Nowa odsłona zespołu GalHan

0
fot. Leonard Czarnota

29 listopada w filii Mysłowickiego Ośrodka Kultury w Brzezince odbył się kameralny koncert zespołu GalHan. Mimo że było to przed Andrzejkami, występ zgromadził pełną salę miłośników ich twórczości. Ostatnio w grupie zaszła zmiana na pozycji wokalisty.

Agnieszka Czarnota: Nie wszyscy czytelnicy wiedzą, skąd się wzięła nazwa GalHan.

Tadeusz: Od Galicji i Hanysów. Mój pomysł. Wziął się stąd, że pojawiła się równowaga Galicjan i Hanysów w zespole. W tej chwili Voytek to bardzo fajnie uwypukla i mówi o tym na koncertach. W Galicji mówi o Hanysowie i odwrotnie.

Każdy, kto słyszy tę nazwę, jest zaskoczony jej tłumaczeniem.

Tadeusz: Wszyscy myślą, że nazwa ma pochodzenie irlandzkie.

Kiedy odbył się pierwszy koncert z nowym wokalistą Voytkiem i gdzie?

Tadeusz: W restauracji Degusto 28 czerwca w Mysłowicach. Ten koncert, klubowy, potraktowaliśmy jako próbę generalną przed występem przed większą publicznością. Przygotowywaliśmy się wtedy na trasę bieszczadzką.

Mieliście większą tremę niż zazwyczaj? To pytanie nie do Voytka.

Voytek: Raczej nie. Przed każdym koncertem jest mały stres. Zawsze może coś się zdarzyć. Na scenie jest masę czynników technicznych, które mogą nie zagrać. Nie stresujemy się tym, że mamy zagrać.

Chodzi o reakcję publiczności: wychodzicie na scenę i jest z wami nowy wokalista.

Krzysztof: Nie, nie, nie. Bardziej spinaliśmy się dwoma gitarami, żeby załapać to, co w tych dwóch brzmieniach jest istotne.

Kto podjął pierwszy kroki do nawiązania współpracy?

Michał: Poprzedni wokalista zaczął mieć problemy zdrowotne i podjęliśmy decyzję, że coś trzeba zrobić dla bezpieczeństwa zespołu i wokalisty, tudzież publiki. Zaczęliśmy szukać, mieliśmy propozycje od różnych ludzi. Pomyśleliśmy o Voytku, bo widywaliśmy się czasem w klubach i postanowiliśmy się z nim spotkać. Propozycja wyszła od zespołu. Nie przeraziliśmy go w każdym razie, bo nie było Mariana (śmiech).

Marian: Byłem wtedy chory.

Tadeusz: Voytek był chętny, spotkaliśmy się, porozmawialiśmy, ustaliliśmy warunki współpracy.

Marian: Potem jak mnie Voytek zobaczył, to pewnie pomyślał: „Kurcze, same dziadki! Z kim ja tu będę występował!?”.

To chyba plus. Pewnie pomyślał: „Jestem najmłodszy, będę wymiatał! Wszystkie fanki moje!”. Voytek, będziesz pisał teksty, jak poprzednik?

Voytek: Oczywiście. Na razie pracujemy nad materiałem, który jeszcze Tadek wymyślił. Na razie jest okres, w którym nie ma czasu nad tym usiąść, ale na pewno pojawią się nowe aranżacje.

Jakie to uczucie być wokalistą zespołu GalHan?

Voytek: Miłe.

Marian: Już wszystko mamy, żeby osiągnąć sukces, brakuje nam jeszcze skandalu.

Krzysztof: Skandal wisi w powietrzu (śmiech).

Pierwsze koncerty za wami. Jesteście przygotowani do porównywania obecnego wokalisty do Jacka Wocki?

Adam: Voytek jest zupełnie innym człowiekiem i jakiekolwiek porównywanie jest pomyłką.

Fani będą porównywać. Nie chodzi o to, czy źle zaśpiewasz, ale w rozumieniu fanów: czy dla nich lepiej czy gorzej się stało, że nastąpiła zmiana.

Maciek: Tego nie można rozpatrywać w kategorii lepiej czy gorzej. Po prostu: inaczej. Voytek jest innym człowiekiem i teksty interpretować będzie po swojemu. To działalność autorska. Tak samo Voytek, jak i każdy członek zespołu interpretuje muzykę na swój sposób. Porównywanie jest karygodnym błędem. Są rzeczy, których się porównać nie da, każdy ma swoje plusy i minusy. Poza tym zawsze są fani zespołu i fani wokalisty. Fani zespołu zapewne zostaną, a fani wokalisty albo odejdą, albo przekonają się do nowego.

Byłam na koncercie 29 listopada. Widziałam, że dobrze czujecie się w swoim towarzystwie.

Adam: Jak stare, łyse konie. Znamy się od 1984 r., jesteśmy ekipą przyjaciół.

Występowała z wami dziewczyna, która grała na saksofonie. Publiczność była zachwycona. Będzie z wami częściej występować?

Adam: Dziewczyna z saksofonem zawsze budzi pozytywne emocje. Ta, która z nami występowała to Katarzyna Zielosko. Kasia zawsze jest mile widziana i jesteśmy otwarci na współpracę.

Voytku, co ze znajomością tekstów? Chłopaki robią ci klasówki? Jest jakiś termin na naukę wszystkich?

Voytek: Nie. Wspomagam się nowoczesnymi technologiami. Zawsze mam przy sobie tablet z tekstami. Mam sklerozę.

Marian: Jest taki plan, żeby mu ten tablet wyłączyć na następnych koncertach.

Wyobraźcie sobie: jesteście w Bieszczadach, nie ma prądu, nie ma gdzie naładować baterii, a dostajecie propozycję koncertu za super kasę. Co wtedy?

Voytek: Obok siebie zawsze mam drukowany tekst (śmiech).

Tadeusz: Gramy już długo. Znamy nasze piosenki, ale jak ma się przed sobą tekst, człowiek czuje się pewniej. To jest tak, jak ze ściągami na klasówkę. Nie zawsze się ściąga, ale czujemy się pewniej, gdy mamy je przy sobie.

Kiedy i gdzie będzie można was w najbliższym czasie posłuchać i zobaczyć?

Adam: 21 marca gramy w Rudzie Śląskiej.

Najbliższe plany?

Tadeusz: Kończymy nagrywać materiał do płyty, z nowym wokalistą, który zawierać będzie również utwory, które nie były do tej pory publikowane. Planowany termin pojawienia się płyty to maj-czerwiec 2014 r. Będzie można ją nabyć na koncertach i przez internet. Pojawią się informacje na naszej stronie internetowej www.galhan.pl, na którą serdecznie zapraszamy.

Mysłowicko-jaworznicki GalHan powstał w 2006 r. Gra muzykę łączącą rock, grunge i blues. Skład zespołu: Voytek Urban – wokal, Tadeusz Sojka – gitara prowadząca, Krzysztof Zielosko – gitara rytmiczna, Michał Łyp – bas, Adam Pioskowik – perkusja, Marian Głuch – instrumenty klawiszowe i Maciej Wrona – harmonijka.

Nadesłano przez: Agnieszka Czarnota

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here