Przemilczana tragedia

0
Materiały Muzeum Miasta Mysłowice

Koniec drugiej wojny światowej przyniósł mieszkańcom Górnego Śląska wiele tragicznych wydarzeń. Jednym z nich była deportacja oraz internowanie tysięcy Górnoślązaków do radzieckich łagrów.

Walczący z armią niemiecką Sowieci, którzy w styczniu 1945 roku pojawili się na terenach Górnego Śląska traktowali te tereny jako część Trzeciej Rzeszy. Sami żołnierze sowieccy często dopuszczali się mordów, grabieży i gwałtów na śląskiej ludności. Za frontem posuwały się natomiast jednostki NKWD, mające za zadanie wyszukiwanie domniemanych wrogów politycznych, których następnie internowano i wywożono.

W związku z dekretem wydanym na początku lutego 1945 roku w miejscowościach Górnego Śląska pojawiły się obwieszczenia wzywające wszystkich mężczyzn w wieku od 17 do 50 lat do stawienia się na około dwutygodniowe prace porządkowe. Za odmowę groziła kara sądu wojennego. Nie wszyscy mieszkańcy zgłaszali się dobrowolnie. Niektórych internowano wprost z zakładów pracy. Na terenach nieprzemysłowych urządzano obławy i łapanki.

Osoby te najpierw gromadzone były w prowizorycznych punktach internowania (szkoły, gospodarstwa rolne itp.), skąd odprowadzano je do obozów zbiorczych, gdzie poddawane były przesłuchaniom mającym ustalić ich domniemaną przynależność do organizacji nazistowskich, Wehrmachtu, Volkssturmu czy też zaangażowania w polskim podziemiu niepodległościowym.

W rzeczywistości miała to być tania siła robocza, wykorzystywana później w przeróżnych gałęziach gospodarki. Nie było wyjątków także dla osób kalekich, chorych czy starszych.

WYWÓZKI DO ZSRR

W momencie, w którym przystosowano szerokość torów do sowieckich standardów, rozpoczęły się masowe wywózki do ZSRR. Wywózka rozpoczęła się w marcu 1945 roku. Internowani przewożeni byli często przez kilka tygodni w wagonach bydlęcych, potocznie zwanych „krowiokami”. Nie wszystkie wagony wyposażone były w prycze oraz w niewielkie piecyki. Często brakowało opału. Funkcje toalety pełniły dziury w podłodze.

Katastrofalne warunki, przepełnione wagony, mróz, niedostatek wody pitnej oraz niedożywienie dziesiątkowały przewożonych ludzi, których ciała często po prostu wyrzucano z wagonów. Ci, którym udało się przetrwać, rozlokowywani byli w obozach całego Związku Sowieckiego. Większość Ślązaków zesłana została do obozów na Ukrainie, w Kazachstanie i na Syberii, ale zdarzały się też grupy zesłane nawet na odległą Kamczatkę.

Niezależnie od lokalizacji w olbrzymim Związku Sowieckim wszystkie obozy łączyły skrajnie trudne warunki bytowe. Głodowe racje żywnościowe, epidemie tyfusu, czerwonki, malarii i wszawicy były codziennością. Wydajność pracy oraz jej rodzaj zazwyczaj decydowały o przyznawanych racjach żywnościowych, które i tak nie pokrywały zapotrzebowania pracujących. Śmiertelne żniwo zbierały także ekstremalnie trudne warunki klimatyczne, w jakich często przychodziło pracować zesłańcom.

BEZ WIEŚCI

Pozostałe na Śląsku rodziny zesłanych zazwyczaj nie otrzymywały żadnych wieści od swoich bliskich. Nie wiedziały, w jakiej części Związku Sowieckiego się znajdują i czy w ogóle żyją. Tylko w nielicznych przypadkach do kraju docierały kartki z obozów pracy. Czasem wiadomości przynosili też powracający ze wschodu. Pierwsze powroty zaczęły się w lecie 1945 roku, ale w pojedynczych przypadkach trwały one nawet do połowy lat pięćdziesiątych. Wielu nie udało się wrócić. Ci, którzy wrócili często potrzebowali długotrwałego leczenia.

Wywózki miały także druzgocący skutek dla wielu śląskich rodzin, które pozostały bez jedynego żywiciela. Z problemami zmagały się także śląskie zakłady pracy i śląski przemysł, bo nagle zabrakło siły roboczej, tak potrzebnej do odbudowy zniszczeń wojennych.

Jeszcze w 1945 roku na zalecenie śląskich władz próbowano ustalić liczbę deportowanych. Do sierpnia tego roku zgromadzono ok. 25 tys. nazwisk internowanych osób cywilnych. W maju następnego roku podobną próbę podjął Polski Związek Zachodni. Jesienią 1945 roku swoją listę sporządził natomiast Centralny Zarząd Przemysłu Węglowego. Obejmowała ona 9877 nazwisk osób zatrudnionych przed deportacją w przemyśle węglowym. Oczywiście była to tylko jedna z wielu grup zawodowych i społecznych, jakie zostały w tym czasie deportowane, więc liczba ta jest prawdopodobnie wielokrotnie wyższa. Powszechne szacunki wskazują na to, że deportowano ok. 30 tysięcy Górnoślązaków. Niektórzy historycy wskazują jednak nawet na liczbę 90 tysięcy osób.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here