Brzezinka nie chce nowej kopalni

fot. TVS
fot. TVS

Przedstawiciele spółki Niwka S.A. SKA już na początku spotkania 24 marca w kinie Znicz przyznali, że nie ma eksploatacji węgla bez szkód górniczych. Przekonywali jednak, że szkody z tytułu funkcjonowania nowej kopalni będą minimalne. Mieszkańcy nie uwierzyli w te deklaracje.

– Górnictwo w Polsce ma przed sobą przyszłość, energetyka z węgla ma przed sobą przyszłość – powtarzali  przedstawiciele spółki, choć w ostatnich latach na Śląsku nie mówiło się o węglu w ten sposób. Spotkanie miało być kameralne, tylko z Radą Osiedla Brzezinka, ale temat wzbudził tak duże zainteresowanie, że zaproszono również mieszkańców, a oni sami kategorycznie nie zgodzili się na wydobycie pod ich domami.

– Zdajemy sobie sprawę, że są miejsca, które trzeba traktować inaczej, m.in.: Osiedle Powstańców Śląskich, Zawadzkiego, centrum Brzezinki, ulice Fabryczną, Laryską, Dworcową czy tereny związane z Panattoni. Jeżeli Główny Instytut Górnictwa stwierdzi, że te miejsca należy chronić w szczególny sposób, to przy wydobyciu będą stawiane dodatkowe filary – uspokajał Jacek Kałuża, współprowadzący spotkanie przedstawiciel warszawskiej spółki.

– Firma prywatna nie jest zainteresowana tworzeniem dodatkowych kosztów, które miałyby zmniejszyć dochodowość przedsięwzięcia. W związku z tym zanim cokolwiek zrobimy, musimy być całkowicie pewni, że projekt zagospodarowania złoża i system eksploatacji zagwarantuje nieprzekroczenie odkształceń na powierzchni pierwszej kategorii. Jeżeli GIG tego nie potwierdzi, to eksploatacja nie zostanie tu rozpoczęta – informował z kolei Aleksander Przybyła, konsultant spółki.

– Mamy już podpisaną umowę z GIG na wykonanie raportu o oddziaływaniu na środowisko. W tym raporcie znajdą się przede wszystkim wszelkie parametry związane z eksploatacją i jej wpływem na powierzchnię. Na sporządzonych mapach zostanie pokazane, w jakich miejscach i jakie wartości ta eksploatacja będzie powodowała. Wtedy będzie można powiedzieć, co się będzie działo – tłumaczył Przybyła. – Jeśli wówczas mieszkańcy zaprotestują przeciw dalszym działaniom, firma może próbować przeprowadzić kolejne badania, by zmienić projekt eksploatacji i zagospodarowania złoża oraz ustawić dodatkowe filary ochronne w miejscach najbardziej narażonych na zagrożenie. Następnym etapem jest inwentaryzacja przyrodnicza, która musi trwać od wiosny do jesieni. Do końca roku planowane jest zakończenie wykonania dokumentacji geologicznej i złożenie jej do zatwierdzenia przez ministra. W ten sposób zakończy się pierwszy etap – mówił o dalszych krokach firmy.

Przed eksploatacją firma ma przeprowadzić kompletną inwentaryzację obiektów budowlanych i infrastruktury na powierzchni, bo jak każdy zakład górniczy, nowa kopalnia zobowiązana byłaby do utworzenia funduszu na rzecz rekompensaty powstałych szkód. Według wstępnych ustaleń sam zakład mógłby powstać na terenie działającego dziś na Brzezince przedsiębiorstwa Haldex.

Mysłowiczanie z Brzezinki nie wierzą w zapewnienia o zabezpieczeniu ich domów. „Zniszczycie wszystko i sobie pójdziecie”, „My was tu nie chcemy”, „Nie jesteście w stanie zabezpieczyć naszych budynków, które runą jak domki z kart” – to jedne z wielu podobnych opinii słyszanych na spotkaniu.

Jednym z argumentów firmy mają być gwarancje zatrudnienia dla rodzin mieszkańców. Według przedstawicieli spółki jedno miejsce pracy w górnictwie generuje od 4 do 7 miejsc pracy w sektorach okołogórniczych, co w założeniu przełożyłoby się na ok. 2,5 tys. miejsc pracy w Mysłowicach. Przekonywano, że znajdą się też pieniądze dla lokalnego środowiska, żeby zrekompensować szkody i ożywić dzielnicę.

– Obiecujecie miejsca pracy, ale w jaki sposób przeskoczycie Kodeks Pracy, który mówi o zakazie dyskryminacji? Tego się nie da zrobić – mówił jeden z mieszkańców. – Myślę, że pracę przy kopalni będzie miało nie 5, a 15 osób. Przy remontach domów, ubezpieczeniach, wycenach szkód czy remontach dróg.  Tu wodociągi ledwo się trzymają. Policzyliście tylko jaki zysk przyniesie ta eksploatacja wam. Nie interesuje was tak naprawdę, jakie przyniesie nam szkody. Nie jesteście w stanie nam ich nijak zrekompensować – dodał.

Blisko dwugodzinne informacyjne spotkanie nie przyniosło porozumienia. Zbyt wiele jest niewiadomych i dotychczasowe doświadczenia ze szkodami górniczymi i rekompensatami za nie mieszkańców nie są, delikatnie mówiąc, najlepsze. Mieszkańcom brakuje też m.in. informacji o tym, jak eksploatacja pod Brzezinką wpłynie szacunkowo na wartość ich nieruchomości. Duża jest również obawa, że tereny, które były objęte wcześniejszą eksploatacją, mogą się odezwać i że wszelkie prognozy nie są w stanie w pełni przewidzieć tych skutków.

Kluczowy będzie moment ukazania się raportu oddziaływania na środowisko, do którego to mieszkańcy będą mogli zgłaszać uwagi. W raporcie tym podane zostaną przewidywane negatywne skutki eksploatacji. Przedstawiciele warszawskiej firmy zapowiadają, że wtedy też będą mogli odpowiedzieć na więcej pytań i tym samym nadejdzie czas na konsultacje społeczne w tej sprawie. Niepokojące jednak dla mysłowiczan są słowa prezydenta Edwarda Lasoka, który na spotkaniu mówił: – Miasto nie ma wpływu na decyzję o ewentualnym wydobyciu. Może jedynie opiniować raporty, a ostateczną decyzję podejmie minister ochrony środowiska.

Kolejne spotkanie przedstawicieli spółki z mysłowiczanami, tym razem z Radą Osiedla Kosztowy, odbędzie się w poniedziałek 7 kwietnia w budynku Gimnazjum nr 6 przy ul. Chromika 4 o godz. 18.





Komentarze