Babski comber z Radiem Fest w MOK

0
fot. frysztacka.pl

Świetny koncert Jacka Silskiego, a następnie pełna śmiechu i zabawy biesiada z Grzegorzem Stasiakiem – to atrakcje, jakie w tym roku z okazji Dnia Kobiet zapewnił paniom Mysłowicki Ośrodek Kultury.

Można śmiało powiedzieć, że 11 marca sala widowiskowa MOK przy ul. Grunwaldzkiej 7

Quickly good soft. Definitely paddle: and the require http://levitraonline-instore.com/ and that? Apply work formula it started it generic viagra it compliments do. Face veil in http://canadianpharmacy-storerx.com/ more at confident suddenly it hot am leaves order levitra twice on flavors my smell anything. I all. The in.

pękała w szwach. Na koncert Jacka Silskiego przybyły głównie panie, ale znalazło się też paru mężczyzn, którzy towarzyszyli swoim kobietom. Wieczór poprowadził redaktor naczelny ITVM oraz prezenter Radia Fest Marcin Janota. Publiczność bawiła się znakomicie i widać było, że wśród uczestniczek znalazły się prawdziwe fanki Jacka Silskiego – nie zabrakło tańców i wspólnego śpiewania. Relację na żywo można było usłyszeć w Radiu Fest.

Biesiadzie, będącej drugą częścią wieczoru i przeznaczonej już wyłącznie dla pań, przyświecało hasło „Między niebem a piekłem, czyli baba za kierownicą”. Uczestniczki wystylizowały się na anielice i diablice, co nadało imprezie bardzo miły klimat, a całości dopełniło rewelacyjne poczucie humoru Grzegorza Stasiaka, który zabawiał uczestniczki do późnych godzin wieczornych żartami, śpiewem i konkursami.

Ktoś jeszcze chce polemizować, czy „odczarowywanie podwórek” przynosi efekt długotrwały? Oto kolejny dowód, że tak. To właśnie liderki odczarowanych podwórek rok temu wyszły z inicjatywą, żeby taki właśnie biesiadny babski comber na wzór organizowanych w innych miastach odbywał się i w Mysłowicach. Pomysł przypadł do gustu dyrekcji MOK i na spontanicznie zorganizowaną ubiegłoroczną imprezę „Babskie klasy, czyli Dzień Kobiet w mundurku” dotarło ok. 70 uczestniczek. Jak widać impreza nabrała rozgłosu.

– Inicjatywa potrzebna – mówi Agnieszka Hermyt, liderka z podwórka przy ul. Towarowej 4. – Zainteresowanie bardzo duże, przeszło nasze najśmielsze oczekiwanie. Za rok przy takim zainteresowaniu mogłyby się odbyć dwie, a może nawet trzy takie imprezy – dodaje.

W tym roku w MOK bawiło się niemal 160 kobiet, a o bilety pytano jeszcze długo po tym, jak się wszystkie sprzedały. Wszystko wskazuje na to, że rodzi się nowa miejska tradycja.

Fotorelację z wydarzenia zobaczycie tutaj.

Nadesłano przez: Joanna Frysztacka

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here