Jak głosowaliśmy w referendum?

fot. Monika Gaworowska
fot. Monika Gaworowska

35 mln zł na diety dla członków obwodowych komisji wyborczych, 7 mln zł na spis uprawnionych do głosowania, 4 mln zł na karty do głosowania i ponad 40 mln zł na wspomaganie informatyczne, działalność komisarzy i komisji wyborczych oraz inne wydatki. Tyle zapłaciliśmy z własnych portfeli, a potem… nie chciało nam się wstać z foteli, żeby oddać głosy.

W żadnym ogólnokrajowym referendum nie było jeszcze tak niskiej frekwencji, jak 6 września. W ostatnim referendum przeprowadzonym w 2003 r. niespełna 60% Polaków wypowiedziało się w sprawie akcesji naszego państwa do Unii Europejskiej. Sześć lat wcześniej frekwencja w referendum dotyczącym przyjęcia konstytucji wyniosła prawie 45%, a władze i tak grzmiały, że to rażący przykład zaniedbania obywatelskich obowiązków. W niedzielę 6 września, gdy mieliśmy szansę opowiedzieć się za zmianami ordynacji wyborczej, finansowania partii z naszych wspólnych pieniędzy i ułatwieniu sobie życia w kwestiach podatkowych, tylko 7,8%, czyli nieco ponad 2 mln 383 tys. z nas znalazło chwilę, by odwiedzić lokale wyborcze.

W związku z tym wyniki referendum nie są dla państwa wiążące, pełnią jedynie rolę drogowskazu dla ustawodawcy. By referendum było ważne, musiałaby wziąć w nim udział przynajmniej połowa uprawnionych do głosowania Polaków.

W Mysłowicach frekwencja wyniosła 9,22%, zatem do urn wybrało się jedynie 5 416 mieszkańców. Na pytanie „Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej?” padło prawie 82% odpowiedzi twierdzących. Za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa opowiedziało się niecałe 14,5% mysłowiczan, a prawie 96% było za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika.

Jak głosowali inni?

W skali ogólnokrajowej za JOW-ami opowiedziało się prawie 79% głosujących. W sprawie finansowania partii 17% było za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania, czyli z budżetu państwa. Na ostatnie pytanie niemal 95% wyborców odpowiedziało twierdząco.

Wyniki na Śląsku były bardzo zbliżone do ogólnopolskich. W naszym województwie za JOW-ami zagłosowało 80%, finansować partie z budżetu chce 16% głosujących na Śląsku, a 95% twierdzi, że wątpliwości co do przepisów prawa podatkowego powinny być rozstrzygane z korzyścią dla podatnika.

– Po raz pierwszy, od kiedy mogę głosować, zostałam w domu. Poruszane w tym referendum kwestie nie były dla mnie istotne. Organizowanie referendum w sprawach, które nie interesują obywateli, chyba mija się z celem – mówi Małgorzata Bittner, studentka bezpieczeństwa wewnętrznego i narodowego.

Aleksandra Olszewska, Dominik Mrzyk





Komentarze