Warszawskie Bomby uderzają do Chin

0
fot. materiały promocyjne

Co łączy nasze miasto z Muńkiem Staszczykiem i Jarosławem Kuźniarem? Czy polska muzyka podbije Chiny? Rozmowa z Mietallem Walusiem, członkiem zespołów Negatyw i Warsaw Bombs oraz dyrektorem artystycznym Behind the Trees Festival.

Bogumił Stoksik: Właśnie zakończyła się druga edycja organizowanego przez ciebie festiwalu Behind the Trees. Zagrałeś na nim po raz pierwszy z zespołem Warsaw Bombs, który współtworzysz m.in. z Muńkiem Staszczykiem z T-Love. Jak to się stało, że ten zespół powstał?

Mietall Waluś: Pomysł na zespół wyszedł z mojej strony. Byłem w Warszawie i przypadkowo spotkałem się z Muńkiem w japońskiej restauracji. Znamy się od dłuższego czasu, ale nie widujemy się zbyt często. Pytał co u mnie, więc powiedziałem mu o trasie Negatywu po Chinach, którą wcześniej odbywaliśmy. Spodobał mu się pomysł trasy koncertowej w kierunku innym niż zachód Europy, więc zaproponowałem mu, że przecież moglibyśmy polecieć tam razem i zagrać wspólnie. Nie traktowałem tej rozmowy specjalnie serio, bo Muniek to jedna z ikon polskiego rocka, ale następnego dnia dostałem od niego wiadomość, że on na poważnie z tymi Chinami. Poprosił mnie tylko, żeby próby były w Warszawie. Dołączył do nas jeszcze Jacek „Perkoz” Perkowski, Paweł „Nazim” Nazimek oraz Budzik.  I tak powstał Warsaw Bombs.

Skąd pomysł, żeby Warsaw Bombs grał utwory legend polskiego rocka?

Na początku wybraliśmy po dwie piosenki Negatywu i T-Love, ale powiedziałem Muńkowi, że nie chcę grać wyłącznie naszych utworów, że fajnie byłoby zagrać piosenki zespołów, które cenimy i które połączą nasze wspomnienia. Stanęło na tym, że gramy m.in. numery Tiltu, Brygady Kryzys, Lecha Janerki. To chcemy zaproponować chińskiej publiczności, piosenki, które wniosły coś w życie Polaków.

W wywiadzie dla Onetu powiedziałeś, że to taki wyjazd kumpelsko-turystyczny. Nie nastawiacie się na zarobek. Jest szansa, że Warsaw Bombs przerodzi się w coś stałego?

To relacje bez ciśnienia na jakiś sukces. Jeżeli możemy się zrealizować w projekcie, który nas naprawdę cieszy i dzięki któremu zobaczymy kawałek świata, to cieszę się z tego, bo to fajny epizod w moim życiu. Dużo czasu spędzaliśmy na próbach. Zrobiliśmy z Muńkiem piosenkę jako Warsaw Bombs. Nie nastawiałem się na kontynuację, ale w wywiadach powtarzamy „nigdy nie mów nigdy”.

W promocję waszej trasy w Chinach zaangażował się znany dziennikarz Jarosław Kuźniar. Na jego portalu podróżniczym goforworld.com można oglądać relację z waszego wyjazdu. Jak to się stało?

Zgadza się. Jarosław Kuźniar patronuje naszej chińskiej trasie. Mówi o Mysłowicach i Warsaw Bombs i to bardzo fajna rzecz. Na pomysł promocji naszej trasy przez niego wpadł Marcel Sobota, który organizuje całą naszą trasę w Chinach.

Stoisz za organizacją festiwalu Behind the Trees. Praca dyrektora artystycznego to coś zupełnie innego niż praca muzyka.

Daleko mi do określeń „dyrektor” czy „prezes”. Praca nad organizacją festiwalu to wielki stres. W życiu takiego nie miałem. Ale pochodzę z miasta, gdzie jest dużo zespołów i dobrej muzyki, więc to zarazem duża przyjemność. Organizowanie sponsorów, przewidywanie, czy na festiwal przyjdą ludzie, jaka będzie pogoda, czy nie jest za dużo imprez wokół nas – te rzeczy są dla mnie bardzo obciążające psychicznie. Jednak nie mamy ciśnienia, żebyśmy byli w rankingu najlepszych festiwali, bo i nigdy nie będziemy tworzyć wydarzenia rangi Open’era, choćby z racji braku wielomilionowego budżetu. Ale zainteresowały się nami duże media i sponsorzy. Piszą o nas Onet, Codzienna Gazeta Muzyczna czy „Dziennik Zachodni”. Praca nad festiwalem to przedsięwzięcie na sześć-siedem miesięcy. Działamy razem z urzędem miasta, Mysłowickim Ośrodkiem Kultury, Miejskim Ośrodkiem Sportu i Rekreacji i wieloma innymi ludźmi. Cieszę się, że nam się to udaje.

Jesteś przede wszystkim kojarzony z zespołem Negatyw. Po Warsaw Bombs przyjdzie czas na nowe rzeczy pod szyldem Negatywu?

Chciałbym bardzo w przyszłym roku wydać płytę z naszymi najlepszymi utworami i może przy tej okazji uda nam się zorganizować jakiś koncert w mieście. Zobaczymy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here