Policjanci zapobiegli pożarowi

0
fot. pixabay

11 września po południu mysłowiccy policjanci zostali skierowani na interwencję do mieszkania, z którego wydobywał się gęsty dym. Zachodziła obawa, że wewnątrz może przebywać 79-letnia właścicielka. Z mieszkania słychać było szczekanie psa, a ponieważ nikt nie otwierał drzwi policjanci zdecydowali się wejść przez uchylone okno balkonowe.

Krótko przed godziną 18:00 dyżurny mysłowickiej komendy otrzymał zgłoszenie o gęstym dymie wydobywającym się z jednego z mieszkań przy ul. Korfantego. Skierowani na miejsce policjanci z referatu patrolowo-interwencyjnego, dotarli tam jako pierwsi. Z informacji zebranych od sąsiadów wynikało, że w mieszkaniu może przebywać starsza kobieta. Na klatce schodowej rozprzestrzeniał się dym i czuć było intensywny zapach spalenizny. Pomimo wielokrotnego pukania i wezwań policjantów, nikt nie otworzył im drzwi, a ze środka słychać było szczekanie psa.

Mundurowi wybiegli z budynku i zauważyli uchylone okno balkonowe w zadymionym mieszkaniu. Bez chwili zawahania udali się do mieszkania znajdującego się piętro wyżej. Przy asekuracji swojego kolegi z patrolu oraz sąsiada, jeden z policjantów balustradami przedostał się na balkon, a następnie wszedł do zadymionego pomieszczenia. Mundurowy sprawdził każdy pokój, ale nie było tam żadnej osoby. W kuchni za to, na pełnym ogniu kuchenki gazowej, stał dymiący się garnek z posiłkiem. Policjant natychmiast wyłączył dopływ gazu, ugasił garnek oraz pootwierał drzwi i okna w mieszkaniu. Jak się okazało, w mieszkaniu przebywał tylko pies, który dzięki szybkiej interwencji policjantów nie ucierpiał w tym zdarzeniu.

Po pewnym czasie do mieszkania dotarła 79-letnia właścicielka. Kobieta oświadczyła, że wychodząc z domu zapomniała wyłączyć kuchenkę, na której przygotowywała obiad. Kobieta była wdzięczna mundurowym, że ich zdecydowana reakcja uchroniła mieszkańców budynku przed wybuchem pożaru.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here