„Bezdomna” – recenzja

0
fot. znak.com.pl

Czy możesz sobie wyobrazić uczucie, kiedy tracisz wszystko? Czy jesteś w stanie przewidzieć, co wtedy zrobisz? Pamiętaj: „Zawsze warto wysłuchać historii drugiego człowieka do końca. W ten sposób można uratować komuś życie”.

„Bezdomna” to książka przepełniona smutkiem, emocjami, tajemnicami i nieoczekiwanymi przyjaźniami. Nie ma powodu, by doszukiwać się w tej powieści drugiego dna bądź nadmiernie rozpisywać. Wszystko zostało wyłożone jak przysłowiowa kawa na ławę.

Czytelnik staje przed kilkoma trudnymi faktami. Po pierwsze główna bohaterka Kinga cierpi na chorobę dwubiegunową nazwaną tak, żeby nie odstraszać potencjalnych pracodawców i po wyjściu ze szpitala psychiatrycznego jest normalna do każdego pierwszego czwartku miesiąca. Po drugie straciła dziecko w dość dziwnych okolicznościach. Po trzecie jest bezdomna z całym inwentarzem tego słowa, nie do końca wiemy czy z własnego wyboru czy też nie. Błąka się po ulicach Warszawy odarta z resztek godności i człowieczeństwa. Jednak to wciąż zbyt mała kara za to, czego się dopuściła. Kinga postanawia więc ze sobą skończyć na jednym ze śmietników ekskluzywnego osiedla. Przed śmiercią ratuje ją… kot i osoba, która kiedyś przyczyniła się do rozpadu jej związku.

„Bezdomna” porusza ważne problemy współczesnego społeczeństwa. Od samotności aż po środki, do jakich sięgają brukowce, aby zyskać temat na pierwsze strony. Mimo, że książka napisana jest ekspresyjnym językiem i przepełniona nostalgicznymi rozważaniami, czyta się ją z pewnym wewnętrznym spokojem. Katarzyna Michalak dostarcza czytelnikowi ładunku emocjonalnego, który zmusza do myślenia, a zakończenie tej historii jest zaskoczeniem, które wbrew pozorom można przyjąć spokojnie.

„Bezdomna” pochodzi z gatunku książek „o czymś” i z całą pewnością warto poświęcić jej kilka chwil.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here