Segreguje kto może

fot. ARAmedia
Na niektórych osiedlach pojawiły się już nowe pojemniki na odpadyfot. ARAmedia

Ponad 90% mieszkańców zadeklarowało, że odpady będzie segregować i faktycznie, według informacji z Zakładu Oczyszczania Miasta Mysłowice, taka segregacja jest prowadzona. Wielu z tych, którzy chcą segregować spotyka się jednak z utrudnieniami. Ciągle żywa jest również dyskusja na temat cen wywozu odpadów.

Jak informuje Kamila Szal z UM Mysłowice: – Wszystkie nieruchomości zostały wyposażone już w pojemniki. W niektórych przypadkach pozostaje jeszcze kwestia ewentualnej wymiany na pojemnik przewidziany w regulaminie, tj. większy lub mniejszy od tego, który obecnie znajduje się na nieruchomości.

Są jednak wyjątki i tutaj rzecznik magistratu przyznaje: – Jeżeli chodzi o zabudowę wielorodzinną, to problem stanowią te lokalizacje, w których nadal istnieją zsypy, a zarządca nie wyznaczył miejsca do ustawienia pojemników. Doraźnie ustawione zostały natomiast dzwony na szkło i odpady suche.

Jacek Cieślar, zastępca prezesa Mysłowickiej Spółdzielni Mieszkaniowej, w sprawie wiat śmietnikowych mówi: – Postawienie wiaty to procedura, która trochę trwa, niezbędne jest jej zaprojektowanie, zgłoszenie i akceptacja usytuowania przez mieszkańców. Na dzisiaj tam, gdzie nie ma możliwości zlokalizowania nowej wiaty przy budynkach ze zsypami, odpady mokre powinny być gromadzone w pomieszczeniach zsypów, natomiast pojemniki na szkło i odpady suche powinny być zlokalizowane przy budynkach. W sytuacji znalezienia odpowiedniej lokalizacji spółdzielnia będzie budować nowe wiaty, a następnie likwidować zsypy. Na dzień dzisiejszy w większości miejsc pojemniki do segregacji już są, ale na wysłane miesiąc temu pismo, w którym wymieniliśmy wszystkie adresy wymagające uzupełnienia o pojemniki na śmieci, nie dostaliśmy jeszcze odpowiedzi.

– Mimo wcześniejszych zapowiedzi nie ma ułatwień ze strony władz w kwestii budowy nowych wiat. Często sami mieszkańcy nie chcą wiat śmietnikowych obok swoich domów i blokują tego rodzaju inwestycje – mówi prezes MSM Adam Kaliszczak.

– Ważnym problemem – dodaje Cieślar – są odpady wielkogabarytowe. W starym systemie w ramach jednej opłaty za śmieci wynegocjowanej przez MSM, czyli ok. 6,80 zł/osobę, wywożono je raz w tygodniu. W nowym, według uchwały rady miasta, są one wywożone raz w miesiącu przy opłacie za posegregowane śmieci 12 zł/osobę. Jeżeli ta częstotliwość nie będzie zwiększona, być może będziemy musieli zlecić transport, a koszty przenieść na mieszkańców. Wszystko leży w gestii władzy miasta, która powinna rozważyć zwiększenie częstotliwości wywozu „gabarytów”.

Niezmiennie kontrowersyjna jest też kwestia płatności za odpady. – Nowa ustawa bije po kieszeni tę uboższą część społeczeństwa, choć nie ma ku temu podstaw. Można i powinno się różnicować opłaty, bo przecież koszty odbioru śmieci w blokach są zdecydowanie mniejsze, niż na peryferiach, gdzie taką samą ilość odpadów odpowiednie służby zbierają przykładowo nie przez kilka dni, ale w kilka godzin. W Mysłowicach z tej możliwości nie skorzystano – mówi Cieślar.

Na pytanie o to, jaki jest finansowy bilans miasta związany z nowymi opłatami Kamila Szal odpowiada: – Z uwagi na to, że minęły dopiero dwa miesiące od wejścia w życie nowego systemu gospodarowania odpadami komunalnymi, podawanie jakichkolwiek danych finansowych będzie wysoce nieprecyzyjne i niewiarygodne. Obecnie w każdym miesiącu obserwujemy wpływy na kilka miesięcy z góry. Nie mamy technicznych możliwości, by wyciągnąć z tego zestawienia wyłącznie te opłaty, które dotyczą konkretnych miesięcy. Ponadto pracujemy obecnie nad wprowadzeniem systemu ulg dla rodzin wielodzietnych, a także rozważamy wprowadzenie dodatkowych, bezpłatnych usług dla mieszkańców z zakresu systemu gospodarowania odpadami komunalnymi.





Komentarze