Śląski Ogród Zoologiczny w Chorzowie ma nowego lokatora, to tygrys amurski o imieniu Tiber, który niedawno przyjechał z Pragi. Górnośląsko-Zagłębiowska Metropolia zaadoptowała zwierzę, które można już podziwiać na wybiegu.
29 lipca odwiedzający chorzowskie ZOO mogli po raz pierwszy zobaczyć nowego mieszkańca, czyli amurskiego tygrysa o imieniu Tiber, który przyjechał z ogrodu zoologicznego w Pradze. Zwierzę ma 13 lat i jest gatunkiem na wyginięciu. Na wolności żyje ich już tylko około 500 osobników.
– Tygrysy to wspaniałe zwierzęta – silne, majestatyczne, jedyne w swoim rodzaju. Ich siła, odwaga i wyjątkowość są tym, z czym chcemy się kojarzyć – mówi Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu GZM. – Jesteśmy pierwszą i jak na razie jedyną w Polsce metropolią. Siłę do działania czerpiemy z energii naszych miast i gmin, ze współpracy i integracji. To ona pozwala nam na realizację dużych projektów, które mają służyć mieszkańcom. Adopcja tygrysa to dla nas nie tylko promocja, ale też gest wsparcia dla wspaniałej pracy, jaką wykonuje Śląski Ogród Zoologiczny – dodaje.
Dzięki wsparciu GZM tygrys ma zapewnioną opiekę weterynaryjną najwyższej jakości, odpowiednią dietę, a także warunki zbliżone do naturalnych.
– Taka adopcja to nie tylko wsparcie zagrożonego gatunku, jakim jest tygrys amurski – mówi Marek Mitrenga, dyrektor Śląskiego Ogrodu Zoologicznego. – Dla nas, jako zoo, to także okazja do współpracy w zakresie edukacji, zwiększaniu świadomości ekologicznej i promowaniu działań na rzecz bioróżnorodności. Ważne też, że dzięki adopcji Tiber zyskuje stałego opiekuna, który zadba o jego potrzeby i wesprze nas w zapewnieniu mu odpowiednich warunków do życia – dodaje.
Tygrys amurski, inaczej syberyjski, to największy z podgatunków tygrysa azjatyckiego. Dorosłe osobniki osiągają nawet do 300 kg i 3 metrów długości. Polują na dziki, jelenie oraz bydło domowe.
Śląski Ogród Zoologiczny ma w planach na przyszłość objęcie Tibera programem hodowlanym, lecz do tego potrzebne są odpowiednie warunki, spełnienie wymogów oraz pasująca samica.
Zdjęcie: GZM







