Pani Foremka otwiera się przy Grunwaldzkiej

fot. arch. S. Grodzkiej-Haby
Sylwia Grodzka-Haba szkoliła się m.in. w słynnym Atelier Amarofot. arch. S. Grodzkiej-Haby

Sylwia Grodzka-Haba, mieszkanka Mysłowic i uczestniczka programu telewizyjnego „Bake Off – Ale ciacho!”, 21 października przy ul. Grunwaldzkiej 7 otwiera swoją własną cukiernię.

Bogumił Stoksik: Od czasu naszej ostatniej rozmowy, zaraz po emisji programu, sporo się u ciebie działo.

Sylwia Grodzka-Haba: Ten rok po „Bake Off” był dla mnie bardzo intensywnym czasem. Zaczęło się od stażu w jednej z najlepszych warszawskich cukierni Deseo. I zawsze już będę wdzięczna jej właścicielowi, Łukaszowi Smolińskiemu, bo to on jako pierwszy pozwolił mi wejść do nieco zamkniętego cukierniczego świata. Następnie odbyłam staż w miejscu, o jakim nawet nie śniłam, Atelier Amaro. Do dziś pamiętam reakcję mojego męża, który odkrył moją wiadomość napisaną po kryjomu do szefa Modesta Amaro. Za nic w świecie nie wierzył, że to się może udać. A jednak. Kilka tygodni spędziłam u mistrza, w najlepszej restauracji w Polsce. Żeby była jasność, sama też miałam problem, aby uwierzyć, że to się dzieje naprawdę. Niedawno wróciłam ze stażu w Czekolada Cafe, prowadzonej przez reprezentanta Polski na międzynarodowych mistrzostwach w rzeźbie czekoladowej World Chocolate Master, które odbędą się w Paryżu w 2018 r., Michała Iwaniuka. Inspiracje, wskazówki i rady, które otrzymałam, są nie do przecenienia. A w międzyczasie szkoliłam się u boku brazylijskiego mistrza cukiernictwa Diego Lozano. Spotkanie z nim było czymś niesamowitym. Diego jest jedną wielką miłością do cukiernictwa. I chyba na dobre mnie nią zaraził. Mam nadzieję, że szybko nie znajdę lekarstwa na tę miłość.

To wszystko doprowadziło cię do decyzji o otwarciu własnej cukierni?

Udział w „Bake Off” w pewnym stopniu utwierdził mnie w chęci związania swojej przyszłości ze słodkościami. Piekłam już wcześniej, wcześniej też myślałam nieśmiało o otwarciu małej cukierni z domowymi smakołykami. Jednak zawsze brakowało tej przysłowiowej kropki nad „i”, którą, w moim przypadku, była pewność siebie. Dotarłam do półfinału „Bake Off” i chyba zdałam sobie sprawę, że jestem całkiem niezła w tym, co robię. I tak otwieram swoją autorską, kameralną cukiernię. Choć dalej w to nie wierzę, mam obawy, sama uważam tę decyzję za szaloną. Ale taka już moja natura.

Spełniasz swoje marzenie o miejscu z własnymi wypiekami.

Czy własna cukiernia jest spełnieniem moich marzeń? Raczej nie. Marzę o zdrowym i szczęśliwym życiu. A sytuacje, jakie mają miejsce w międzyczasie, tak mnie zaskakują, że nie myślę o nich w kategorii marzeń, a jak o cudownych przygodach, o których nawet nie śniłam. Nigdy w życiu nie pomyślałabym, że ja, Sylwia z Mysłowic, która w planach miała politykę i tłumaczenia przysięgłe, będę mieć styczność z takimi znakomitościami polskiej i światowej sceny cukierniczej. Że będę piła kawę z pastry chefem Atelier Amaro. Że będę konsultować receptury z najlepszymi z branży. Że będę miała do nich wszystkich numery telefonów. Naprawdę nie mogę w to uwierzyć.

Co pysznego będzie można zjeść w Pani Foremce?

Na pewno skupię się na najnowszych cukierniczych trendach i zaproszę mysłowiczan do świata tzw. monoporcji. To literalne tłumaczenie francuskiego „petits gâteaux”, deseru łączącego w sobie wszystkie elementy składowe dużego ciacha. Będą zaskakujące smaki, zaskakujące połączenia, dodatki i formy. A że brzmi to dość enigmatycznie, nie pozostaje nic innego, jak tylko przyjść na Grunwaldzką 7 i przekonać się na własnym podniebieniu. Oczy też się „najedzą”, ponieważ w monoporcjach tak samo dużą wagę przywiązuje się zarówno do smaku, jak i wyglądu ciastka.

A miłośnicy tradycyjnych ciast i deserów znajdą coś dla siebie?

W Pani Foremce nie zabraknie też tradycyjnych wypieków, jednak w nieco innej formie niż ta, którą spotykamy w lokalnych cukierniach. Będę więc unikać tzw. ciast blachowych, choć na pewno zaproszę mieszkańców na sezonową szarlotkę czy tartę ze śliwkami. Będzie też dobra kawa, może lokalne wino. Nie mam jednego, stałego planu. Pomysły ewoluują, ciągle coś zmieniamy, poprawiamy. Mamy otwarte umysły i głowy pełne zapału. W stworzenie Pani Foremki włożyłam wiele pasji i miłości, chyba resztę tej, która zostaje mi po obdzieleniu męża i synka. Mam nadzieję, że moi goście to dostrzegą i będą się u mnie czuć, jak u siebie w domu. Pani Foremka będzie miejscem unikalnym na mapie Mysłowic i jednym z nielicznych na Śląsku. Oby była najfajniejszym. Tego sobie życzę.





Komentarze