Kopalnia niezrealizowanych szans

fot. D. Droździkowski

Spektakularnie niezrealizowanych pomysłów na tereny pokopalniane było wiele. Jeszcze kilka lat temu podczas licznych spotkań i dyskusji w tej sprawie wydawało się, że nie ma możliwości, żeby teren kopalni został stracony. Tak się jednak dzieje. Problemem pozostały oczywiście pieniądze. Choć wszystkie z zainteresowanych stron deklarowały od początku do końca dobrą wolę, to w najbliższym czasie znacząca część zabudowań po byłej kopalni zostanie wyburzona.

– Pod koniec sierpnia Spółka Restrukturyzacji Kopalń złożyła do urzędu miasta wniosek o wydanie zgody na rozbiórkę kilku obiektów na terenie kopalni: budynku cechowni, basenu z lampownią, portierni przy bramie nr 4, łaźni, rozdzielni i transformatora, bunkra (schronu), kompleksu sortowni oraz budynku magazynu głównego. Zgodnie z powołanym planem i harmonogramem likwidacji wyburzenie wyżej wymienionych obiektów ma się odbyć do końca roku – informuje Witold Jajszczok, rzecznik prasowy SRK. Istnieje możliwość przesunięcia niektórych prac wyburzeniowych na rok 2018 ze względu na ich duży zakres.

– Z uwagi na zły stan techniczny nieruchomości wyburzenie lampowni i basenu planujemy do końca roku. Poza nimi do rozbiórki przeznaczone są budynki magazynu odzieżowego oraz pomniejsze, związane z ruchem zakładu górniczego. Obiekty objęte ochroną konserwatorską będą wyburzone za zgodą wojewódzkiego konserwatora zabytków. Na obecną chwilę rozpatrywana jest możliwość zakończenia likwidacji KWK Mysłowice do końca 2018 r. – dodaje Jajszczok.

Dlaczego tereny kopalniane nie zostały przejęte przez miasto? – Brak jednoznacznej decyzji ze strony wojewody uniemożliwił nam podjęcie jakichkolwiek działań w celu rewitalizacji tych terenów. Nie będąc właścicielem nieruchomości, nie mogliśmy również ubiegać się o środki unijne na ich modernizację – tłumaczy Iwona Nowak, dyrektor Kancelarii Prezydenta Miasta Mysłowice. – Nigdy nie otrzymaliśmy odpowiedzi na nasze pisma. Nie wiemy więc, jakimi przesłankami kierował się wojewoda – informowała natomiast „Gazetę Wyborczą” Kamila Szal, rzeczniczka mysłowickiego magistratu. Według informacji „Wyborczej” to właśnie wojewoda zablokował szansę na przejęcie terenów pokopalnianych. O powodach swojej decyzji nie informował. Pracownicy jego biura zaprzeczają tym informacjom. – Toczyło się postępowanie w sprawie udzielenia zgody na nabycie do zasobu nieruchomości Skarbu Państwa – potwierdza Alina Kucharzewska, rzecznik prasowy wojewody śląskiego. – Zakończyło się ono w grudniu 2016 r. Wówczas do naszego urzędu wpłynęło pismo, w którym prezydent Mysłowic poinformował, że miesiąc wcześniej zrezygnował z przejęcia od Katowickiego Holdingu Węglowego wymienionej nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa i docelowo na rzecz gminy Mysłowice. Wojewoda nie miał więc podstaw, by wyrazić zgodę na nabycie terenów przez gminę – tłumaczy Kucharzewska.

Oczywistym jest, że utrata szansy na zachowanie tak ważnego dla miasta obszaru nie pomaga wizerunkowi polityków zarówno na szczeblu miejskim, jak i wojewódzkim. Stąd też zapewne wzajemne zrzucanie odpowiedzialności za taki stan rzeczy.

Niewielkim pocieszeniem jest informacja, że SRK wciąż prowadzi procedury zmierzające do wyłonienia nabywcy nieruchomości na terenie KWK Mysłowice. Tymczasem za chwilę rozpocznie się wyburzanie kolejnych budynków.

Komentarze

Mariusz Wielkopolan, radny (Prawo i Sprawiedliwość): Z niedowierzaniem obserwowałem wycofanie się Edwarda Lasoka z pozyskania terenów po KWK Mysłowice w zasoby miasta. Jak pisała rzecznik urzędu wojewódzkiego: „…prezydent Mysłowic wycofał się zupełnie nieoczekiwanie. Nie zostaliśmy nawet powiadomieni, dlaczego podjął taką decyzję”. Dodam, że była to jedna z najważniejszych obietnic wyborczych prezydenta oraz posła Wojciecha Króla.

Teraz nie możemy oglądać się wstecz, ale wykorzystać szansę na przejęcie tych terenów. Mam na to pomysł i propozycję dla mieszkańców. Aby miasto mogło realnie się rozwijać, potrzebne są poważne inwestycje. Na takie idealnie nadają się tereny po kopalni Mysłowice. Mając je w swoich zasobach, będziemy w stanie ubiegać się o uczestnictwo w „Programie dla Śląska”, którego początek realizacji planuje się już w 2020 r. Koszt całego projektu to ok. 17 mld zł. Konkrety poznamy 4 grudnia, jak zapowiedział wiceminister rozwoju Jerzy Kwieciński. Pieniądze te mają być przeznaczone na wyrównanie luki rozwojowej Śląska względem innych województw. Mysłowice tym bardziej potrzebują takiego programu, gdyż mamy „luki rozwojowe” względem ościennych miast w województwie.

Ten rządowy program jest jedną z ostatnich szans dla Mysłowic, aby pozyskać duże pieniądze. Dzięki niemu realizowane inwestycje staną się dźwignią rozwoju miasta, a co za tym idzie, poprawią warunki życia mieszkańców. Uważam, że jestem w stanie przedstawić władzom wojewódzkim i państwowym argumenty, aby te pieniądze trafiły właśnie do nas.

Wiesław Tomanek, radny niezrzeszony: Zapytany o sprawę terenów pokopalnianych muszę się dłużej zastanowić. Ale nie dlatego, że sprawy nie znam, bo jest wręcz odwrotnie, ale dlatego, że aby spokojnie odpowiedzieć, muszę ochłonąć, bo tak mnie ta sprawa denerwuje. Przez wiele lat, jako osoba bardzo związana z KWK Mysłowice, w której pracowałem trzy dekady, wielokrotnie zabierałem głos w dyskusji o losach tego bardzo ważnego z różnych powodów miejsca. Warto podkreślić, że dla mieszkańców to miejsce historyczne, ale ważne jest też to, że to ogromna przestrzeń w niemal samym centrum miasta. Pomysłów było kilka, od tych najbardziej fantastycznych, jak projekt strefy rekreacyjnej ze skocznią narciarską włącznie, po bardziej realne, jak stacja przeładunkowa. Na przygotowanie tego ostatniego miasto pozyskało nawet pieniądze z ministerstwa. I co? I nic z tego! Złomiarze rozkradają majątek Spółki Restrukturyzacji Kopalń, rozkładają na części pierwsze to, co tam jeszcze zostało. Miasto próbowało przejąć teren, byłem nawet jednym z inicjatorów uchwały zobowiązującej prezydenta Lasoka do podjęcia działań w tym kierunku, ale negocjacje utknęły w martwym punkcie. Co gorsza, nie da się nawet przenieść pamiątkowych tablic, które znajdują się na tym terenie. Kilkanaście miesięcy pracowaliśmy nad tym, żeby udało się je przenieść na teren miasta. Bo są to tablice poświęcone moim braciom górnikom i uważam, że im i wszystkim, którzy o nich pamiętają, to się należy. Tablice niszczeją i niedługo też zostaną zdewastowane. Co ciekawe, wiem, że SRK ma 30 mln zł na „wyzerowanie” terenu. Wygląda to tak, jakby złomiarze mieli ich wyręczyć za darmo i za chwilę znikną trzy szyby: Sas, Jagiełło i Łokietek. Cieszę się, że przynajmniej Szyb Bończyk, dzięki jego właścicielowi Maciejowi Sikorze, przetrwa.

Michał Malina, prezes Fundacji z Pasją: Nasza fundacja interweniuje i lobbuje w sprawie niszczejących obiektów historycznych. Staramy się, aby nasze działania odnosiły sukces i przyczyniały się do polepszenia stanu popadających w ruinę zabytków. Niestety, nie zawsze jest to możliwe. 20 października wystosowaliśmy pismo do Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach z prośbą o pilną interwencję w sprawie stanu zachowania i planowanych wyburzeń na terenie KWK Mysłowice. Jesteśmy zmartwieni losem tego obiektu, tak ważnego dla historii Górnego Śląska. To właśnie tu 16 sierpnia 1919 r. żołnierze Grenzschutzu otworzyli ogień do oczekujących na wypłaty górników kopalni i ich rodzin. Zginęło wówczas siedem osób, a kilkadziesiąt zostało rannych. To zdarzenie przyczyniło się do wybuchu pierwszego powstania śląskiego. Pod koniec 2008 r. w kopalni wydobyto ostatnią tonę węgla. Po przekazaniu obiektu do Spółki Restrukturyzacji Kopalń przyszłość zabudowań jest bardzo niepewna. Niepocieszający jest również fakt, iż miasto Mysłowice zrezygnowało z przejęcia tych terenów, przez co straciło szansę na środki unijne, które są niezbędne przy zagospodarowaniu tego obiektu. Jak go zagospodarować? Wystarczy popatrzeć na Katowice, Zabrze lub naszego czeskiego sąsiada: Ostrawę. Każde z tych miast w inny sposób zagospodarowało poprzemysłowe budynki, nadając im nową funkcję i życie, co przyczyniło się w znacznym stopniu do rozwoju turystyki.

13 listopada wpłynęła do nas odpowiedź od konserwatora zabytków, który poinformował, iż rozbiórka budynku komory ćwiczeń ratowniczych, magazynu odzieżowego i magazynu głównego została z nim uzgodniona. Budynki te zostaną rozebrane ze względu na brak większych wartości zabytkowych, peryferyjne usytuowanie oraz zły stan techniczny. Urząd konserwatorski opowiada się za utrzymaniem struktury najstarszej zachowanej części zespołu.





Komentarze