Nic nas nie łączy? Jednak łączy: artystyczne wizjonerstwo

0
fot. zameksielecki.pl

Interesujący zestaw prac trójki młodych artystów, absolwentów Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach: Nadii Świerczyny z Mysłowic, Agnieszki Kornas z Imielina i Michała Cygana z Katowic, pod nieco przewrotnym hasłem „Nic nas nie łączy (?)”, zaprezentowano pod koniec roku w Sosnowieckim Centrum Sztuki Zamek Sielecki, gdzie mieści się galeria Extravagance.

Prace te, zdaniem kurator wystawy Małgorzaty Malinowskiej-Klimek, która otworzyła wernisaż, są niczym perełki wybrane przez nią spośród wielu projektów plastycznych studentów kończących katowicką uczelnię. Warto więc wybrać się do galerii Extravagance, by poznać inne widzenie sztuki, percepcję rzeczywistości i wrażliwość estetyczną twórców, którzy dobiegają trzydziestki.

Mimo przekornego i przewrotnego hasła, jaki nadano tej zbiorowej ekspozycji, autorów łączy podobne widzenie i rozumienie procesu twórczego, metaforyczny efekt, fascynacja sztuką konceptualną. Artyści wciągają nas bowiem w swoje światy, doświadczenia oraz doznania, także twórcze, a nawet w swoją zabawę intelektualną.

Nadia Świerczyna, która ma już wcale niemały dorobek, a na koncie kilkanaście znaczących prezentacji, pokazuje 16 obrazów sporych rozmiarów. Owe abstrakcyjne kompozycje mają wyrażać jej stan ducha i emocji, jakich doznaje pod wpływem muzyki, której słucha, malując. – Dla mnie muzyka jest czymś, co pobudza wyobraźnię. Nie jestem cynestetykiem (słyszącym kolory), choć podobno w każdym z nas można ślady tej umiejętności odnaleźć. Muzyka pomaga mi przy dobieraniu kolorów czy odpowiedniej kompozycji. Pozwala też na lepszą koncentrację i większą lekkość tworzenia. Z kolei emocje, jakie mi wtedy  towarzyszą, wpływają na aurę, którą przekazuję poprzez płótna odbiorcom. Moje wyobrażenia są bowiem czymś zależnym od mojej woli, jednak czymś naturalnym i intuicyjnym, jak intuicyjna jest cała moja twórczość  – objaśnia swoje malarstwo Nadia.

Z kolei w instalacjach Agnieszki Karnas dopatrzeć się możemy powiązań z poszukiwaniem rodzinnej tożsamości. To tworzenie genealogii rodu poprzez ulotne pamiątki, skrawki gazet, stare fotografie, jakieś fragmenty przedmiotów kiedyś używanych.  – W mojej  multimedialnej pracy „Constelatio Memorabilia” zdecydowałam się na wykorzystanie archiwalnych zasobów, m.in. zdjęć ślubnych moich dziadków. Poprawione  rysunkiem  węglem stają się monidłami. Niektóre zdjęcia poddane zostały obróbce graficznej – omawia genezę instalacji artystka. Cztery monitory, kable, płyty elektroniczne, kondensatory, a także negatywy czy retusze mają jakby odsłaniać drugą naturę przedmiotów i prawdę o rodzinie.

Praca Michała Cygana „Orbis Interior – Mała Ojczyzna” ma formę instalacji przestrzennej, ukazującej najbardziej charakterystyczne elementy architektury industrialnej na terenie Śląska. – Motywem przewodnim mojej pracy jest pejzaż, który stał się pretekstem do pokazania życia i historii mieszkańców tego przemysłowego regionu. Zarówno tego pod ziemią, jak i na powierzchni, wzajemnie się przenikających. W przestrzeni owej Małej Ojczyzny człowiek pracuje, odpoczywa i świętuje. Świat ukazany w instalacji nie jest wiernym odtworzeniem rzeczywistości, lecz autorską, czyli moją interpretacją i spojrzeniem na niezwykłe elementy krajobrazu. Może dlatego, że nie jestem rodowitym Ślązakiem, wywodzę się z Małopolski, patrzę na pejzaż śląski świeżym okiem – wyjaśnia ideę instalacji jej twórca. I dodaje, że w swoim projekcie zastosował grafikę cyfrową dla wydobycia efektu. Bardzo ważną funkcję budującą formę odgrywa tu światło, a muzyka w tle ma wzmacniać wrażenie.

Tak więc każdy z tych młodych autorów jest inny w swych dziełach, integruje ich jednak odwaga w eksperymentowaniu, pewne wizjonerstwo oraz awangardowe dążenie do indywidualizmu poprzez plastyczne środki wyrazu.

Wystawę można oglądać w sosnowieckiej galerii Extravagance do 9 stycznia.

Nadesłano przez: Krystian Prynda