fot. Dariusz Strzoda

Góry Izerskie: jedno z przepięknych miejsc w naszym kraju, które warto odwiedzić i zobaczyć. Znajdują się na terenie Polski i Republiki Czeskiej. Spacerując po tych terenach, natrafimy na miejsca niezwykłe i tajemnicze, związane z ich przeszłością przed drugą wojną światową.

Dzisiaj troszkę o miejscu niegdyś pięknym, zapomnianym, gdzie na dodatek trudno trafić. Pobiedna to miejscowość mało znana, ale dawniej zamieszkiwana przez ród Gersdorfów, którego wybitną postacią był Adolf Traugott von Gersdorf, arystokrata, uczony, miłośnik turystyki i astronomii. Zajmował się przede wszystkim meteorologią i mineralogią. Kolekcja jego minerałów była słynna w Europie. Wróćmy jednak do pasji Gersdorfa, jaką była astronomia. Zlecił on swojemu przyjacielowi hrabiemu Fryderykowi Wilhelmowi von Reden zaprojektowanie wieży do obserwacji nieba. Budynek powstał na początku XIX w., miał 25 m wysokości, a pierwotnie nazwano go Mon Plaisir czyli „Moja przyjemność”. Właściciel obserwował z niej izerskie niebo, które zwłaszcza latem jest piękne. Nie bez powodu w dzisiejszych czasach na terenie Gór Izerskich powstał Izerski Park Ciemnego Nieba, gdzie są prowadzone warsztaty dla młodzieży. Warto tam zajrzeć i wybrać się w pogodną noc, a pewnie nikt nie pożałuje.

Wróćmy jednak do „naszej” wieży. W budynku Gersdorf zgromadził różne cenne eksponaty, które po jego śmierci w 1807 r. zostały przekazane do Górnołużyckiego Towarzystwa Naukowego w Goerlitz. Na przestrzeni lat zmieniali się właściciele wieży. W roku 1850 obiekt został odrestaurowany, a następnie w 1885 r. przeprowadzono kolejny remont i od tego czasu wieża służy jako atrakcja turystyczna. Właściciel, wychodząc naprzeciw zapotrzebowaniu, udostępnił wieżę turystom. Mogli oni wejść na górę i z wysokości 20 m oglądać okolicę. Zbudował przy niej również restaurację, w której turyści oprócz zjedzenia posiłku mogli napić się m.in. piwa z Pałacowego Browaru z Pobiednej.

W 1886 r. na cześć cesarza Wilhelma zmieniono nazwę wieży na Kaiser Wilhelm Turm (wieża cesarza Wilhelma). Lata świetności tego miejsca przypadły na okres przed drugą wojną światową, było atrakcją turystyczną w ówczesnych Niemczech. Przykre jest to, że po zakończeniu wojny wieża wraz z zapleczem nadal mogła być atrakcją turystyczną, ponieważ działania wojenne ominęły te tereny, a ostatni jej właściciel pozostawił cały obiekt w dobrym stanie. Niestety szabrownicy i bezmyślni ludzie doprowadzili budynek do ruiny. Jak wygląda dzisiaj, widać, można i warto porównać ze starymi fotografiami.

Warto też bliżej przyjrzeć się budowniczemu wieży Adolfowi Traugottowi von Gersdorff. Ciekawostką jest to, że wyprawa Gersdorfa do Szwajcarii zapisała się w annałach światowego alpinizmu. Właściciel Pobiednej był naocznym (obserwował przez lunetę), jedynym wiarygodnym świadkiem zdobycia Mont Blanc przez Piccarda.

Nadesłano: Dariusz Strzoda

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wprowadź swój komentarz
Proszę wpisz tutaj swoje imię