Chętnie tutaj wracam

Chętnie tutaj wracam

Grzegorz Heromiński, aktor znany m.in. z komedii „Kingsajz” czy „U Pana Boga za miedzą”, z okazji Dni Mysłowic odwiedził nasze miasto. Nie bez przyczyny, bo spędził tu wiele lat swojego życia.

– W Mysłowicach bywam regularnie. Mieszkała tu moja mama, mieszka brat z bratową. Ja sam przyjechałem do Mysłowic, gdy miałem cztery lata. Mieszkałem przy ul. Piastowskiej do osiemnastego roku życia – opowiada Heromiński. – Mama pochodziła z Niwki, czego szybko zacząłem się wstydzić. Jo żech szprechoł, a mama w sklepie mówiła „poproszę kilogram cukru”. Prosiłem ją, żeby godała tak, jak się godo w Mysłowicach, czyli „jo chca pół funta cukru”. Wiele lat później, kiedy grałem już w teatrze w Opolu, mama przyjechała i szprechała perfekt – wspomina. – Z Mysłowic pamiętam pierwsze dziewczyny, pierwszą miłość, Basię, pierwszy alkohol. Wszystkie przepychanki, choć do bójek ze względu na moje nieduże rozmiary nie byłem skory, więc starałem się wystraszyć przeciwnika głośnymi dźwiękami – żartuje aktor. – Na początku chodziłem do szkoły górniczej, ale zawsze marzyłem o karierze aktorskiej, więc przeniosłem się do „Kościuszki”. Zresztą 16 czerwca mieliśmy spotkanie absolwentów i wtedy zobaczyłem wiele osób po pięćdziesięciu latach. Obecnej na spotkaniu profesor Eulalii Zeman wyrecytowałem wiersz Szymborskiej. Naprawdę miło tutaj wracać – dodaje Heromiński.

W ponad godzinnym występie z okazji Dni Mysłowic aktor opowiadał o swojej młodości w Mysłowicach, karierze filmowej i wyjeździe do USA, gdzie spędził dwadzieścia dwa lata. – Wyjechałem do Stanów w 1990 r. Ożeniłem się z Amerykanką, imałem się różnych zajęć, grałem m.in. w Polskim Instytucie Teatralnym. Po dziesięciu latach udanego małżeństwa rozstaliśmy się, a ja uznałem, że trzeba wrócić do Polski – dodaje aktor. Od kilku lat próbuje wrócić na polską scenę filmową i teatralną. Zaznacza, że chętnie znów wystąpi na Śląsku, jeśli tylko nadarzy się okazja.





Komentarze