Co dalej ze schroniskiem?

Co dalej ze schroniskiem?

Jak informowaliśmy niedawno, mysłowickie schronisko dla zwierząt musi zmienić lokalizację. Miasto chce przedłużyć umowę dzierżawy i znaleźć nowe miejsce, Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce informuje o likwidacji placówki. Jak dalej potoczą się losy bezdomnych czworonogów?

We wrześniu odbyło się spotkanie władz miasta z przedstawicielami TOZ w celu rozwiązania problemu, jednak nie doszło do konsensusu, chociaż wszyscy zapewniali, że dobro zwierząt jest najważniejsze. Następnie ukazały się oficjalne oświadczenia każdej ze stron. Urząd miasta przedstawił swoje stanowisko i proponowane wyjście z sytuacji. W oświadczeniu prezydenta Edwarda Lasoka czytamy:

Ze strony miasta weryfikowane są różne możliwości, gdyż nie możemy działać niezgodnie z prawem. Najbardziej realnym wyjściem w chwili obecnej jest podpisanie umowy do końca grudnia 2019 r., umożliwiającej niezakłócone prowadzenie schroniska przez najbliższy rok, a w międzyczasie znalezienie innej lokalizacji, by zapewnić rozwój placówki. (…) Od kilkunastu tygodni poszukujemy miejsca, które nie tylko byłoby odpowiednie do prowadzenia działalności TOZ pod względem prawnym, ale także przygotowane pod względem infrastruktury, by zmniejszyć nakłady dzierżawcy. W związku z napotkanymi trudnościami chcemy rozszerzyć nasze działania o najbliżej usytuowane sąsiednie gminy i wspólnie poszukać odpowiedniego miejsca – nie granice miast są ważne, a dobro zwierząt.

TOZ nie widzi możliwości dalszego prowadzenia placówki w naszym mieście i już z końcem tego roku chce ją zamknąć. Swoją decyzję tłumaczy tragicznym stanem budynków znajdujących się na terenie schroniska. – Działając w trosce o dobrostan zwierząt pozostających pod naszą opieką, jak i w uzasadnionej obawie o zdrowie i życie pracowników schroniska, podjęliśmy decyzję o jego likwidacji z dniem 31 grudnia 2018 r. Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Polsce, jako dzierżawca terenu i budynków schroniska od miasta Mysłowice, nie miało jakichkolwiek możliwości przeprowadzenia kompleksowych remontów obiektów na terenie schroniska. Jako dzierżawca zwracaliśmy się kilkukrotnie na przestrzeni kilku lat o przeprowadzenie koniecznych renowacji zwłaszcza w przedmiocie kompleksowej naprawy dachu. Sami dokonywaliśmy niezbędnych remontów dotyczących odgrzybiania ścian, malowania, zarywających się podłóg i innych drobnych napraw. Wystąpiliśmy o dzierżawę długoletnią terenu i budynków schroniska, co umożliwiłoby nam wdrożenie zaplanowanych prac – wyjaśnia TOZ.

Niestety, władze miasta nie mogą teraz podpisać umowy na tak długi okres, ponieważ miejsce, w którym aktualnie znajduje się schronisko, nie spełnia określonych wymogów. Według sanepidu oraz powiatowego inspektora weterynarii przytulisko jest zbyt blisko domów mieszkalnych. A TOZ nie zamierza czekać do następnego roku.

Prezydent kolejny raz zareagował, umieszczając na swoim facebookowym profilu podsumowanie całej sytuacji, w którym czytamy:

(…) Podkreślić należy to, że miasto ma obowiązek opieki nad bezdomnymi zwierzętami, a nie utrzymywania organizacji pozarządowej, jaką jest TOZ. Niemniej zawsze podejmowane były przez nas działania wykraczające poza obligatoryjny obowiązek, tak finansowe (koszty remontowe, konserwacyjne), jak i niefinansowe (np. mediacje w uzyskaniu zgody na wolontariat w schronisku). Placówka jest jedyną taką w mieście, jednak nie ma to wpływu na realizację przez gminę ustawowego obowiązku. Aktualnie nawet tutejsza placówka obsługuje poza nami jeszcze cztery inne gminy – w ten sposób samorządy mogą także wywiązywać się z zadania. (…) Dlaczego przedstawiciele TOZ twierdzą, że miasto nigdy nie wspierało ich działalności? Na to pytanie nie jestem w stanie odpowiedzieć, mogę jedynie powtórzyć i podkreślić, że stwierdzenie to nie jest zgodne z prawdą. W Miejskim Zakładzie Gospodarki Komunalnej są zestawienia kosztów wykonanych napraw i remontów, natomiast na temat mediacji w kwestii sytuacji w schronisku, wolontariatu etc. pisały na przestrzeni lat niejedne media. Przez wiele lat nie był naliczany żaden czynsz za wynajem obiektów. Ponadto trzeba zaznaczyć, że nawet w porównaniu do pozostałych gmin obsługiwanych przez placówkę mamy największe koszty jednostkowe za przekazane zwierzę.

Podkreślam, że mimo zaistniałej sytuacji miasto nie wycofuje się z zaproponowanego rozwiązania. To, że nie możemy spełnić oczekiwań TOZ, nie musi oznaczać tak drastycznych kroków. Należy podjąć rozmowy i wypracować optymalny dla każdej ze stron plan dalszych działań. O podtrzymaniu tego stanowiska poinformowałam osobiście w imieniu prezydenta miasta wczoraj – zaznacza Joanna Frysztacka, rzecznik prasowy magistratu.

Brak porozumienia powoduje, że najbardziej ucierpią tutaj bezbronne zwierzęta. Mysłowiccy wolontariusze błagają o pomoc w adopcji swoich podopiecznych, których obecnie w schronisku przebywa sto czterdzieści. Jeśli TOZ zdecyduje się zamknąć mysłowickie przytulisko, psy i koty, które do końca roku nie znajdą domów, zostaną przewiezione do innych placówek towarzystwa rozmieszczonych w całym kraju. Wolontariusze martwią się, że niektóre z nich nie przeżyją transportu lub nie poradzą sobie w nowym miejscu. – Co będzie, jak trafią do schronisk, gdzie w boksie jest po osiem psów, które walczą między sobą o przetrwanie? Co będzie z nimi, gdy trafią do schroniska, gdzie nie ma wolontariatu, gdzie nie wychodzą na spacery, gdzie nikt im nie szuka domu, a jak już go znajdą, to bez weryfikacji i wtedy wylądują na krótkim łańcuchu? Czy trafią do schroniska, gdzie będą na bieżąco diagnozowane i leczone? pytają na swoim facebookowym profilu. Powstała również petycja, by nie likwidować schroniska w Mysłowicach i uratować przebywające tam zwierzęta.

13 października w godz. 11-14 odbędzie się w schronisku dzień otwarty, podczas którego tradycyjnie będzie można poznać jego mieszkańców i wyjść z nimi na spacer. Ze względu na zaistniałą sytuację wolontariusze będą tym razem kładli szczególny nacisk na zachęcenie mysłowiczan do adopcji czworonogów. Szczegóły w wydarzeniu na Facebooku.

Zdjęcie: Facebook





Komentarze