20 mln zł pożyczki ma pomóc zrealizować inwestycje

fot. NBP
Obligacje mają powiększyć zadłużenie miasta o kolejne 20 mln złfot. NBP

Mysłowickie władze chcą wyemitować obligacje na kwotę 20 mln zł, a pieniądze przeznaczyć na pokrycie kosztów niedoszacowanych inwestycji. Prezydent Lasok zmiany w budżecie tłumaczy zmianami na rynku pracy. Uchwała w tej sprawie stanie na najbliższej sesji rady miasta 28 września.

– Wymiana nawierzchni w ramach remontów średnich, modernizacja ul. Wybickiego, przebudowa ul. Matejki, Żwirki i Wigury, Wałowej i Jagiellońskiej, remont Gimnazjum nr 2, budowa cmentarza komunalnego czy termomodernizacje budynków Przedszkola nr 8, Szkoły Podstawowej nr 14 i filii Mysłowickiego Ośrodka Kultury w Brzezince to tylko wybrane zadania, których koszt znacznie przewyższył pierwotne założenia urzędników lub w ogóle był trudny do przewidzenia – mówi rzecznik magistratu Kamila Szal. – Ostatnie zmiany przepisów, które podwyższyły stawkę godzinową w umowach zlecenie i jednocześnie spowodowały wzrost cen usług i materiałów, dają się we znaki w polskich samorządach. Obecnie mamy rynek pracownika, to on przebiera w ofertach pracy i dzisiaj podpisuje umowę w jednej firmie, a jutro w drugiej. To wszystko odbija się na budżecie miasta, bo w przetargach uczestniczy znacznie mniej firm niż jeszcze w ubiegłym roku, a oferowane ceny mocno przekraczają możliwości finansowe miast – tłumaczy decyzję o powiększeniu miejskiego długu prezydent Edward Lasok.

Radna Joanna Frysztacka z My to Mysłowice przyznaje, że pomysł niemiło ją zaskoczył. – W ostatnich miesiącach słychać było głosy przewidujące, że projekt uchwały w sprawie obligacji w końcu się pojawi, jednak nie docierały one ze źródła, z którego powinny, czyli od pana prezydenta. I przyznam, że dla mnie jest to sytuacja niekomfortowa, udowadniająca, że nie traktuje się nas, radnych, jako partnerów do rozmów czy poszukiwania rozwiązań. Decyzje podejmowane są za naszymi plecami i oczekuje się, że kierować się będziemy swoimi „zobowiązaniami” względem mieszkańców, nie ogólnym dobrem miasta. Przecież każdy ma w swoim okręgu jakąś ulicę „do zrobienia”, prawda? Pytanie, czy zagłosowanie przeciwko kolejnemu zadłużeniu będzie skutkowało tym, że w odwecie określona inwestycja zostanie odłożona. Temu będę się głośno sprzeciwiać – mówi Frysztacka. I dodaje, że argumenty mówiące o konieczności wyemitowania obligacji jej nie przekonują: – Owszem, jest w nich sporo racji, a sytuacja na rynku pracy faktycznie dotknęła wiele gmin, ale są też aspekty, o których się nie mówi. Na przykład taki, że wszelkie procedury urzędowe miały w tym roku ogromne opóźnienie, więc nic dziwnego, że nie znaleźli się wykonawcy, skoro większość firm miała już zaplanowane prace. Czy za to ktoś poniesie odpowiedzialność? Poza tym, skoro sytuacja była znana już dawno, to należało się skupić na oszczędnościach, nie na pożyczkach. A nie zarejestrowałam wprowadzenia jakiegokolwiek planu oszczędnościowego.

Ostateczną decyzję o wyemitowaniu obligacji radni podejmą podczas wrześniowej sesji już w najbliższy czwartek.





Komentarze