Razem z mieszkańcami uratowali kaczki

fot. SM
fot. SM

Mysłowickiej straży miejskiej zdarzało się już ratować z opresji mieszkańców, którzy np. zasłabli na ulicy, malutkie dzieci bez opieki czy porzucone, a nawet uwięzione w studzienkach kanalizacyjnych zwierzęta, ale we wtorek 1 sierpnia podjęła szczególną interwencję.

Strażnicy otrzymali informację o dzikiej kaczce z siedmioma pisklętami, które przebywają pod opieką mieszkańców w rejonie placu zabaw z tyłu banku PKO przy ul. Mikołowskiej. Natychmiast udali się na miejsce, gdzie z pomocą mysłowiczan złapali kaczki do kartonowego pudła, a następnie wypuścili do Hubertusu.





Komentarze