Lans na dziary

0
fot. Ewa Maruszak/Tattoo Konwent Katowice

19 i 20 września w Szybie Wilson odbył się kolejny katowicki Tattoo Konwent. Festiwale związane z tatuażem są coraz bardziej popularne, dokładnie tak, jak same „dziary”. Poza tym duża ilość różnorodnych atrakcji podczas konwentu sprawiła, że pojawiły się na nim osoby niekoniecznie zainteresowane wszechobecnymi już tatuażami – koncerty i targi mody również zachęcały do wzięcia udziału w imprezie.

O ile w mniejszych miejscowościach tatuaże ciągle kojarzą się z subkulturą więzienną, to w dużych polskich miastach stały się już nieodłączną częścią miejskiej mody. Choć artyści związani z tatuażem często powtarzają, że daleko nam jeszcze w tej kwestii do Zachodu, tatuaże i tak wydają się być wszędzie, zwłaszcza w okolicach modnych deptaków Warszawy, Krakowa, Wrocławia czy Katowic. Tatuaż stał się nie mniej ważny od modnych spodni czy eleganckiej kurtki. Jest częścią dress code’u i symbolizuje przynależność do odpowiedniej grupy społecznej. Według niektórych socjologów stał się sposobem na wyrażenie swojego wnętrza, co bywa niezwykle istotne w czasach korporacyjnej uniformizacji. Według innych jest wyłącznie modą, która jednak zatacza coraz szersze kręgi, jak niegdyś moda na rock’n’roll. Wiele osób cieszy, że Katowice dołączyły do grona miast, w których doczekał się swojego święta.

Tegoroczny Tattoo Konwent zorganizowano w katowickim Szybie Wilson po raz trzeci (warto zaznaczyć, że pod szyldem Tattoo Konwent odbywają się corocznie bliźniacze imprezy w Gdańsku i Wrocławiu). Wśród wystawców, którzy otworzyli na konwencie swoje stoiska, należy wymienić m.in. śląskie studia Chyba Ty Tattoo (Katowice), Rock’n’Roll Tattoo and Piercing (Katowice), Lucky Tattoo (Tychy) czy Speak in Color (Wodzisław Śląski). Zainteresowaniem cieszyły się także stoiska wystawców spoza Śląska, w tym Kult Tattoo Fest (Kraków), Azazel (Warszawa) czy Santa Muerte (Wrocław). Uczestnicy konwentu, którzy odpowiednio wcześniej dokonali rejestracji, mogli liczyć na wykonanie nowej dziary podczas imprezy. Chętnych jak zwykle było aż za dużo – kto się nie załapał, mógł jedynie umówić się na wolny termin w stacjonarnym studiu.

Równie oblegane były nieliczne na konwencie salony specjalizujące się w innych rodzajach modyfikacji ciała, w tym warszawskie CrM zakładające w Szybie Wilson kolczyk za kolczykiem. Jak na każdej tego typu imprezie można było wziąć udział w konkursie na najlepszy tatuaż w kilku kategoriach. Szczególne zainteresowanie wzbudzały kategorie związane z najciekawszym tatuażem wykonanym pierwszego i drugiego dnia konwentu oraz kategoria dotycząca prac związanych z Górnym Śląskiem.

Impreza przyciągnęła też amatorów miejskiej mody. Na Tattoo Konwent można było nie tylko zaopatrzyć się w nową czapkę czy koszulkę, lecz nawet skompletować całą garderobę. Jest to trend, który można zaobserwować na całym świecie – targi mody stają się nieodzownym elementem festiwali tatuażu. Co ciekawe pośród wystawców w Szybie Wilson nie zabrakło nawet modnych salonów fryzjerskich, twórców całkiem konwencjonalnej biżuterii, a także producentów dekoracji do nowoczesnych wnętrz. Uczestnik w ciągu dwóch dni konwentu mógł zatem odmienić siebie i swoje mieszkanie.

Tattoo Konwent aspirując do miana festiwalu interdyscyplinarnego, mógł się pochwalić bogatym programem artystycznym. Na scenie pojawiły się m.in. grupy muzyczne Tester Gier, Thaw i Captain Grave, jednak główną gwiazdą był kontrowersyjny hip-hopowy Problem (PRO8L3M), który zyskał popularność po premierze filmu „Pocztówki z Republiki Absurdu” (w filmie tym muzycy Problemu zagrali samych siebie, choć tkwiących w alternatywnej rzeczywistości). Zazwyczaj trudny w odbiorze zespół wzbudza więcej zainteresowania niż niejeden twórca lansujący radiowe hity, dlatego też koncert Problemu przyciągnął do Szybu Wilson niemałą widownię, często niezainteresowaną tatuażem. Poza koncertami można było zobaczyć pokazy przygotowane przez takie grupy taneczne, jak Breaknuts czy Luqo.

Tattoo Konwent jest festiwalem nietypowym jeszcze pod jednym względem. Można tu spotkać osoby o skrajnie różnych światopoglądach, które łączą wyłącznie (aż?) zainteresowania. Hipsterzy i narodowcy wspólnie oglądają stoiska wystawców i nikogo to nie dziwi – w końcu każdy może chcieć wymarzoną dziarę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here