Miasto nie zachęca do macierzyństwa

fot. sxc.hu
fot. sxc.hu

Zarówno w Mysłowicach, jak i w całej Polsce rodzi się coraz mniej dzieci. Zmniejsza się więc zapotrzebowanie na żłobki i przedszkola publiczne, ale miejsc jest w nich niezmiennie zdecydowanie za mało.

Trudna sytuacja z przedszkolami i żłobkami, a także kontrowersje wokół posłania do szkół sześciolatków to zmora wielu rodziców. W tym roku na liście rezerwowej do mysłowickich przedszkoli zapisanych jest 563 dzieci. Są to trzy- i czterolatki. O przyjęciu do przedszkola publicznego decydują wymagania, a nie kolejność zgłoszeń. Tak więc pierwszeństwo mają rodziny, w których oboje rodziców pracuje, matki samotnie wychowujące dzieci, rodziny zastępcze, wielodzietne, rodziny, w których rodzice są niepełnosprawni albo dzieci mają orzeczenie o chorobie bądź niepełnosprawności. Sytuacji nie poprawia także fakt, że rząd wycofuje się z wcześniejszych ustaleń i pozwala niektórym sześciolatkom na pozostanie w przedszkolach. Doprowadza to do przepełnień i nie każdy rodzic liczyć może na to, że jego dziecko będzie uczęszczało do placówki.

W Mysłowicach zorganizowanych jest 87 oddziałów przedszkolnych. Jest w nich 2 160 miejsc. Do ewidencji wpisanych jest także 5 przedszkoli prywatnych i jeden punkt przedszkolny, co razem daje 367 miejsc. To i tak zbyt mało w porównaniu do zapotrzebowania, jakie występuje w mieście.

– Mój syn skończył trzy lata w marcu, ale i tak nie dostał się do przedszkola. Wynika to z tego, że nie jestem nigdzie zatrudniona, niestety. Proszę mi jednak powiedzieć, jak mam znaleźć pracę, mając w domu małe dziecko? To zamknięte koło, z którego nie ma wyjścia. W tym wypadku zostaje mi tylko przedszkole prywatne, na które wydam naprawdę dużo pieniędzy – mówi Magdalena Wolska, mama Filipa. Nie jest odosobniona. Rodzice są wściekli i rozgoryczeni. Państwo nakłania ich do posiadania dzieci, ale okazuje się, że polityka prorodzinna to tylko piękne słowa, które nie mają odzwierciedlenia w rzeczywistości.

W planach mysłowickiego urzędu miasta było utworzenie jak największej ilości miejsc, jednak na dofinansowanie nie można było liczyć.

– Wszystkie działania, jakie mogliśmy podjąć w tej kwestii, podjęliśmy w ubiegłym roku – mówi Kamila Szal, rzecznik urzędu miasta. – Dodatkowe oddziały przedszkolne otworzyliśmy we wrześniu 2012 r. w P5, P8, P12, P13 i P18. Chcieliśmy także złożyć projekt na dofinansowanie stworzenia dodatkowych miejsc w przedszkolach, jednak po weryfikacji kryteriów dostępu wiemy, że z uwagi na wysoki wskaźnik objęcia dzieci wychowaniem przedszkolnym, 85% za rok 2012/2013, nie mamy szans na dofinansowanie. Nowe programowanie unijne obejmuje z kolei organizację przedszkoli tylko w innych likwidowanych placówkach, czego na tę chwilę nie przewidujemy.

Jakie efekty przyniosła kampania „Bawię się i uczę, czyli 6-latek w szkole”? Ile dzieci pójdzie w tym roku do szkoły mając sześć lat? – Na chwilę obecną 82 rodziców podjęło decyzję o zapisaniu sześciolatka do szkoły. Jest to wynik o ponad 28% większy niż w roku ubiegłym. Założenia były oczywiście większe, bo taki wynik nie uchroni szkoły przed prawie dwukrotnie większym naborem w momencie wejścia w życie reformy i co za tym idzie dwuzmianowością zajęć. Sukces jakiegokolwiek działania nie jest jednak możliwy, kiedy założenia, na których się opieramy, ulegają ciągłym zmianom – mówi Szal. Obecnie posłanie sześciolatka do szkoły jest dobrowolne. Według aktualnych zapowiedzi rządu ma to być obowiązkowe dla wszystkich od 2015 r.

Ze żłobkami sprawa ma się podobnie – jeden publiczny żłobek na 75-tysięczne miasto to naprawdę niewiele. Z tego powodu rokrocznie zapisy do żłobka są sporą przeprawą.

– Pierwsi rodzice byli już rano w sobotę. Ja dołączyłem do kolejki w niedzielę około godz. 16. Na liście, która została stworzona przez rodziców byłem w trzeciej dziesiątce. W tłumie oczekujących wywiązał się komitet kolejkowy, który podzielił grupę tak, aby zawsze ktoś pilnował listy. Mój dyżur trafił na na godziny 20 – 24. Później pod żłobkiem stawiłem się ok. godziny 5 rano i tak w tłumie dotrwałem do 7, bo od tego momentu przyjmowano dokumenty. Ze żłobka wyszedłem po godz. 9. Czy udało mi się zapisać dziecko dowiem się w lipcu – powiedział nam jeden z rodziców. – Sposób rekrutacji pozostawia wiele do życzenia. Może warto zastanowić się nad rekrutacją przez internet. Przynajmniej czas spędzony w kolejce można byłoby poświęcić swoim milusińskim – dodał.

– Według stanu na 26 czerwca potrzeby wyrażone, tj. osoby które deklaratywnie zgłosiły chęć korzystania z opieki żłobkowej, to 58 dzieci na 35 miejsc wolnych – mówi Joanna Sobolewska – Skowrońska, dyrektor żłobka. – 54 dzieci kontynuuje pobyt w żłobku, 35 jest nowo przyjętych, natomiast 23 dzieci oczekuje na przyjęcie. W tym należy zaznaczyć, iż 4 dzieci na liście oczekujących jest zgodna z wolą opiekunów, którzy wskazują odroczone terminy przyjęcia dzieci, a 5 rodziców jest w trakcie poszukiwania pracy, a więc na dzień dzisiejszy nie spełniają jednego z warunków przyjęcia dziecka do żłobka. Reasumując należy zaznaczyć, że czynnie na miejsce w żłobku oczekuje 14 dzieci. W wyniku przypadków losowych część listy zostanie zrealizowana w trakcie roku żłobkowego.

Jak się dowiedzieliśmy i tak jest lepiej niż w latach wcześniejszych. Podejmowane są także próby stworzenia nowych miejsc dla dzieci. – Żłobek miejski w ramach otwartego konkursu „Maluch” uruchomił w 2011 r. 9 dodatkowych miejsc i zdobył łącznie w latach 2011 – 2012 na ten cel ok. 300 tys. zł, a na rok 2013 dodatkowe 65 tys. zł. Placówka, w związku z istniejącymi warunkami wynikającymi z aktualnej interpretacji przedstawionej przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, stara się jeszcze o 3 dodatkowe miejsca, a ważnym elementem w procesie tworzenia  nowych miejsc opieki jest zakwalifikowanie jednostki do Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki we wspieraniu na rzecz godzenia życia zawodowego i rodzinnego i zdobycie dalszych 136 tys. zł – mówi Sobolewska – Skowrońska.

W 2012 r. powstały w naszym mieście dwie placówki prywatne, które oferowały miejsca dzieciom, które nie dostały się do żłobka miejskiego. W tym roku jeden z nich zakończył działalność z powodu braku zainteresowania. Warto jednak wspomnieć że miesięczny koszt prywatnego żłobka wynosi przynajmniej około 600 – 800 zł.





Komentarze