Górnicza afera emerytalna

fot. khw.pl

Wyszła na jaw afera związana z kopalnią Mysłowice – Wesoła. Przez kilka lat fałszowano dokumenty, na podstawie których związkowcy odchodzili na wcześniejsze emerytury. Prawdopodobnie będą oni musieli wrócić do pracy.

Zakłamania w dokumentacji wyszły na jaw podczas kontroli Katowickiego Holdingu Węglowego. Wykazano, że w latach 2007 – 2012 sfałszowano dokumenty, które pozwalały głównie związkowcom przechodzić na wcześniejsze górnicze emerytury. Wpisywano im w ewidencję dniówki dołowe, mimo że owi pracownicy przebywali wtedy na powierzchni, oddelegowani do zadań związkowych.

Katowicki Holding Węglowy, który jest właścicielem zakładu, nie podał do publicznej informacji, na jaką skalę odbywał się proceder.

Teoretycznie prowadzenie oddelegowanych do prac związkowych na dniówki dołowe nie jest niczym nielegalnym. Nie może jednak dochodzić do sytuacji, w której związkowiec znajduje się na powierzchni, gdy powinien właśnie być pod ziemią lub też wymaga, by wpisywać mu do ewidencji dniówkę dołową.

ZUS wciąż analizuje dokumenty nadesłane przez KHW. Czy emerytury zostaną wstrzymane, czy też zostaną ustalone nowe ich wysokości? Tego jeszcze nie wiadomo. Wiadomo natomiast, że ZUS nie będzie wymagał od związkowców powrotu na kopalnię. Decyzja, czy byli pracownicy zostaną ponownie zatrudnieni, zależy wyłącznie od pracodawcy. Póki co znany jest jeden taki przypadek.

Dlaczego zdecydowano się na fałszowanie dokumentów? Prawdopodobnie chodzi o różnice dotyczące emerytur powierzchniowych i dołowych. Pracownicy powierzchniowi muszą pracować do 67. roku życia, natomiast górnicy dołowi mogą przejść na emeryturę po 25 latach pracy. Różnice zachodzą również w przeliczniku stosowanym przy ustalaniu wysokości emerytur. Dla pracowników na powierzchni wynosi ona 1,3 za każdy rok składkowy, natomiast dla górników dołowych waha się pomiędzy 1,5 a 1,8, w zależności od zajmowanego stanowiska.





Komentarze