Zarzuty dla prezesa firmy trującej Bolinę

fot. ARAmedia
fot. ARAmedia

Przy granicy z Mysłowicami, na terenie byłej huty Szopienice, zalegają tysiące ton toksycznych odpadów, których koszt usunięcia może sięgnąć kilku milionów złotych. Były prezes firmy, która miała zajmować się nielegalnym składowaniem i usuwaniem toksycznych odpadów m.in. w Mysłowicach, został w zeszłym tygodniu zatrzymany przez Centralne Biuro Śledcze.

– Marek K., prezes firmy Eko-Szop, usłyszał zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym składowaniem i usuwaniem niebezpiecznych odpadów. Ciąży też na nim zarzut nielegalnego składowania i usuwania odpadów niebezpiecznych w Katowicach, Mysłowicach i innych miastach województwa śląskiego – informuje Marta Zawada-Dybek, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Katowicach. To właśnie działania firmy Eko-Szop odpowiadały za zanieczyszczenie Boliny, o czym wielokrotnie informowali nas mieszkańcy dzielnicy Piasek. Trzy lata temu prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie zanieczyszczenia rzeki. Uznano wtedy, że Bolina, którą trujące substancje dopływały do Mysłowic, była już wcześniej tak zanieczyszczona, że spust odpadów poprzemysłowych nie miał wpływu na jakość wody. Obecne śledztwo w tej sprawie prokuratura okręgowa prowadzi od lutego 2014 r.

Eko-Szop zajmowała się utylizacją toksycznych odpadów z zakładów chemicznych, oczyszczalni ścieków i innych firm, także dużych i znanych koncernów. Proces utylizacji miał polegać jednak głównie na wylewaniu odpadów na pola i do rzek. Przedsiębiorców zlecających utylizację nie interesowało, co dzieje się dalej z produkowanymi przez nich odpadami.

Podejrzany Marek K. nie przyznał się do udziału w grupie przestępczej, przyznał się natomiast do składowania i usuwania niebezpiecznych odpadów i grozi mu kara do 12 lat pozbawienia wolności. W śledztwie obok Marka K. zarzuty związane z udziałem w grupie przestępczej i nielegalnym składowaniem i usuwaniem odpadów przedstawiono 11 osobom. W nielegalnym procederze mieli pomagać m.in. dwaj funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którego Marek K. był informatorem. Według informacji podanych przez portal TVN24 podejrzany miał też dobre kontakty z lokalnymi politykami, policjantami i biznesmenami.

Urząd Miasta Katowice zobowiązał się do zabezpieczenia zanieczyszczonego terenu. Na ten cel przeznaczy w najbliższym czasie 200 tys. zł. Koszty utylizacji tysięcy ton toksycznych odpadów znajdujących się nieopodal Mysłowic są szacowane na kilkanaście milionów złotych. – Z pewnością te odpady muszą zniknąć. Przedmiotem rozmów jest, kto za ich utylizację zapłaci. Prowadzimy rozmowy na ten temat z urzędem wojewódzkim i Wojewódzkim Inspektoratem Ochrony Środowiska – informuje Jakub Jarząbek, rzecznik katowickiego magistratu. – Ustawiliśmy betonowe ogrodzenie w miejscach, gdzie było to możliwe, zastawiliśmy wjazd na teren. Ustawione zostały też ostrzeżenia o niebezpieczeństwie. W najbliższym czasie uruchomiony zostanie tam monitoring. Na chwilę obecną odbywają się tam też częstsze patrole straży miejskiej – dodaje Jarząbek.





Komentarze