Poznaj filozofię tapas

0
fot.sxc.hu

Andaluzja. Niewielkie, trzy-, pięcioosobowe  grupki przemieszczają się z baru do baru, w każdym popijając piwo lub wino. Zamawiają także tapas, czyli małe zakąski, zagryzki, zakuski. Te niewielkie przekąski podbiły świat. Ich ideę stanowi świeżość i prostota wymieszane z chęcią nowych doznań smakowych.

Wszystko zaczęło się, gdy król Alfons trafił podczas swojej podróży do oberży. Zamówił kieliszek jerez – hiszpańskiego wina wzmacnianego. Zerwał się wiatr, niosąc pył i piach, więc oberżysta instynktownie przykrył kieliszek plastrem szynki. Królowi ten pomysł tak się spodobał, że pozostałe kieliszki zamawiał również z wieczkiem – po hiszpańsku tapa. Niewiele później właściciele barów zauważyli, że przekąski wzmacniają pragnienie, a klienci potrafią wypić więcej, wspomagając się jedzeniem. Kultura tapas wytworzyła czasownik taper, który oznacza włóczenie się po barach. Zasady takiej zabawy są proste i sprzyjają pozytywnemu spędzaniu czasu z uśmiechem na ustach. Po pierwsze nie rozmawia się na tematy drażliwe, jak polityka. Po drugie za każdą rundę płaci jedna osoba. Po trzecie nie spędzamy w jednym miejscu więcej czasu niż dwie kolejki.

Bary tapas wyspecjalizowały się w przekąskach danego typu. Klienci dobrze wiedzą, gdzie najlepiej smakują szaszłyki, a gdzie warzywa. Przeważnie konsumpcja odbywa się na stojąco w zatłoczonych knajpkach z zaśmieconą podłogą, pełną skorupek po owocach morza. To do takiego miejsca powinni udać się turyści, bo tam przebywają miejscowi, a oni wiedzą gdzie jest najsmaczniej. Pielgrzymkę po barach kończymy słodkimi tapas, mini dziełami sztuki cukierniczej.

Jak w hiszpańskiej kulturze tapas, tak w Polsce mocno zakorzenione są przekąski Dostosowane do narodowego trunku, czyli zimnej wódki. Śledzie, tatar, galarety, marynowane grzyby – najczęściej na nie chadzano w dwudziestoleciu międzywojennym. Obecnie, gdy ktoś odważy się otworzyć bar tapas w Polsce, niestety nie cieszy się to dużym powodzeniem. Z jednej strony często nie ma w takim miejscu klimatu, rozluźnionej obsługi, śmiechu. Z drugiej strony Polacy wolą jeden konkretny posiłek, wylewający się z talerza schabowy, obok góry ziemniaków i kapusty, czy tak lubiane w ludowych gościńcach koryta, wypełnione mięsiwami. Smukłe, filigranowe o skoncentrowanym smaku tapas nie przemawiają do naszej mentalności. Mimo, iż cena kilku tapas jest równa jednemu obiadowi, a i gramowo wychodzi na to samo.

Kiedy jednak będziemy mieli ochotę na coś innego, mniejszego i zróżnicowanego smakowo, przyrządźmy sobie w domu te wyjątkowe przysmaki. Pamiętajmy o wyrazistym kolorze i smaku.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here