Wezwania do zapłaty za publikację zdjęcia zmarłego Łukasza Litewki wywołały ogromne emocje wśród organizacji społecznych i internautów. Autorka fotografii, Jagoda Owczarek, tłumaczy, że nie chodziło jej o zarabianie na śmierci społecznika, lecz o zwrócenie uwagi na problem naruszania praw autorskich.
Kilka miesięcy po tragicznej śmierci Łukasza Litewki wybuchła burza wokół jednego z jego najbardziej rozpoznawalnych zdjęć. Fotografia autorstwa Jagody Owczarek była po śmierci posła szeroko publikowana w mediach społecznościowych, m.in. przez organizacje pozarządowe, które zamieszczały ją przy wpisach pożegnalnych.
Teraz część z nich otrzymała wezwania do zapłaty. W niektórych przypadkach kwota wskazana w pismach wynosi około 2 tys. zł.
Jedną z organizacji, która nagłośniła sprawę, jest krakowska Fundacja „Z rąk do rąk”. Jak wynika z relacji organizacji, otrzymała ona wezwanie związane z wykorzystaniem fotografii Łukasza Litewki w pożegnalnej publikacji.
Podobne pismo otrzymało także Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Organizacja poinformowała, że zdjęcie zostało wykorzystane w poście upamiętniającym zmarłego posła. Sprawa wywołała falę komentarzy, ponieważ publikacje miały charakter żałobny i nie były – jak podkreślają przedstawiciele organizacji – materiałami reklamowymi czy komercyjnymi.
W jednym z opisanych przypadków żądanie obejmowało 1000 zł odszkodowania, 500 zł zadośćuczynienia za brak oznaczenia autorki oraz kolejne 500 zł za ingerencję w fotografię poprzez jej wykadrowanie.
Do rosnącej krytyki odniosła się Jagoda Owczarek. W opublikowanym oświadczeniu podkreśliła, że jej intencją było zwrócenie uwagi na problem wykorzystywania prac fotografów i innych twórców bez ich zgody oraz bez wskazania autora.
Fotografka zaznaczyła jednocześnie, że nie chciała zarabiać na śmierci Łukasza Litewki ani na żałobie osób, które go znały i ceniły. Jak przekazała, po nagłośnieniu sprawy zaczęła otrzymywać groźby, życzenia śmierci oraz obraźliwe komentarze. Zaapelowała o zaprzestanie hejtu i ataków personalnych.
Jagoda Owczarek jest zawodową fotografką działającą na Śląsku. Na swojej stronie internetowej informuje, że specjalizuje się m.in. w fotografii ślubnej, kobiecej, biznesowej i rodzinnej.
Do sprawy odniosła się także Fundacja im. Łukasza Litewki. Organizacja potwierdziła, że autorką fotografii jest Jagoda Owczarek, a sesja zdjęciowa została wykonana jeszcze za życia Łukasza Litewki. Przedstawiciele fundacji przyznali, że fotografia ma swoją autorkę i że kwestia praw twórcy jest istotna. Jednocześnie zwrócili uwagę na szczególny kontekst publikacji zdjęcia – było ono wykorzystywane po nagłej śmierci Litewki przede wszystkim w materiałach upamiętniających jego działalność. Fundacja przekazała również, że próbowała polubownie wyjaśnić sytuację i poprosiła o wycofanie żądań wobec organizacji.
Cała sprawa pokazuje zderzenie dwóch kwestii. Z jednej strony fotografia jest utworem chronionym prawem autorskim, a samo znalezienie zdjęcia w internecie nie oznacza automatycznie prawa do jego dowolnego wykorzystania. Z drugiej – organizacje, które publikowały zdjęcie po śmierci Litewki, wskazują na wyjątkowy, żałobny charakter swoich wpisów.
To właśnie ten kontekst stał się źródłem największych emocji. Dla części internautów kierowanie roszczeń finansowych do organizacji społecznych za pożegnalne publikacje jest działaniem niewłaściwym. Inni zwracają uwagę, że prawa fotografów powinny być respektowane niezależnie od okoliczności, a popularność zdjęcia w internecie nie pozbawia autora praw do jego pracy.
Na tym etapie nie ma informacji o prawomocnym rozstrzygnięciu sądowym, które przesądzałoby zasadność konkretnych roszczeń. Sprawa pozostaje więc przede wszystkim sporem dotyczącym praw autorskich, sposobu wykorzystania fotografii oraz proporcjonalności kierowanych żądań.







