Lekarz radzi. Uwaga na ości i nie tylko!

0
fot. ARAmedia

Okres świąteczny to czas, w którym spożywamy różne, przygotowywane tylko w tym okresie potrawy. Prawie we wszystkich domach króluje oczywiście karp, znam rodziny kupujące po kilkanaście kilogramów tej smakowitej ryby.

Nie będę teraz udzielał porad, jak je przygotowywać, bo każdy ma swoje przepisy, włącznie ze mną (potrafię np. przygotować karpia po żydowsku), natomiast radzę bacznie uważać na ości! Szczególnie unikajcie państwo, kiedy już ość stanie w gardle, samodzielnego usuwania!

Ość z ryby najczęściej wbija się w górną lub środkową część gardła, często np. w migdałek. Z tych okolic laryngolog przy pomocy odpowiedniego instrumentarium i oświetlenia może ją  łatwo usunąć. Niestety pacjenci często próbują sami palcami usunąć sobie to dokuczliwe ciało obce i wtedy najczęściej spychają je niżej lub wbijają w głąb ściany gardła, „masakrując” przy okazji śluzówkę jamy ustnej. Niestety, kiedy ość jest niżej, to nawet w szpitalu tak łatwo nie pójdzie. Konieczne będzie znieczulenie z narkozą włącznie i usuwanie przy pomocy endoskopu, czyli noc spędzamy w szpitalu.

Oprócz rybich ości uważajmy również na drobne kości z drobiu, np. w kawałku filetu z piersi kurczaka, w którym niczego się nie spodziewamy, a w którym często tkwi drobna kostka. Również niebezpieczne są kostki z królika. To ciała obce, które często na dyżurach laryngologicznych usuwałem. Często zalegają nam w gardle, tak samo, jak – niestety również już w przełyku – kawałki liści laurowych, popularnie zwanych bobkowymi. Tu jest bardzo ważna rada dla szefów kuchni i wszystkich gotujących: nie łamcie ich przed wrzucaniem do potraw, gdyż pozostawiony w całości będzie łatwiej zauważony i odłożony na brzeg talerza.

W gardle „lubi” także stanąć kęs suchego włóknistego mięsa, np. z rosołu. Ekstremalne przypadki to szpilki, agrafki spożyte z pieczywem. Kiedyś usuwałem rożek z torebki na mleko – pacjent otwierał worek zębami, mleko wpłynęło gwałtownie do ust i spowodowało zachłyśnięcie. To ciało obce wyciągałem już z… oskrzela.

Nie odstraszam nikogo od jedzenia czegokolwiek. Uważajcie tylko na co trzeba. Zdrowych, wesołych świąt i wielu smacznych świątecznych potraw!

Nadesłano przez: dr Narcyz Wojtowicz