Ołowiany świt

0
Strona tytułowa książki

Z okazji dwudziestej siódmej rocznicy wybuchu elektrowni atomowej w Czarnobylu, na półkach w księgarniach pojawił się „Ołowiany Świt”. Dla wszystkich zainteresowanych Zoną i jej tajemnicami – pozycja obowiązkowa.

Michał Gołkowski, jaki informuje nas krótka notatka biograficzna na tyłach książki, to „zodiakalnie, patologiczny Wodnik z roku stanu wojennego. Wbrew pozorom samotnik, mizantrop i introwertyk. Z wykształcenia lingwista, z zamiłowania historyk wojskowości, z zawodu na co dzień tłumacz kabinowy ang-pol-ros. Obecnie stalker. Czarnobylem zafascynowany, odkąd tylko dowiedział się, po co brał wiosną ’86 ten niedobry proszek w kapsułkach z opłatka. Swoje związki ze wschodem i stosunek do słowiańskości określa jako typowy love-hate relationship. Od zawsze rozerwany pomiędzy skansenem w Łowiczu, a Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie, osiadł w końcu pod lasem niedaleko Sochaczewa”.

Mocną strona książki jest niewątpliwie wartka akcja, która wciąga czytelnika dosłownie od samego początku, od pierwszego zdania i powoduje ogromne zaciekawienie. W każdym rozdziale mamy do czynienia z inną misją, jaką wykonuje nasz bohater, o dość nieprzeciętnym przezwisku, na terenie tajemniczej i intrygującej Zony. Niestety to, co początkowo wręcz zachwyca, staje się na późniejszym etapie książki przewidywalne. Jeśli ktoś spodziewa się wątku przewodniego, silnie uzasadnionego i klarownego, który powiódłby nas przez tą trzystu pięćdziesięciu siedmiu stronicową historię – to się rozczaruje. Osobiście odniosłam wrażenie, że możemy odnaleźć go dopiero w dwóch, trzech ostatnich rozdziałach.  Tam też zaczyna nam się rysować jako taki pełniejszy obraz głównego bohatera. Samotnika z wyboru. „W Zonie kierujesz się albo intuicją, albo rozsądkiem, nie da się ich połączyć”.

Nie jest to przewodnik po opuszczonej strefie, ani pamiętnik z wyprawy do Prypeci. To książka z gatunku dobrze napisanej i wyważonej fantastyki polskiej. Coś dla zwolenników twórczości Jakuba Ćwieka. „ Ołowiany świt” czyta się szybko i z zainteresowaniem. Każdy, kto miał styczność z serią gier o Stalkerze, z całą pewnością będzie usatysfakcjonowany, a ci, którzy po raz pierwszy przekroczą granice między Wielkim Światem a Zoną, zagłębią się w tajemniczą, mroczną i intrygującą historię jaką zafundował nam Michał Gołkowski.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here