„Pewnego dnia” Emily Giffin – recenzja

0
fot. znak.com.pl

Emily Giffin – to nazwisko było mi znane dotąd jedynie ze słyszenia. Ktoś zachwalał, polecał, ale jakoś nie było okazji, by dowiedzieć się kto to jest i o czym pisze książki. Do teraz, bo wakacje to idealny moment na poznawanie nowych autorów. Okazało się, że Emily Giffin jest amerykańską pisarką, której pierwsza powieść „Coś pożyczonego” po recenzji w „The New York Times” została bestsellerem. W dodatku na jej podstawie powstał film „Pożyczony narzeczony” z Kate Hudson i Ginnifer Goodwin w rolach głównych.

Dalsze losy bohaterów śledzimy w kolejnej powieści „Coś niebieskiego” – w końcu panna młoda według przesądu powinna mieć na sobie coś niebieskiego i coś pożyczonego. Giffin lekko i naturalnie opowiada historie z życia wzięte. Dwie przyjaciółki, miłość, zdrada, ślub. Przekonujemy się, że życie lubi płatać figle w najmniej spodziewanym momencie, a serce nie sługa. Następne powieści nie są już kontynuacją, więc możemy je czytać w dowolnej kolejności: „Dziecioodporna”, „Sto dni po ślubie”, „Siedem lat później”.

Najnowsza powieść Giffin w Polsce ukazała się w 2012 roku i nosi tytuł „Pewnego dnia”. Jest to opowieść o bogatej producentce telewizyjnej, która mieszka w penthousie na Manhattanie, jest w związku z przystojnym i równie bogatym mężczyzną, ma wszystko, o czym marzyła i jest szczęśliwa. Jednak pewnego dnia w jej drzwiach pojawia się osiemnastoletnia Kirby, córka Marianne. Największa i strzeżona przed wszystkimi tajemnica nagle wychodzi na jaw, a tym samym zmusza Marianne do podjęcia poważnych decyzji życiowych. Kobieta dowiaduje się jak wiele straciła przez te osiemnaście lat i powoli dociera do niej, że popełniła błąd, oddając córkę do adopcji.

Kirby jest nastolatką, która szuka swojego miejsca na ziemi, niedługo będzie musiała zdecydować o swojej przyszłości wybierając college lub inną drogę do dorosłości. Dlatego właśnie postanowiła dowiedzieć się kim jest, kim są jej rodzice i dlaczego ją oddali. Wybiera się w samotną podróż do Nowego Jorku i w ten sposób odnajduje swoją biologiczną matkę, a później nawet ojca. Jej zachowanie wydaje się być dojrzalsze od pozostałych osób, a jej zastępczy rodzice okazują się wspaniałymi i kochającymi.

Miliony kobiet na całym świecie kochają książki Emily Giffin za to, że w niezwykły i uniwersalny sposób opisuje świat. Tworzy sytuacje, które mogą dotyczyć każdej czytelniczki i pokazuje, że nie są w tym osamotnione. To idealne historie na wakacyjne dni i letnie wieczory. „Pewnego dnia” pochłonęło mnie od pierwszych stron i nie mogłam się oderwać, ciekawa jak potoczą się losy bohaterek i dlaczego mająca wszystko Marianne oddała swoją córkę do adopcji. Jak się później okazało pieniądze, piękne mieszkanie i bogaty narzeczony to nie jest pełnia szczęścia. Trzydziestosześcioletnia kobieta postanawia posłuchać głosu serca i pozwolić, by życie napisało dla niej nowy scenariusz.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here