Ile zarobili prezydenci? Zaglądamy władzy do portfela

Ile zarobili prezydenci? Zaglądamy władzy do portfela

Zastanawialiście się kiedyś, ile zarabiają mysłowiccy włodarze czy pracownicy miejskich instytucji? To żadna tajemnica: są oni zobowiązani do składania oświadczeń, z których możemy dowiedzieć się, jakie są ich zarobki w skali roku oraz jakim dysponują majątkiem. Przyjrzyjmy się oświadczeniom majątkowym prezydentów naszego miasta.

Prezydent Mysłowic Edward Lasok zarobił w ubiegłym roku prawie 160 tys. zł, co daje pensję w wysokości ok. 13 tys. zł miesięcznie. Takie same dochody deklaruje np. prezydent Katowic Marcin Krupa, prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński czy Rafał Piech, włodarz Siemianowic Śląskich, które mają zbliżoną do naszego miasta liczbę mieszkańców. Z oświadczenia prezydenta Lasoka dowiadujemy się także, że posiada on nieco ponad 100 tys. zł oszczędności i jest właścicielem niespełna 240-metrowego domu o wartości ok. 250 tys. zł stojącego na 1 890-metrowej działce wartej ok. 300 tys. zł. Jest też udziałowcem Centrum Handlowo-Usługowego Sp. z o.o. Edward Lasok nie posiada co prawda własnego samochodu, ale ma do dyspozycji służbową skodę superb wraz z szoferem.

Pierwszy zastępca prezydenta Mysłowic Grzegorz Brzoska zgromadził ponad 705 tys. zł, choć w oświadczeniu majątkowym wyszczególnia, że znaczna część tej kwoty, bo aż ok. 550 tys. zł, stanowi odszkodowanie za szkody górnicze, którym uległ jego dom, oraz za grunt zajęty pod budowę drogi. Brzoska wraz z żoną są właścicielami przeznaczonej do rozbiórki nieruchomości oraz gospodarstwa rolnego o powierzchni 6,4 ha i wartości ok. 450 tys. zł. Wiceprezydent jest w trakcie budowy nowego domu, która tylko do końca 2017 r. kosztowała go 340 tys. zł. Grzegorz Brzoska zarobił w ubiegłym roku tylko niecałe 10 tys. zł mniej niż prezydent Lasok, ale sumę tę wyrównuje praca w miejskiej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych, za którą dostał ponad 4,5 tys. zł, oraz unijna dotacja dla rolników w kwocie prawie 5,2 tys. zł. Jego gospodarstwo rolne przyniosło mu kolejne 5 tys. zł dochodu. Do majątku wiceprezydenta należą także siedmioletni ford focus i dwunastoletni opel corsa.

Odwołany ze stanowiska w grudniu drugi zastępca prezydenta Bernard Pastuszka zarobił w 2017 r. kwotę ponad 145 tys. zł, co przelicza się na miesięczną pensję z urzędu miasta w wysokości ok. 12 tys. zł, oraz ponad 45 tys. zł z tytułu zasiadania w radzie nadzorczej PKM Tychy. Pastuszka jest właścicielem 130-metrowego domu na ponad 450-metrowej działce wartego ok. 350 tys. zł, 136-metrowej nieruchomości zlokalizowanej na 520-metrowej działce za granicą o wartości ok. 280 tys. euro oraz 28-metrowego mieszkania o wartości ok. 70 tys. zł. Na majątek byłego wiceprezydenta składają się również polisy ubezpieczeniowe warte ok. 40 tys. zł, ponad 6,5 tys. dolarów oszczędności i udziały w Przedsiębiorstwie Usługowo-Handlowo-Produkcyjnym Purus Sp. z o.o. Mienie ruchome Pastuszki to także dziewięcioletni peugeot 308, którego współwłaścicielką jest jego córka.

Warto w tym zestawieniu wspomnieć także o zarządcach dwóch miejskich spółek. Grzegorz Czokajło, prezes Zakładu Oczyszczania Miasta Mysłowice, zarobił w ubiegłym roku ponad 300 tys. zł. Na tę kwotę składa się wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę, kontraktu menadżerskiego oraz ekwiwalent za niewykorzystany urlop. Z kolei Przemysław Gardoń, wiceprezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji, który w lutym przejął stery w spółce po odwołanym ze stanowiska prezesa zarządu Sławomirze Kosibie, zarobił w 2017 r. ok. 215 tys. zł. Co ciekawe, Kosiba deklaruje swoje zarobki za ten sam rok na poziomie niespełna 30 tys. zł.

Zgodnie z rządowym rozporządzeniem w sprawie obniżenia wynagrodzenia samorządowcom, od 1 lipca wójtowie, burmistrzowie, prezydenci miast i ich zastępcy będą zarabiać średnio o 20% mniej. – Ustawa jest odpowiedzią na powszechne oczekiwania społeczne związane z pełnieniem funkcji publicznych – podaje Centrum Informacyjne Rządu.





Komentarze