Sebastian Fitzek – „Klinika”

0
Okładka książki

Czas spędzony przy książce kojarzy się zazwyczaj z niezobowiązującym relaksem czy oderwaniem od rzeczywistości. Ja jednak lubię się czasem bać i lubię książki autorstwa Sebastiana Fitzka. Ten niemiecki pisarz należy do wąskiego grona autorów piszących kryminały wydawane w USA i Wielkiej Brytanii.

„Klinika” od samego początku wciąga czytelnika jak dobra kawa czy słodycze. Rzadko to piszę i równie rzadko się to zdarza, aby jakieś dzieło intrygowało mnie od pierwszych słów. A nie należą one do najprzyjemniejszych. Sytuacja, którą podglądamy wyzwala w nas ciekawość i na początku nie widzimy w tym nic dziwnego. Razem z bohaterem, cierpiącym na amnezję, trafiamy do tytułowej kliniki, która została odcięta od świata przez śnieżną zawieruchę. Specyficzni pacjenci i dziwne zdarzenia wyzwalają odruch ucieczki, jednak jest to niemożliwe. Na naszych oczach tworzy się klimat grozy i psychozy. Sebastian Fitzek w mistrzowski sposób buduję świat i atmosferę, w którą bez reszty popadamy. Zagadka, jaką daje nam do rozwiązania wcale nie ma takiego końca, jaki przychodzi nam do głowy. Niesamowite zwroty akcji sprawiają, że nie jesteśmy w stanie odłożyć książki przed jej skończeniem. I ciągle zadajemy sobie pytania: kim jest Łamacz?, jakie stosuje techniki, aby pogrzebać swoje ofiary żywcem w… ich ciałach?

Warto również zwrócić uwagę na okładkę. Jest w niej coś niebywale intrygującego. Jest to duży plus, ponieważ dzięki temu wyzwala się w nas potrzeba sprawdzenia, co ciekawego kryje się w środku. Układ książki również zasługuje na wspomnienie. Czytamy zapiski z akt pacjenta, a to z kolei może wyzwolić w nas poczucie brania udziału w tej makabrycznej grze.

Polecam wszystkim, którzy lubią się bać. Ta książka zawiera w sobie elementy najlepszych thrillerów psychologicznych, zaskakuje zakończeniem i tym, jakie towarzyszą nam emocje po jej skończeniu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here