„Trochę większy poniedziałek” K. Grocholi – recenzja

0
fot. Celestyna Król

Literaturę wakacyjną trzeba wybierać ostrożnie. Czytając cały rok „mądre przewodniki/poradniki” o tym jak żyć, jak zarządzać finansami, jaką dietę cud zastosować albo co koniecznie trzeba posiadać w tym sezonie, czas sięgnąć po książkę, która przypomni o radości dnia codziennego. Właśnie taka jest najnowsza pozycja Katarzyny Grocholi – „Trochę większy poniedziałek”.

Katarzyna Grochola jest niewątpliwie jedną z najbardziej rozpoznawalnych pisarek współczesnej Polski, a historie, które przedstawia w swoich książkach szybko trafiają do serc czytelników (nie tylko kobiet!). „Trochę większy poniedziałek” zawładnął moim czasem od samego początku. Na próżno szukać tam historii o wielkiej miłości albo wielkim rozczarowaniu. Książka nie jest również specjalnie obszerna, ani nie zawiera klarownych kroków mówiących jak żyć, do których coraz więcej publikacji nas przyzwyczaja.

Czym więc przyciąga „Trochę większy poniedziałek”? Z całą pewnością prostotą opisów zdarzeń, jakie przedstawia nam autorka. To książka trochę o kobietach i trochę o mężczyznach, o zmianach, jakie planujemy zawsze, absolutnie zawsze od poniedziałku, marzeniach, które wbrew temu, co sądzimy właśnie się spełniły i planach, jakie uda nam się zrealizować, o ile zechcemy uzbroić się w pozytywne myślenie. Trudno o takie? Katarzyna Grochola udowadnia nam, że nie.

Której z nas – lub któremu, mężczyzn nie planuję wykluczać – nie zdarzyło się ponarzekać? A to mieszkam na wsi, a chcę do miasta. Jestem zbyt gruba albo zbyt chuda. Kran cieknie, drzwi skrzypią i na dodatek nie ma komu tego naprawić, bo mężczyzna, który mógłby wykazać się nadludzką siłą postanowił zwiać z życia świetnie radzącej sobie i niezależnej kobiety. „Trochę większy poniedziałek” przypomina nam, jak łatwo cieszyć się deszczem, spotkaniami z przyjaciółmi (szczególnie wtedy, kiedy nie są zaplanowane od deski do deski), gorącą kawą lub herbatą, przeczytaną książką lub spacerem z psem. Uświadamia również jak ważna jest szczerość, umiejętność słuchania i radość z najzwyklejszych rzeczy. Absolutnie najzwyklejszych.

Książkę polecam z całą odpowiedzialnością kobietom (trzeba zapamiętać sobie, jakie jesteśmy bezbronne, kiedy schnie nam lakier na paznokciach) i mężczyznom (panowie jesteście cudowni, kiedy sprzęty odmawiają nam posłuszeństwa), starszym i tym nieco młodszym. Każdy z nas – szczególnie w okresie wakacji – powinien sobie przypomnieć, że życie jest piękne i nie do końca tak oczywiste jak nam się wydaje.

„Powodzenia gdziekolwiek jesteś i cokolwiek robisz”.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here