Protestowali przeciwko podwyżkom cen wody

W samo południe 30 marca mysłowiczanie zaprotestowali przed miejskim urzędem przeciwko potencjalnym podwyżkom cen wody. Możliwa podwyżka o ponad 5 zł odbiła się szerokim echem także w ogólnopolskich mediach, które licznie pojawiły się na proteście.

Prezydent Edward Lasok od kilku dni zapewnia, że mieszkańcy nie odczują podwyżek, ponieważ za większą cenę wody w całości miałoby dopłacić miasto. Protestującym to rozwiązanie jednak nie odpowiada, bo oznacza to, że ostatecznie i tak zapłacimy my wszyscy, a pieniędzy zabraknie na inne cele. Pracownicy magistratu uspokajają natomiast, że żadne decyzje nie zostały jeszcze podjęte, więc protest jest przedwczesny. – Cały protest z punktu widzenia urzędu jest bezzasadny, bo na chwilę obecną nie można mówić o jakichkolwiek decyzjach związanych z określeniem stawek za wodę. Nie miały miejsca żadne podwyżki. Nie zostały wydane żadne decyzje. Zgodnie z ustawowymi wymogami Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zaproponowało nową taryfę. W odróżnieniu od tych z poprzednich lat musiała ona zawierać wszelkie zobowiązania spółki. Dotychczas staraliśmy się tego unikać, żeby nie obciążać mieszkańców zadłużeniem spółek. W chwili obecnej jest to wyłącznie taryfa, która zostanie przeanalizowana i w jej sprawie zostanie podjęta decyzja. Jeżeli już miałaby miejsce sytuacja, w której stawka różniłaby się od kosztów ponoszonych obecnie przez mysłowiczan, to gmina zapewnia dopłatę, żeby mieszkaniec nie odczuł tych kosztów – mówi Joanna Frysztacka, rzecznik mysłowickiego magistratu.

Organizatorzy protestu zupełnie inaczej widzą jednak tę sytuację. – Zbieramy podpisy, aby udowodnić panu prezydentowi, że ludzie przestali mu ufać. Że podjęta decyzja o proponowanej podwyżce to skandal. Liczyliśmy na to, że mieszkańcy przyjdą i wesprą nas i nie przeliczyliśmy się. Co prawda decyzja była podjęta na szybko, a to okres przedświąteczny, więc pewnie w innym terminie byłoby więcej protestujących, ale jeśli ktoś chciałby złożyć taki podpis, to będzie też taka możliwość przez internet – mówi Iwona Chajto, jedna z organizatorek protestu.

– Chcemy pokazać, że potrafimy się zorganizować przeciwko złym zmianom. Kolejne podwyżki, jeśli miałyby faktycznie mieć miejsce, nawet przy dopłatach miasta będą przecież finansowane z naszych podatków. Grube miliony, jakie znów mają zostać przeznaczone na mysłowickie wodociągi tonące w długach, można by wykorzystać choćby na budowę basenu, którego w Mysłowicach bardzo brakuje. Prezydent miasta prowadzi z Górnośląskim Przedsiębiorstwem Wodociągów rozmowy i to według mnie dobry pomysł. Niepokoi natomiast, że do zarządzania MPWiK ciągle są sprowadzane osoby, które kojarzą się raczej z upadkami różnych przedsiębiorstw niż ze sprawnym zarządzaniem. O mysłowickich wodociągach mówi się przez lata i jeśli coś się zmienia, to tylko na gorsze – komentuje sprawę Adrian Panasiuk, współorganizator protestu.

Podczas strajku obecne były ogólnopolskie media. Zdaniem wielu uczestników nie dopisali jednak mieszkańcy, których pojawiła się zaledwie garstka. Sami organizatorzy nie składają jednak broni i zapowiadają dalsze działania w tej sprawie. Więcej na ten temat przeczytacie po świętach w nowym wydaniu „Gazety Mysłowickiej”.





Komentarze