Dwa lata prezydentury

fot.Urząd Miasta Mysłowice
Edward Lasokfot.Urząd Miasta Mysłowice

– Nie jestem cudotwórcą, ale Mysłowice mają dziś inny, lepszy wizerunek – o dwóch latach swojego urzędowania mówi prezydent Mysłowic Edwad Lasok.

Bogumił Stoksik: Jak pan podsumuje półmetek swojej kadencji?

Edward Lasok: Obejmując stanowisko prezydenta 14 grudnia 2010 r. zastałem wyjątkowo trudną sytuację. Byłem więc zmuszony do uzupełnienia budżetu o brakujące 15 mln zł kredytem, aby spłacić zobowiązania wobec KZK GOP, Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów czy oczyszczalni ścieków. Działałem szybko, aby mieszkańcy nie odczuli skutków tych niedoborów. Co jest przyczyną, że Mysłowice mają tak potężny kłopot finansowy? Chociażby to, że w poprzednich kadencjach napisanych zostało bardzo wiele projektów, które nigdy nie zostały zrealizowane. Na ich realizację miasto nie pozyskało praktycznie żadnych środków zewnętrznych. Wydawało natomiast pieniądze na projekty, a nie zabezpieczało środków na ich realizację – stąd brak rozwoju. Kolejny problem to od początku źle realizowana i niedoszacowana inwestycja, czyli kanalizacja. Miasto, aby spełnić wymogi projektu musiało poręczyć kredyty dla MPWiK i to na dziesiątki milionów złotych. Realnie – samo przedsiębiorstwo od początku nie mogło ich spłacać i zobowiązania obciążyły gminę.

Co udało się zrobić?

Rozpocząłem od restrukturyzacji zadłużenia. W tym celu miasto wyemitowało obligacje. Dopiero w mojej kadencji pozyskaliśmy środki zewnętrzne na remonty dróg, dokończyliśmy rozpoczęte inwestycje, takie jak Dom Pomocy Społecznej, Ośrodek Rehabilitacyjny, ul. Pukowca, sala gimnastyczna między liceami. Mimo, że w Mysłowicach mamy ogromne zaniedbania w infrastrukturze drogowej, to już widać różnicę. Warto wspomnieć o pozyskanych funduszach na I etap rewitalizacji – tak zaniedbanego – Parku Zamkowego. Dzięki wspólnemu działaniu z GZM zaoszczędziliśmy ponad pół miliona w zakupie energii. Miasto osiągnęło efekt ekologiczny, dzięki czemu nie utraciliśmy unijnej dotacji. Wprowadziliśmy bon organizacyjny w szkolnictwie, jako nowoczesny instrument zarządzania placówkami i optymalizujący zatrudnienie. W budynkach administracji publicznej wprowadzamy monitoring, a na ulicach naszego miasta pojawiły się pierwsze najnowocześniejsze kamery monitoringu wizyjnego. To wszystko dla zwiększenia bezpieczeństwa. Systematycznie także remontujemy zaniedbane kamienice. Szpital nr 2 również zmienił się nie do poznania. W mieście pojawiły się bardzo cenne inicjatywy kulturalne, jak „Odczarowane podwórka”, odbył się ekumeniczny koncert rodzinny, a tegoroczne mistrzostwa świata w piłce plażowej World Tour zorganizowaliśmy znacznie mniejszym kosztem, uzyskując dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego w wysokości 700 tys. zł. Tegoroczne zawody, o których mówiło się, że były najlepsze jak do tej pory (wystąpił również zespół Feel), otrzymały nominację do nagrody „Marka Śląskie”. Na koniec, choć to tylko skrót tego co się działo – otrzymałem złote godło najwyższej jakości dla urzędu miasta za „zarządzanie najwyższej jakości”. Mysłowice mają dziś inny, lepszy wizerunek.

Jakie są plany na drugą połowę kadencji?

Przede wszystkim będziemy modernizować drogi. Będziemy opracowywać program, który pozwoli zrewitalizować cały teren wzdłuż rzeki Przemszy, od Parku Zamkowego po Promenadę. Wykorzystamy przebudowę węzła autostrady A4, aby wyremontować wszystkie drogi do niego doprowadzające. Wspólnie z Tramwajami Śląskimi przystąpimy do przebudowy torowiska w 2014 r. Wiem, że oczekiwania mieszkańców są duże i czuję tę presję, niemniej jednak nie jestem cudotwórcą, który w zastanej sytuacji finansowej jest w stanie zrealizować wszystkie plany na przestrzeni dwóch lat. Musimy dziś tak gospodarować i planować, aby tym razem Mysłowice w nowym rozdaniu 2014-2017 wykorzystały swoją szansę. To jest dla mnie najważniejsze. Nie najbliższe wybory, ale to jak Mysłowice będą wyglądały po roku 2017, gdy skończy się druga transza funduszy unijnych. Patrzę w przyszłość, bo to nasza szansa.

Secesjoniści dążą do podziału miasta. Jak pan na to reaguje?

Dla mnie jest to temat przykry. W dobie kryzysu, gdzie wszyscy łączą się, samorządy idą w kierunku metropolii, inicjatorzy Mysłowicach przyjmują odwrotny kierunek. Owszem rozmawiają o swojej inicjatywie, ale z radami południowych osiedli, nie z radą miasta czy ze mną, jako prezydentem. To najbardziej niekorzystny dla miasta moment na tego typu działania, a nawet głośnych rozmów. Jak też ubiegać się o środki unijne, kiedy sytuacja Mysłowic w mediach przedstawiana jest jako niepewna – czy ktoś zastanawia się nad skutkami takich działań? Przecież wszystkie projekty i wnioski są przygotowywane dla 70-tysięcznego miasta. Nowe rozdanie unijne 2014-2017 – jak się mówi – faworyzować będzie większych, odwrotnie niż do tej pory. Sądzę, że pomysł referendystów jest nie do końca przemyślany i przedyskutowany. Być może więcej w nim polityki niż racjonalnego myślenia. Jeśli chcemy postawić na rozwój, to nie zmarnujmy swojej szansy w najbliższym rozdaniu unijnym. Ponieważ będziemy na tyle silni, na ile będziemy zjednoczeni i na tyle słabi, na ile będziemy podzieleni.





Komentarze