Mysłowice w czasie działań wojennych w styczniu 1945 r.

0
fot. freeimages.com

Dzięki staraniom Mysłowickiego Detektywa Historycznego oraz uprzejmości obecnych i byłych mieszkańców Mysłowic mamy możliwość dotrzeć do dokumentów, faktów i zdjęć, które nigdy wcześniej nie były publikowane. Tak też stało się i w przypadku prezentowanego poniżej, cennego tekstu. Osoba, która nam go przekazała, pragnie pozostać anonimowa.

„W piątek 19.01.1945 r. wieczorem o godz. 6.45 spadły pierwsze bomby lotnicze rosyjskie na Mysłowice . Było 10 osób zabitych i kilkunastu rannych. Bombardowanie przez pojedyncze samoloty rosyjskie trwa blisko przez całą noc. Ludność uciekła do piwnic. Przez następne dni bezustannie trwa odwrót wojska niemieckiego. Partia namawia kobiety z dziećmi do wyjazdu. Wielu wyjeżdża, zwłaszcza Niemcy i to w bardzo niekorzystnych warunkach. Ciągle słychać od strony Sosnowca i Słupnej grzmot armat.

We wtorek 23.01.1945 r. Niemcy wysadzają most kolejowy nad Przemszą na linii do Krakowa w powietrze o godz. 13-tej.  Ludność przeważnie śpi po piwnicach i nawet za dnia mało wychodzi na ulicę. Przez całą noc słychać detonacje.

W środę [tj. 24.01.1945 r.] wieczorem artyleria rosyjska strzela rzadkimi strzałami w stronę Mysłowic. W tym dniu wyjechał również ostatni pociąg z różnymi władzami cywilnymi i partią. W środę przedpołudniem był jeszcze ostatni tramwaj do Katowic. W środę i czwartek rozdawają magazyny NSV [Nationalsozialistische Volkswohlfahrt – Narodowosocjalistyczna Ludowa Opieka Społeczna] przy dworcu, wódkę, cukierki i sucharki. W środę wieczorem splądrowane zostały niektóre składy bławatne i z obuwiem. Widać tu ludzi z Niwki i Sosnowca. W nocy zdarzają się włamania do mieszkań opuszczonych. Nie ma żadnego dozoru, nikt nie dba o porządek. Dużo widać pijanych, za dużo jest wódki.

W czwartek 25.01.1945 r. Przez cały dzień słychać strzały. Na wschód od Mysłowic, koło Klimontowa toczy się bitwa czołgów, krążą ciągle samoloty nurkujące i bije flak, słychać karabiny maszynowe. Chwilami huk jest ogłuszający, drżą szyby i domy.

Księża odwiedzają w ciągu dnia ludzi po piwnicach i starają się przez swoją obecność wpłynąć na nich uspokajająco. Wszyscy pragną by się już walki i huk skończyły i chcieliby wrócić do życia normalnego. Dużo jest fałszywych pogłosek o postępach Rosjan. Jakkolwiek nikt się nie cieszy na przyjście Rosjan, bo nie wiadomo jakie będzie ich zachowanie wobec ludności, to jednak każdy pragnie zakończenia obecnego stanu.

W czwartek 25.01.1945 r. godz. 15.45 przelatują pociski armatnie nad Mysłowicami na pozycje flak niemieckich, które leżą na zachód od Mysłowic przy Miejskim Janowie i Ćmoku. Niektóre pociski wpadają do samego miasta uszkadzając domy. Chodzenie po mieście staje się niebezpieczne. 25.01 popołudniu patroluje straż obywatelska, która jednak nie ma posłuchu.

W piątek 26.01.1945 r. przez cały dzień trwa silny ogień artyleryjski nad Mysłowicami. Rosjanie zbliżają się od strony Jaworzna. W czwartek zginęły znowu 4 osoby od bomb lotniczych i kilka jest rannych. Od piątku popołudnia wodociągi nie działają, nie ma wody. Ludność korzysta z nielicznych studni. Na probostwie jest taka, ale woda jest czerwona i nie nadaje się do picia.

W sobotę 27.01.1945 r. o godz. 2.20 Niemcy wysadzili betonowy most drogowy nad Przemszą prowadzący z Mysłowic do Niwki. Domy nawet w fundamentach się zatrzęsły. Wypadły liczne szyby. Także witraże w kościołach naszych zostały poważnie uszkodzone. W sobotę popołudniu Rosjanie przeszli prze Ćmok na Janów i wkroczyli o godz. 16 do Katowic. Główne wojska wyminęły Mysłowice. Pod wieczór ostatni oddział niemiecki się z Mysłowic wycofał. O godz. 22 weszli Rosjanie strzelając na postrach. Oporu już żadnego nie było. Wybijają szyby w oknach wystawowych. Do domów jeszcze nie wchodzą.

W ciągu przedpołudnia ludność przeważnie z Modrzejowa i Niwki przy pomocy i współudziale żołnierzy rosyjskich plądrują składy i włamuje się także do mieszkań opuszczonych. Miasto przedstawia widok opłakany. Nie ma żadnej władzy i żadnego porządku.

Rosjanie przeszukują mieszkania za ukrytymi Niemcami. Kilku żołnierzy niemieckich, którzy chcieli się poddać w niewolę zastrzelili. Rosjanie zabierają z domów co im się podoba. Zdarzają się także wypadki zgwałcenia kobiet i dziewcząt. Niektóre same są lekkomyślne i zapraszają ich do swoich mieszkań albo im wskazują do kogo mają pójść. Zwłaszcza jak Rosjanie są pijani nie można sobie z nimi poradzić.

W dużym kościele widać wielkie dziury w oknach. Zima coraz silniejsza, jest -23 st.C.

W czwartek 1.02.1945 r. pierwszy raz śpiewano w kościołach w języku polskim.

W sobotę 3.02.1945 r. odbył się pogrzeb siostry przełożonej szpitala miejskiego S. Kolmany, Boromeuszki, która tydzień przedtem w skutek wybuchu pocisku artyleryjskiego w szpitalu jeszcze nie całkiem zdrowa po przebytej ciężkiej chorobie, zasłabła i zmarła.

W niedzielę 4.02.1945 r. odbyło się nabożeństwo dziękczynne za szczęśliwe przebycie ciężkich i niebezpiecznych dni i za odzyskaną wolność.

Zaczynają się liczne aresztowania Niemców i osób podejrzanych. Niemcy spodziewają się wciąż jeszcze, że sprawa dla nich nie jest stracona.

Czekamy dalszego rozwoju wypadków. Długo jeszcze potrwa nim życie wróci do normalnego trybu. Wojna ogromne wywołała spustoszenie, zwłaszcza na tle moralnym. Wartość życia ludzkiego nie jest doceniana zupełnie, zatarły się całkowicie pojęcia o własności prywatnej i sprawiedliwości. Przybycie ludności o mocno spaczonych pojęciach etycznych wywiera ujemny wpływ na naszą ludność. Czy da się kiedyś odrobić wynikłe szkody?”

Tekst spisany z maszynopisu, nieznacznie skrócony i skorygowany, brak autora.

Nadesłano przez: Karol Wieniawski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here