Popłyną Przemszą do Paryża

fot. Monika Chruścińska
fot. Monika Chruścińska

Wydaje się to niemożliwe, ale małżeństwo z Mysłowic chce pokonać trasę do stolicy Francji już za niespełna dwa miesiące. Szanse na sukces są duże, bo rok temu Parisowie przepłynęli tym samym kajakiem z naszego miasta do Gdańska.

Bogumił Stoksik: Kiedy start?

Monika i Jacek Parisowie: Termin rozpoczęcia naszej wyprawy wyznaczyliśmy na 20 czerwca. Będzie wtedy organizowany mały festyn przy boisku Lechii i poproszono nas, żeby wypływać właśnie w tym dniu.

Wydawałoby się, że Przemszą nie można dopłynąć do Paryża. Którędy będzie przebiegała trasa?

Mamy do pokonania około 2 500 km i 150 śluz. 24 km Przemszy, 772 km Wisły do Kanału Bydgoskiego, dalej Noteć, Warta, Odra, rzeki i kanały Niemiec, Holandii, Belgii i Francji. W założeniach ta podróż nie może trwać dłużej niż sześć-siedem tygodni łącznie z powrotem do domu autokarem, bo oboje musimy wracać do pracy.

Jak wyglądają przygotowania? Trzeba było uzyskać jakieś specjalne pozwolenia?

Z tego co ustaliliśmy, nie trzeba żadnych specjalnych pozwoleń. W internecie szukamy wszelkich informacji i wskazówek dotyczących żeglugi śródlądowej. Trasę na razie „przepłynęliśmy” na Google Maps, zapisując po kolei śluzy, ważne zakręty czy campingi. Musieliśmy zainwestować w mały spalinowy silnik, bo na niektórych europejskich kanałach jest zakaz pływania na wiosłach, a z silnikiem będziemy traktowani jak mała łódź. Miejscami trasa prowadzi w górę rzeki, pod prąd, gdzie na samych wiosłach nie dalibyśmy rady. Silnik jest również niezbędny dla naszego bezpieczeństwa, aby mieć możliwość szybkiego manewru na wodzie między dużymi barkami. Kajak będzie także dodatkowo wyposażony w specjalne pływaki stabilizujące, które uniemożliwią jego wywrócenie.

Wyprawa będzie kosztowna? Znaleźli się sponsorzy?

Wydatki mnożą się z dnia na dzień. Musimy kupić żywność liofilizowaną, specjalną odzież na kajak i panel solarny, żeby móc ładować telefony. Dochodzą też koszty noclegów na campingach za granicą, paliwo, powrót do domu autokarem. Jak na razie nie mamy żadnego sponsora, honorowy patronat miasta nie wiąże się z żadnym wsparciem finansowym, nie licząc paru gadżetów. Od 22 kwietnia nasz projekt widnieje na stronie www.polakpotrafi.pl w zakładce Podróże, ale jak na razie zainteresowanie jest znikome. Liczymy na to, że po artykułach w prasie coś w tym temacie się zmieni.

Można by po prostu wypłynąć, ale państwo chcą też przy okazji promować miasto. Dlaczego?

Mysłowice są naszym rodzinnym miastem i mamy szansę je promować na dystansie 2 500 km. Chcemy również przypomnieć wszystkim, że mamy obok nas rzekę. Kiedyś plażowanie i kąpiele w Przemszy były czymś naturalnym, pływały po niej galary z węglem z okolicznych kopalń. Może nasze kolejne inicjatywy wypływania właśnie z Przemszy zwrócą uwagę na potencjał, jaki ma w sobie nasza rzeka.

Rok temu do Gdańska zabrali państwo ze sobą węglowe serce. A teraz?

Chcąc chociaż symbolicznie przywrócić spływ węgla na Przemszy i Wiśle i tym razem bierzemy ze sobą węgiel. Będzie to figurka św. Barbary, która jest patronką nie tylko górników, ale i flisaków na Górnej Wiśle od Strumienia do Włocławka. Pojawił się niestety problem, bo już jesienią kontaktowaliśmy się z Polską Misją Katolicką w Paryżu w tej sprawie i wtedy nasza inicjatywa była na „tak”. Niestety, kiedy dzwoniliśmy niedawno, okazało się, że właściwie nie mają gdzie św. Barbary postawić. Trochę nam przykro, ale szukamy dalej godnego miejsca dla niej. Wszystkim, którzy nam będą kibicować, z góry dziękujemy! Zapraszamy też na nasze profile Monika Jacek ParisTeam na Facebooku i Kayak Paris Team na YouTube.





Komentarze