„Zawieszona kawa” w Braksie

fot. Braks
fot. Braks

„Podaruj, jeśli możesz, weź, jeśli chcesz” – to hasło najkrócej oddaje ideę „zawieszonej kawy”, która przywędrowała do Polski z włoskiego Neapolu i robi furorę wśród kawoszy na całym świecie. W Bistro Braks w Mysłowicach także ruszyła akcja „Zawieszona kawa”. Podzielić możemy się kawą, ciastkiem i ciepłym posiłkiem.

Jak się to robi? Kupujemy dwie kawy, jedną wypijamy sami, drugą „zawiesza się” dla nieznajomego, który zajrzy do bistro później. Kelnerka zaznacza to na tablicy. Potem ktoś inny, kto przychodzi do bistro, widzi „zawieszoną kawę” i może odebrać ją za darmo. Kreska na tablicy zostaje skreślona. Oprócz kaw: espresso, czarnej i małej białej w Bistro Braks można zamówić także ciastka: mus czekoladowy lub owocowy oraz posiłek z dań gorących – fasolkę, bigos, flaki czy gulasz wieprzowy.

Jak mówi właściciel Bistro Braks, akcja „zawieszona kawa” to swojego rodzaju eksperyment. –  Z tego, co wiemy, to jesteśmy pierwsi w Mysłowicach. Czy zwyczaj „zawieszania” się przyjmie, trudno powiedzieć. Osobiście liczę na to, że chętnie będziemy dzielić się z innymi – komentuje Maciej Sikora.

„Zawieszona kawa” przywędrowała do nas z Włoch, gdzie nosi nazwę caffè sospeso. Klienci kawiarni w Neapolu podobno jako pierwsi zdecydowali się na darowanie komuś napoju. Caffè sospeso sprawdziło się m.in. w Pradze, Lwowie, Kijowie, Odessie oraz w Moskwie. I już zaczyna sprawdzać się u nas. To prosty, przyjacielski gest – niekoniecznie charytatywny. Podaruj, jeśli możesz, weź, jeśli chcesz.





Komentarze