Nieuchronny koniec budynków przy Portowej?

fot. ARAmedia
fot. ARAmedia

Po artykule opublikowanym w poprzednim numerze „Gazety Mysłowickiej” głośna stała się sprawa budynków przy ul. Portowej 4 i 6.  Z pewnością nie nadają się one do zamieszkania i jeśli nie znajdzie się inwestor, to dołączą do niechlubnego grona bezpowrotnie straconych, ważnych historycznie miejsc.

O dawnym znaczeniu Portowej świadczy już tylko nazwa. Dziś adekwatna byłaby trochę mniej reprezentatywna. To jedno z tych miejsc, które poważnych inwestycji nie widziało od dziesięcioleci. Fakt ten wykorzystało co prawda z powodzeniem stowarzyszenie Mysłowicki Detektyw Historyczny, które właśnie tam zorganizowało pierwszą edycję Pikniku Historycznego. Wtedy to szersze grono miało możliwość dowiedzieć się o historycznym znaczeniu dawnego magazynu wina, a wcześniej hotelu i restauracji Dreikeiserecke, którą w czasach świetności odwiedzali zagraniczni turyści goszczący na Trójkącie Trzech Cesarzy.

Zniszczone budynki dziś nadają się do gruntownego remontu albo wyburzenia. Na pewno nie można tam dalej mieszkać. Jako budynki mieszkalne nigdy zresztą nie oferowały dobrych warunków, bo znajdujące się tam mieszkania nie mają podłączonej instalacji wodnej, a do ubikacji trzeba schodzić dwa piętra niżej.

Ekspertyza wykonana na zlecenie Miejskiego Zarządu Gospodarki Komunalnej wykazała, że z powodu uszkodzonej przez złodziei złomu konstrukcji, może w każdej chwili zapaść się podłoga w dwóch mieszkaniach. Dla lokatorów tych mieszkań MZGK przygotowało już lokale zastępcze. Kolejni mają zostać przesiedleni niebawem.

– Przede wszystkim budynki przy ul. Portowej 4 i 6 należy rozpatrywać z osobna. Budynek przy ul. Portowej 4 od wielu lat stoi pusty i jest od dawna przeznaczony do wyburzenia. Jego stan techniczny jest bardzo zły i o odbudowie raczej nie można myśleć. Budynek przy ul. Portowej 6 jest jeszcze częściowo zamieszkały i to on stanowi ewentualny problem do rozstrzygnięcia. O tym, jaki los czeka w przyszłości ten budynek, zadecyduje jego właściciel, którym jest gmina – informuje Agnieszka Gajowczyk z MZGK. – Tymczasem Miejski Zarząd Gospodarki Komunalnej, jako zarządca tych nieruchomości, przesiedla sukcesywnie lokatorów do innych mieszkań o znacznie lepszym standardzie niż te dotychczas przez nich najmowane.  Ani jeden z tych dwóch obiektów nie jest wpisany na żadną listę zabytków, ani gminną, ani krajową. Zatem ich wyburzenie jest możliwe i zgodne z prawem. Jedno jest pewne, czas ich zamieszkiwania przez ludzi właśnie się kończy. Nawet jeśli gmina podjęłaby decyzję o odbudowie kamienicy przy ul. Portowej 6, to i tak budynek na czas remontu będzie musiał być opróżniony z lokatorów. Zresztą obiekt ten nie jest budynkiem mieszkalnym i nigdy nie był. Aby mógł takim się stać, niezbędny byłby specjalny projekt adaptacji i bardzo kosztowny remont, całkowicie nieopłacalny dla miasta – dodaje Gajowczyk.

Po nagłośnieniu sprawy pojawił się pomysł na przekształcenie dawnej restauracji i hotelu w siedzibę muzeum miasta, izby pamięci czy też restauracji. Stosowne pismo koło Ruchu Autonomii Śląska złożyło już do prezydenta Lasoka. Między pomysłem a realizacją  jak zwykle stoją jednak duże pieniądze. Jaki los czeka więc prawdopodobnie Portową? Jeśli miasto nie zaangażuje się w jej ratowanie, to zapewne za kilka lat z dwóch opcji: wyburzyć czy wyremontować, dla budynku, z którym jeszcze można coś zrobić, pozostanie już tylko jedna.





Komentarze