Zaprotestują przeciw nowym drogom na południu

fot. Monika Gaworowska
fot. Monika Gaworowska

Czy południowe dzielnice miasta zostaną poprzecinane przez nowe drogi na osi wschód-zachód oraz północ-południe tak, by kończyły się przy trasie S1? Tego obawiają się niektórzy z mieszkańców. 4 lipca organizują protest i zapowiadają kolejne, jeśli miasto nie przychyli się do ich wniosków.

Termin budowy nie jest jeszcze znany. Może trzeba będzie rozpocząć prace za 15-20 lat, a może wcale, ale mieszkańcy południowych dzielnic chcą protestować już dziś, żeby na etapie planów nie popełniono błędów, które później ich zdaniem spowodują nieodwracalne szkody. – Pod protestem przeciwko planom budowy nowych dróg podpisało się ponad 500 osób. Umówiliśmy się, że miasto wymyśli alternatywne rozwiązanie, ale jedyne, jakie nam dotychczas zaproponowano, to przestawienie dróg o kilka metrów w niektórych miejscach – mówi Eugeniusz Starzak, radny dzielnicy Larysz oraz zwolennik secesji południowych dzielnic Mysłowic.

Według protestujących plany dróg naniesiono na mapach z minionej epoki. Wtedy łatwo było coś takiego planować, bo ilość zabudowań na południu miasta była dużo mniejsza. Teraz wybudowanie dróg w tej formie sprawi, że w niektórych miejscach będą one przebiegać przez przydomowe ogrody czy działki budowlane.

– Dzisiaj, dzięki zabezpieczeniu śladu, po którym będzie biegła w przyszłości droga, mamy pewność, że nie ucierpi żadna nieruchomość – na tym obszarze nie stoi bowiem żaden dom. Plany możemy oczywiście zmienić, ale jeżeli za kilkanaście lat okaże się, że istniejący układ drogowy jest niewystarczający, by obsłużyć dzielnice południowe, to będzie się działa tragedia – mówi prezydent Edward Lasok.

– Pierwotnie to miały być jezdnie dwupasmowe. W ostatnim studium komunikacyjnym ujęto drogi o 8-12 m szerokości, ale cały pas pozostaje do dyspozycji miasta z możliwością rozbudowy. Mają powstać dwie drogi, z północy na południe i ze wschodu na zachód, które według planów będą się krzyżować na środku naszych osiedli – mówi Starzak. –  Gdyby poprawić i poszerzyć istniejące ulice, to przepustowość się zdecydowanie zwiększy. Nie są więc konieczne nowe. Planowane drogi będą maksymalnym skrótem do drogi S1, więc ruch zrobi się na pewno bardzo duży. Jeśli nowe drogi muszą powstać, to niech będą obwodnicami osiedli południowych – dodaje.

Mieszkańcy południowych dzielnic 4 lipca w godz. 15-17 będą protestować na skrzyżowaniu ul. Laryskiej i Pukowca. Jak mówią, nie otrzymali żadnej odpowiedzi na wystosowane do urzędu miasta pisma. Jeśli dotychczasowe działania nie przyniosą rezultatu, planowane jest rozszerzenie protestów na innych mysłowickich ulicach, także tych głównych, w dalszych terminach.





Komentarze