Potrzebna pomoc dla Tymka

fot. Justyna Fryt
fot. Justyna Fryt

– Wszystko zaczęło się w sobotę 5 marca. Wybieraliśmy się na spacer, kiedy przypomniało mi się, że muszę podzielić się z moim mężem pewnym spostrzeżeniem na temat naszego synka Tymka. Zauważyłam podczas przebierania małego, że jedna źrenica dziwnie odbija światło. Powiedziałam o tym Krzyśkowi, w przekonaniu, że skomentuje to jako nic specjalnego, tymczasem stało się inaczej. Mąż również zauważył to już jakiś czas temu! – tak zaczyna się historia długo wyczekiwanego, drugiego dziecka państwa Palczarskich.

Tymuś urodził się 2 października 2015 r. w 39. tygodniu ciąży, po trzech latach starań. Na chłopczyka czekał już jego starszy brat, Ignacy, który miał wówczas pięć i pół roku. Rodzice cieszyli się wspólnymi chwilami, robili zdjęcia, komentowali ustawienia aparatu i problem czerwonych źrenic, który skutecznie niszczył walory artystyczne fotografii.

– Na wstępie postanowiłam natychmiast udać się do okulisty dziecięcego. Cały czas miałam w pamięci zdjęcia, na których Tymcio miał czerwone źrenice. A to przecież było dobrym objawem, świadczącym o tym, że oczka są zdrowe. Mąż jednak postanowił zrobić jeszcze zdjęcie telefonem. I wtedy okazało się, że jesteśmy w błędzie. Źrenica w prawym oczku nie była czerwona, nie była też czarna jak w oku lewym, tylko okazała się być jasnym, bladym punktem – wspomina mama chłopca.

Palczarscy zamiast na rodzinny spacer, wybrali się w błyskawicznym tempie do przychodni. Stamtąd zostali skierowani do klinki okulistycznej przy ul. Ceglanej w Katowicach. Niestety przez weekend nie udało się niczego dowiedzieć, kazano więc rodzicom przyjechać we wtorek ze skierowaniem w trybie pilnym.

– To były bardzo ciężkie dni. Ale wówczas nie przypuszczaliśmy jeszcze, że wkrótce nadejdą znacznie gorsze. Cały czas mieliśmy nadzieję, że to może być po prostu jakiś defekt siatkówki – tak uspokajała nas pielęgniarka z kliniki przy Ceglanej. Gdy podczas badania USG w ciemnym wnętrzu oczka zobaczyłam białą, wypukłą plamę, już wiedziałam… siatkówczak – mama maluszka nie ukrywa drżenia rąk.

Kolejnym przystankiem było Centrum Zdrowia Dziecka oraz badanie dna oka w narkozie. Badanie potwierdziło najgorsze – oko pięciomiesięcznego maleństwa zostało zaatakowane przez nowotwór złośliwy. Lekarze znaleźli guz wielkości 7 mm. Powrót do domu musiał zostać przełożony, stan Tymona nagle się pogorszył, pojawiły się temperatura, biegunka i wymioty. Malec został przeniesiony do Kliniki Pediatrii i Żywienia w Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie dostał kroplówkę i kolejne dwa dni musiał pozostać na obserwacji na oddziale.

Rodzice Tymonka wysłali dokumentację medyczną do dr. Abramsona w USA. W odpowiedzi otrzymali e-mail, w którym lekarz zaprasza ich w ciągu najbliższych dwóch tygodni na leczenie, uważając, że stan oka niemowlaka wymaga jego niezwłocznej interwencji.

– Nasze maleństwo ciężko przeżyło badanie pod narkozą. W Polsce dopiero rok temu zaczęto podawać odpowiedni lek na tę chorobę, nam niestety nie zaproponowano tego, który podaje dr Abramson. Skuteczność metody stosowanej od 10 lat w Nowym Jorku oraz doświadczenie zespołu dr. Abramsona są wystarczającymi argumentami na wybranie jego kliniki. Rozmawialiśmy także z rodzicami innych dzieci, które są po lub w trakcie leczenia – twierdzą, że dodatkowym plusem jest talent dr. Abramsona i jego laser rozbijający zwapnienia powstałe na siatkówce po guzie. Dzięki temu dziecko nie dość, że ma zapewnione skuteczne w 98% leczenie nowotworu złośliwego i nie traci oka, to jeszcze może zachować większość wzroku. I co ważne, u dzieci leczonych przez dr. Abramsona ryzyko wznowienia nowotworu wynosi zaledwie 10% i jest o wiele niższe niż w Europie. Dopełniliśmy wszelkich formalności: zgłosiliśmy zbiórkę publiczną, mamy konto w bezprowizyjnej fundacji, nastawiamy się, że koszt leczenia, tak jak w przypadku innych maluszków z podobną wielkością guza, to minimum 1,2 mln

zł. Zrobimy wszystko, żeby nasz skarb, o którego staraliśmy się tak długo, otrzymał najskuteczniejsze leczenie na świecie, w najlepszej klinice na całej kuli ziemskiej! – mówi tata Krzysztof.

Chcesz pomóc? Możesz to zrobić dzięki fundacji Rycerze i Księżniczki, poprzez wpłatę za pośrednictwem strony rycerzeiksiezniczki.pl lub tradycyjnym przelewem: PKO Bank Polski 90 1020 1042 0000 8902 0324 4142, w tytule przelewu wpisując „Darowizna – Tymon Palczarski”. Liczy się każda złotówka.

Więcej informacji: Facebook – Puk Puk Tymonku. Kto tam? – Siatkówczak.

Nadesłano




Komentarze