Trudny kompromis w schronisku osiągnięty

fot. Wolontariat na rzecz potrzebujących zwierząt z Mysłowic
fot. Wolontariat na rzecz potrzebujących zwierząt z Mysłowic

Mysłowickie schronisko dla bezdomnych zwierząt nie ma ostatnio najlepszej prasy. Zainteresowanie lokalnych mediów najwyraźniej przestraszyło przedstawicieli Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce, bo mimo bardzo napiętej atmosfery spotkania poczynili ważne ustępstwa. Wolontariusze wrócili do schroniska, dyrektor Anna Giera została natomiast na stanowisku.

Władze schroniska wielokrotnie zapewniały, że nie wyobrażają sobie swojej działalności bez wolontariuszy, choć deklaracje nie szły w parze z działaniami. Pojawiały się informacje, że w zasadzie nie ma chętnych wolontariuszy, że są oni niepotrzebni, bądź też ze względu na ograniczoną ilość pracowników azylu, którzy muszą towarzyszyć w wolontariacie, nie może ich być zbyt wielu. – Jesteśmy niewygodni, bo zgłaszamy nieprawidłowości – komentowali z kolei wolontariusze. I faktycznie zgłaszali ich sporo. Również na ostatnim spotkaniu, które miało zażegnać konflikt. – Schronisko jest cały czas kontrolowane przez powiatowego i wojewódzkiego lekarza weterynarii. Nigdy w protokole nie zdarzyło się, żeby pojawiła się informacja, że zwierzęta są zaniedbane czy chore – broniła się Anna Giera, dyrektor placówki.

Po raz kolejny już 7 marca naprzeciwko siebie stanęli przedstawiciele TOZ: prezes Łukasz Balcer, skarbnik Michał Dąbrowski oraz sekretarz stowarzyszenia Danuta Mikusz-Oslislo, byli wolontariusze i mysłowiccy samorządowcy. Dwuipółgodzinne burzliwe spotkanie zakończyło się częściowym kompromisem. Wolontariusze przeforsowali m.in. swój powrót do schroniska trzy razy w tygodniu. Jednak pierwszym i najważniejszym, a zarazem niespełnionym postulatem było odwołanie z funkcji dyrektora placówki Anny Giery, która zdaniem wolontariuszy nie jest osobą przychylną zwierzętom. Nad tą sprawą zarząd główny TOZ ma się pochylić w kwietniu.

Jakie postulaty zgłaszali wolontariusze? Zwiększenie ich liczby tak, aby jedna osoba przypadała na dwa psy, umożliwienie odbycia wolontariatu w weekendy. Umowy adopcyjne miałyby być natomiast zmienione tak, aby umożliwić wizyty kontrolne wolontariuszy w nowych domach ich podopiecznych. Ważnym punktem była również zmiana dotychczasowej opieki weterynaryjnej, bo obecna zdaniem postulujących się nie sprawdza, oraz bardziej aktywne poszukiwanie domów dla zwierząt poprzez umieszczenie na stronie schroniska i Facebooku większej ilości ich zdjęć.

Władze TOZ zgodziły się na wolontariat trzy razy w tygodniu, kontrolę procesu adopcyjnego i dwóch lekarzy weterynarii do opieki nad zwierzętami. Wymóg dwóch lekarzy zapisany jest w warunkach konkursu na opiekę nad bezdomnymi zwierzętami, którego rozstrzygnięcie nastąpi lada dzień. Władze miasta zaproponowały natomiast oświetlenie terenu schroniska, tak aby zimą osoby odwiedzające je po zmroku mogły dłużej zajmować się psami i czuć się bardziej bezpiecznie.

– Na razie współpraca jest bez zastrzeżeń. 9 marca podpisane zostały pierwsze umowy z wolontariuszami. Za tydzień będą podpisywane kolejne. Cała procedura przebiegła w miłej atmosferze – informuje Patrycja Jakubas, jedna z byłych wolontariuszek, na chwilę przed wydaniem. Konflikt między władzami placówki a wolontariuszami został załagodzony. Wydaje się jednak, że bez zmian personalnych sprawa nie zostanie w pełni zakończona. Za dwa miesiące planowane jest kolejne spotkanie wolontariuszy z władzami TOZ. To wtedy dowiemy się, czy trudny kompromis oznacza trudną współpracę.





Komentarze