Piotr Wróbel dotarł do San Marino

fot. arch. Piotra Wróbla

27 dni wędrówki, ok. 1 088 km, sześć państw, w międzyczasie infekcja i nieplanowany powrót do Polski, ale udało się! W poniedziałek 7 maja ok. godz. 20 Piotr Wróbel dotarł do celu, za który wyznaczył sobie zamek La Rocca O Guaita w samym sercu San Marino.

Przypomnijmy, że mysłowiczanin wyruszył w ponad tysiąckilometrową pieszą trasę, by prosić o wsparcie dla swojego sześcioletniego synka Iana, który cierpi na autyzm. Wystartował 3 kwietnia z mysłowickiego rynku, ale już kilka dni później, 8 kwietnia, wylądował w szpitalu w czeskim Zlinie. Choroba, która dopadła Piotra Wróbla na trasie, kazała mu wrócić do domu. Po tygodniowej rekonwalescencji mysłowiczanin wrócił do czeskich Otrokowic i wyruszył dalej, m.in. przez Wiedeń w Austrii, słoweński Maribor i Lublanę, włoską Wenecję, Rawennę, aż do San Marino, do którego dotarł dziś wieczorem.

Oczywiście nie obyło się bez przygód. Zarówno o nich, jak i o całej wyprawie Piotra Wróbla przeczytacie już niebawem w majowej „Gazecie Mysłowickiej”.





Komentarze