Czy jesteśmy zabezpieczeni przed powodzią?

fot. M. Górka

Meteorolodzy są zgodni co do tego, że tegoroczne lato będzie mokre i deszczowe. Lipiec ma przynieść chłodne dni i opady deszczu, w sierpniu możemy spodziewać się burz. Czy Mysłowice są przygotowane na wzrastający poziom wody w Przemszy i czy uda nam się uniknąć sytuacji jak ta z 2010 r., kiedy rzeka wylała?

– Zagadnienia związane z analizą przygotowania i reagowania na podtopienia precyzuje „Stan zabezpieczenia przeciwpowodziowego dla miasta Mysłowice” – informuje rzecznik urzędu miasta Kamila Szal. – Dokument ten jest przygotowywany cyklicznie dla rady miasta w oparciu o dane uzyskane od służb oraz instytucji związanych z działaniami przeciwpowodziowymi i szczegółowo przedstawia kwestie podtopień, zalań i postępu w niwelowaniu tych zdarzeń oraz odpowiedzialności za nie.

Według dokumentu ochrona przeciwpowodziowa w naszym mieście opiera się na monitorowaniu zagrożenia, procedurach ogłaszania i odwoływania pogotowia i alarmu przeciwpowodziowego oraz na procedurach ewakuacyjnych. Za wszystko odpowiadać ma Miejskie Centrum Zarządzania Kryzysowego. Komendantowi Miejskiemu Państwowej Straży Pożarnej powierzono natomiast zadanie wyposażenia i utrzymania miejskiego magazynu przeciwpowodziowego, który służyć ma wszystkim służbom podejmującym działania w przypadku powodzi – głównej komendzie straży pożarnej oraz jednostkom ochotniczym.

Miasto wyciągnęło wnioski z powodzi sprzed 3 lat i podjęło rozmowy z Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej w Gliwicach, który jest administratorem Przemszy i w jego gestii leży niwelowanie zagrożeń ze strony rzeki oraz z Katowickim Holdingiem Węglowym, który zabezpieczyć miał tworzące się w związku z działalnością górniczą niecki bezodpływowe. Jeszcze w maju feralnego 2010 r. zlecono spółce Infra Silesia S.A. naprawienie nasypu linii kolei piaskowej zlokalizowanej na obrzeżu Czarnej Przemszy, który uszkodziła I fala powodziowa. Administratorzy budynków przy ul. Kołłątaja, które są najbardziej zagrożone zalaniem ze względu na swoje położenie, otrzymali wytyczne dotyczące zabezpieczenia zabudowy na oddziaływanie powodzi.

Czy to wszystko jednak wystarczy? 3 lata temu wylewająca Przemsza spowodowała prawdziwy chaos, mieszkańcy zagrożonych terenów, czyli Piasku, Starego Miasta, Brzęczkowic, Słupnej i Dziećkowic twierdzą, że nie byli informowani o ewakuacji i zupełnie nie wiedzieli, co robić. Aby zapobiec podobnym sytuacjom w przyszłości miasto przygotowało mapę terenów zalewowych. Ile przez te 3 lata się nauczyliśmy, pokaże kolejna powódź. Miejmy nadzieję, że nieprędko przyjdzie nam się z nią zmierzyć.





Komentarze