Oświadczenie prezydenta w sprawie emisji obligacji

fot. UM Mysłowice
fot. UM Mysłowice

Wczorajsza komisja rady miasta przed dzisiejszą sesją nadzwyczajną zmusza mnie do pewnej smutnej refleksji. Wystąpiłem do rady miasta z prośbą o wyrażenie zgody na emisję obligacji przez miasto na kwotę 42 mln zł. Nie mogę jednak pozwolić na kłamliwe oskarżenia, że zadłużam miasto na kolejne 42 mln zł, bowiem spora część tej kwoty, a dokładnie ok. 15 mln zł, zostanie przeznaczona na spłatę innych kredytów, które aktualnie posiada gmina.

Aby nie być gołosłownym przedstawiam wykaz kredytów, które mam zamiar spłacić:

  • PKO BP na kwotę 1 619 653,74 zł
  • KBS na kwotę 1 286 070,00 zł
  • KBS na kwotę 3 667 600,00 zł
  • Nordea na kwotę 7 190 472,00 zł
  • BSR na kwotę 1 137 517,00 zł

Nie trzeba być ekonomistą, aby z reklam dowiedzieć się, że są lepsze i gorsze okresy do zaciągania kredytów. W okresie, kiedy były podejmowane powyższe zobowiązania, gmina nie uzyskała tak dobrych warunków, jakie otrzymałaby dziś. Co istotne, jeżeli spłacimy kredyty obligacjami to możemy zaoszczędzić na odsetkach kwotę nawet 300 tys. zł rocznie! Czy to mało?

Czy można więc bezkarnie mówić, że zadłużam miasto na kolejne 42 mln zł?

Nie reaguję na drobne zaczepki moich politycznych konkurentów, bo to nie ma sensu. Mieszkańcy Mysłowic przez 8 lat byli naocznymi świadkami politycznej hucpy…

Dziś tacy radni, jak Dariusz Wójtowicz, któremu ręka nie zadrżała, gdy głosował kredyty dla prezydenta Osyry, wetują uchwałę o emisji obligacji. Takie rozwiązanie finansowe nie tylko da nam możliwość wykorzystania środków unijnych w nowym rozdaniu 2014 – 2020, ale pozwoli na ustabilizowanie gminnych finansów.

Reszta kwoty z obligacji, które chcemy wyemitować, ma być bowiem przeznaczona na inwestycje. Z tej puli mają być wykonane remonty ulic: 3 Maja, PCK, Janowskiej, Wielkiej Skotnicy, Laryskiej czy Wybickiego.

Przypomnę – kiedy obejmowałem urząd prezydencki zastałem bardzo trudną sytuację finansową. Na moje zaprzysiężenie czekali komornicy, a Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów wypowiedziało naszemu miastu umowę na dostarczanie wody. Takie realia groziły paraliżem miasta. Ulice były nieoświetlone, miasto było pozwane o zapłatę zobowiązań, a sytuacja MPWiK była tak dramatyczna, że w prasie pojawiły się ogłoszenia o licytacji majątku miejskiej spółki. Niełatwo było rozpoczynać rządy w mieście z tak dużymi problemami.

Dziś radni zgłaszają pretensje, że miasto poręczało kredyty dla MPWiK – czy miałem pozwolić na wyprzedanie majątku miasta, który został ulokowany w spółce? Nie pozwoliłem na to. Dziś, dzięki tym działaniom, mogę powiedzieć z odwagą – doprowadziłem do sytuacji, w której strategiczna miejska spółka jest zdolna do spłaty swoich zobowiązań oraz do inwestowania w coraz to lepsze sieci. To kolejne pokolenia i kolejni prezydenci będą czerpać profity z dobrze prosperującej spółki, która przynosi dochody, daje pracę i płaci podatki. To moje odważne decyzje z 2011 roku, tak głośno wtedy krytykowane przez opozycyjnych radnych, doprowadziły do stabilizacji największej spółki w mieście.

Dziś zarzuca mi się, że chcę poprawić wskaźniki finansowe miasta – tak, chcę je poprawić!

Możemy to osiągnąć poprzez restrukturyzację zadłużenia, co spowoduje, że poprawią się nam wskaźniki i będziemy, jako miasto, posiadali zdolność kredytową. Radni zarzucają mi, że dążę do tego, aby miasto, poprawiając wskaźniki finansowe, posiadało zdolność kredytową i mogło zaciągać nowe zobowiązania. To źle, że gmina będzie zdolna do zaciągania zobowiązań na duże inwestycje tak potrzebne temu miastu?

Wielokrotnie słyszałem od mieszkańców pytania: jak to się stało, że inne miasta skorzystały ze środków unijnych, a Mysłowice prawie wcale? Otóż odpowiedź jest prosta. Miasto, aby pozyskać środki unijne musi mieć zabezpieczony wkład własny lub zdolność do jego posiadania. Dla przykładu – miasto pozyskuje środki unijne w kwocie 100 mln zł, ale 20 proc. tej kwoty, czyli 20 mln zł, musi mieć własnych środków. Większość miast nie dysponuje wolną gotówką, tylko zaciąga wieloletnie zobowiązania kredytowe. I słusznie, bo dzięki temu mają szansę na realizację dużych inwestycji, które będą służyć kolejnym pokoleniom. To tak, jakby ktoś dał nam szansę mówiąc: Dofinansuję ci budowę twojego nowego domu za 500 tys. zł, ale 100 tys. zł musisz mieć własnych środków. Jeśli nie mamy gotówki, to musimy ją pożyczyć. Inaczej trzeba zapomnieć o nowym domu i 400 tys. zł, które moglibyśmy otrzymać na tę budowę bezzwrotnie. Przytoczony przeze mnie przykład jest bardzo potoczny, ale doskonale obrazuje mechanizm. Gmina działa na podobnych zasadach jak gospodarstwo domowe.

Mysłowice stoją w przededniu nowego programowania unijnego. Jeśli radni nie zgodzą się na emisję obligacji, zapomnijmy o spektakularnych inwestycjach ze środków unijnych.

W przypadku restrukturyzacji zadłużenia spłata dotychczasowych kredytów, owszem, przesunie się w czasie, ale będziemy mogli zyskać o wiele więcej. Jeżeli tego nie zrobimy – to może i spłacimy obecne, drogie kredyty w terminie, ale kolejne pokolenia już nie zobaczą pieniędzy unijnych. Teraz jest ostatnia szansa. Robię to właśnie z myślą o kolejnych pokoleniach.

Dla części radnych mój sukces jest niemile widziany… Szkoda, bo tu nie chodzi o mój sukces, ale sukces tego miasta. I apeluję do radnych, aby nie zapominali, że miasto jest najważniejsze – jego stabilność finansowa i rozwój.

Edward Lasok

Prezydent Miasta Mysłowice




Komentarze