Wielka (kulinarna) podróż za miedzę

0
fot. facebook.com/bielskobiala.szpilka/

Czasem warto wybrać się w podróż innego rodzaju. Pozwolić cieszyć się nie tylko oczom, ale i żołądkowi. Na szczęście na Górnym Śląsku nie brakuje miejsc, w których możemy doświadczyć prawdziwej uczty dla podniebienia.

Zacznę od podróży na Wschód. Indie, Pakistan, Tajlandia i inne egzotyczne kraje południowej Azji są coraz częstszym kierunkiem europejskich turystów. Także podniebienia smakoszy całego zachodniego świata zwrócone są w tym kierunku. Trudno się dziwić: to właśnie południowa Azja dała nam curry – potrawę złożoną z mięsa i warzyw zatopionych w sosie. Pod samym słowem „curry” kryje się mieszanka przypraw takich, jak imbir, kurkuma, kardamon, pieprz, kolendra, gorczyca, chili, kminek i wiele innych, z których otrzymujemy proszek lub pastę. Curry stanowi główny składnik sosu, który z gotowanych warzyw i mięsa potrafi wydobyć prawdziwy aromat. Danie to od kilku lat zyskuje na popularności także w Polsce. Można powiedzieć, że stało się nieodłącznym elementem kart wykwintnych restauracji stawiających na kuchnię orientalną, ale także na zawsze zmieniło nasz rodzimy street food. Najlepsze curry w Katowicach zjemy w bistro Hurry Curry (ul. Stanisława 1). Za miskę curry z ryżem (do wyboru: wołowina, wieprzowina, drób, ryba, krewetki, vege) zapłacimy ok. 20 zł.

Kto woli street food w amerykańskim wydaniu, ten słyszał zapewne o burgerowni Mad Mick (ul. Warszawska 13 i pl. Oddziałów Młodzieży Powstańczej 5, Katowice), jednym z bardziej znanych miejsc na Śląsku, w którym zjemy smacznego hamburgera z wołowiną usmażoną dokładnie tak mocno, jak lubimy. Jak wiadomo, od kilku lat burger jest narodowym polskim daniem, powoli dogania kebaba, dlatego też Mad Mick musiał dorobić się licznej konkurencji. Zdrowa Krowa (ul. Raciborska 2, Gliwice i ul. Mariacka 33, Katowice) ma także swoich stałych klientów – widać to szczególnie w piątkowe i sobotnie wieczory. Jednak najlepsze burgery w regionie zjemy w bistro Szpilka (Rynek 27, Bielsko-Biała). Wybór znakomitych sosów, idealnie przysmażona wołowina i zawsze świeże składniki sprawiają, że fani tego lokalu regularnie przyjeżdżają do Bielska nawet z Katowic. Minimalistyczny, nowoczesny i jednocześnie ciepły wystrój wnętrza oznacza, że jest to jedyna burgerownia na Śląsku, do której można zaprosić swoją drugą połowę na… randkę. Za burgery w powyższych lokalach wraz z dodatkami i napojem zapłacimy ok. 30 zł.

Jeżeli chcemy odkrywać nowe smaki i gotowi jesteśmy na kulinarne eksperymenty, powinniśmy się wybrać do Mańana Bistro & Wine Bar (ul. Wolności 15, Chorzów). Ta maleńka restauracja ma do zaoferowania dania na każdą okazję. Często zmieniające się menu za każdym razem zaskakuje, a smak oferowanych dań sprawia, że wraca się tu regularnie. Przykładowa pozycja z karty: ośmiornica w tempurze, sepiamajo, emulsja z naci pietruszki, ziemniak, marynowana cebula. Za dwudaniowy obiad zapłacimy do 100 zł. Wcześniej jednak należy pamiętać o rezerwacji stolika!

Jeżeli jesteśmy zainteresowani kulinarnymi eksperymentami, nie chcąc przy okazji wydać połowy wypłaty, bezwzględnie powinniśmy się wybrać do Bytomia. Jazz Club Fantom (ul. Żeromskiego 27) to najpiękniejszy lokal na Śląsku – za aranżacją jego wnętrza stoi światowej już sławy Medusa Group (także z Bytomia), dzięki czemu Fantom stał się mekką nie tylko smakoszy, ale i hipsterów. Zjemy tu wiele regionalnych dań w zaskakujących odsłonach, np. krupniok z musem jabłkowym, napijemy się piwa i posłuchamy dobrych dźwięków prosto z festiwali takich, jak Tauron Nowa Muzyka. Co ważne nie jest to jedyne miejsce, które warto w Bytomiu odwiedzić. Na uznanie zasługuje też knajpa Zelter (ul. Strażacka 3a). Tu także dostaniemy wiele dań regionalnych w nowoczesnej formie oraz typowe dania street foodowe w wersji śląskiej. W obu bytomskich lokalach za obiad wraz z napojem zapłacimy ok. 30 zł.

Jeżeli chcemy zakosztować haute cuisine – kuchni wysokiej – i zobaczyć, jak smakuje danie, które jest przy okazji dziełem sztuki, najlepiej wybrać się do Tychów. Warsztaty Smaku (ul. Wejchertów 20) to kolejne miejsce o prawdziwie śląskim charakterze, choć dania prezentowane w karcie pochodzą z całego świata. Różnorodne menu sprawi, że każdy w Warsztatach znajdzie dla siebie smak idealny. Za dwudaniowy obiad zapłacimy ok. 100 zł. Jeśli w trakcie obiadu chcemy oglądać Górny Śląsk z góry, powinniśmy zaplanować

wizytę w restauracji Wodna Wieża (ul. Kilińskiego 5, Pszczyna). Lokal znajdujący się na najwyższej kondygnacji dawnej wieży ciśnień zabiera nas w podróż do epoki wiktoriańskiej, kiedy to rodzaj ludzki, zachwycony swoimi odkryciami, przekonany był o swojej nieskończonej potędze. Na gruncie wiktoriańskiego odrodzenia powstał nurt w kulturze popularnej znany jako steam punk. Steam punkowa restauracja w Polsce jest tylko jedna – żywcem wyjęta z powieści Juliusza Verne’a – i jest nią

właśnie Wieża Wodna. W karcie znajdziemy zarówno tradycyjne polskie dania, jak i propozycje z całego świata. Jednak szczególnie warto skusić się na pszczyńską dziczyznę. Księstwo Pszczyńskie znane jest z tradycji łowieckich, jakże więc w Pszczynie nie skosztować sarny? Za pełny obiad w Wieży Wodnej zapłacimy ok. 120 zł.

Jak widać, można na Śląsku dobrze zjeść za duże i nieduże pieniądze. Cieszyć nas może, że oferta kulinarna w naszym regionie jest każdego roku bogatsza. Jedyne, nad czym ubolewa autor niniejszego artykułu, to brak prawdziwej wietnamskiej knajpy, jakich pełno chociażby w Warszawie. Miejmy nadzieję, że to tylko kwestia czasu, a ulubione danie autora – zupę pho – będzie można w przyszłości zjeść pod niejednym familokiem.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here