Cięcia i podwyżki w Kolejach Śląskich

fot. insilesia.pl

Od 1 czerwca Koleje Śląskie redukują ilość połączeń i podwyższają ceny biletów średnio o 20%, czyli o 1,2 zł na najpopular­niej­szych odle­gło­ściach tras, do 55 km.

Co ważne, zlikwidowane zostaną także bilety strefowe, które umożliwiały np. dojazd do Katowic w cenie konkurencyjnej dla KZK GOP. Dotychczas bilet z Mysłowic do Katowic kosztował 3 zł. Od 1 czerwca jego cena będzie wynosić 4,20 zł. Na dzień dzisiejszy nie spada ilość połączeń z Mysłowic do Katowic i Czechowic – Dziedzic, ale już wybierając się w podróż pociągiem do Gliwic musimy liczyć się ze sporymi utrudnieniami. – Jako student wybieram kolej ze względu na oszczędność czasu i pieniędzy, jednak poprzez remont torowiska jadę tak samo długo jak autobusem. O tyle dobrze, że z rana nie zredukują zbytnio połączeń, bo nie wyobrażam sobie większego ścisku niż teraz. Chyba przerzucę się na stały dojazd autobusem, bo wyjdzie mi po prostu taniej, skoro i tak muszę się dostać z Mysłowic do Katowic – mówi Krzysztof, mysłowiczanin korzystający dotychczas z usług Kolei Śląskich.

Na najbardziej uczęszczanych rela­cjach Gli­wice – Kato­wice – Czę­sto­chowa oraz Kato­wice – Tychy znik­nie odpo­wied­nio 45% i 39% połą­czeń. Cięcia połączeń i podwyżki cen spółka nazywa planem naprawczym, ale wątpliwości co do sposobu, w jaki planowana jest naprawa Kolei Śląskich, mają tysiące pasażerów, którym redukcje utrudnią, a czasem uniemożliwią dojazd do szkoły czy pracy. W petycji skierowanej do marszałka województwa śląskiego Mirosława Sekuły, umieszczonej na stronie Petycje.pl, czytamy: „Największe obciążenie dla przedsiębiorstwa w chwili obecnej stanowią wydatki na dzierżawę i leasingi taboru wynoszące prawie 100 mln zł rocznie, i to je należy ograniczyć, a nie połączenia (…). Za błędy popełnione przy tworzeniu Kolei Śląskich nie mogą ponosić odpowiedzialności mieszkańcy, lecz osoby, które przyczyniły się do tej kuriozalnej sytuacji”. Pod petycją podpisało się jak dotąd ponad 2,5 tys. osób.

Według Macieja Zaremby, rzecznika Kolei Śląskich, cięcia zostaną wprowadzone tak, aby były możliwie najmniej uciążliwe i dotyczą nie tylko zmniejszenia liczby połączeń, ale różnych sfer działalności kolei. Śląski przewoźnik chce zapewnić jak najwyższą liczbę połączeń w szczycie między godz. 7 a 9 oraz 14 a 17. Przy układaniu nowego rozkładu jazdy brano także pod uwagę dostępność alternatywnych środków komunikacji. – Bez zmian w rozkładzie i bez nowego cennika KŚ generowałyby stratę dodatkowych 7 mln zł miesięcznie. Zmiany pozwolą zaoszczędzić 42 mln zł do końca 2013 r. Sytuacja w Kolejach Śląskich jest na tyle skomplikowana, że musieliśmy podjąć wiele trudnych decyzji. Będziemy robili wszystko, co tylko będzie możliwe – obniżenie kosztów działalności spółki w obszarze administracji, niższe koszty pozyskania taboru itd. – aby w kolejnym rozkładzie zwiększyć liczbę połączeń. Jeśli sam rozkład jazdy nie uległby redukcji, to ceny biletów wzrosłyby o 300%, czyli najtańszy bilet kosztowałby 12 zł – mówi Zaremba.





Komentarze