma edukacji i przeludnienie szkół dołączyły do tego, co było już wcześniej. Od lat jestem społeczniczką – uczestniczę w projektach organizacji pozarządowych, wspierających kobiety, dzieci, osoby poszkodowane przez los. Kiedy udaje mi się uzyskać coś dla nich, mam poczucie, spełnienia, przekonania, że wybrałam dobry zawód. Teraz jednak nadszedł czas, aby moje doświadczenie wykorzystać w szerszym zakresie: w pracy Senatorki, w stanowieniu dobrego prawa, prawa dla każdego człowieka, zrozumiałego, nieskomplikowanego, jasnego.

Co jako kandydatka do Senatu, chciałabyś zaproponować mieszkańcom i mieszkankom Mysłowic?

Całe życie jestem blisko ludzi i z ludźmi i to się nie zmieni. W moim biurze chciałabym stworzyć miejsce spotkań, gdzie będzie można podyskutować, wziąć udział w ciekawym szkoleniu – otwarte na różne wizje miasta i państwa oraz pomagające budować, a nie burzyć, mosty między ludźmi. To będzie miejsce, gdzie tolerancja i równość będą głównymi obowiązującymi zasadami. Zarówno seniorzy, jak osoby bardzo młode, będą mogły wzajemnie czerpać ze swoich doświadczeń. Priorytetem jest też dla mnie dostępność tej przestrzeni dla osób z niepełnosprawnościami – nie wyobrażam sobie, by wyborca na wózku nie mógł dostać się do swojego senatora, ponieważ zatrzymuje się przed schodami, których nie jest w stanie samodzielnie pokonać. Dużo rozmawiam z mieszkankami i mieszkańcami Mysłowic. Mówią mi, że chcą mieć poczucie, że ich reprezentantka jest dla nich – słucha i potrafi stanąć w ich obronie. I ja właśnie to potrafię, ponieważ robię to od lat jako adwokatka. I jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której chcę powiedzieć – zawsze będę stała po stronie faktów i nie będą wygłaszała pseudonaukowych teorii, których celem jest wyłącznie straszenie i dzielenie ludzi. Dzięki Funduszom Europejskim wiele dobrego wydarzyło się w Mysłowicach i nadal tak może być – i to jest właśnie fakt. Polska jest w Unii, a państwa postkomunistyczne, którym się to nie udało, są w znacznie gorszej sytuacji niż my. Wystarczy spojrzeć na Ukrainę. Dlatego będę korzystać z najlepszych doświadczeń europejskich w aktywnym prowadzeniu mojego biura i byciu najlepszą Senatorką dla moich wyborców.

mat. prasowe

Gabriela pochodzi ze Szczyrku. Prywatnie jest szczęśliwą żoną, mamą dwóch dorosłych córek oraz babcią 2-letniego wnuka. Ma dwa psy – Frodo i Szantę.

mat. prasowe

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here