Pierwsza kandydatura na prezydenta

fot. nadesłano
Wojciech Pawlikfot. nadesłano

Mimo, że obecna kadencja minęła dopiero półmetek, bo kolejne wybory w 2014 roku, pojawił się właśnie pierwszy kandydat na stanowisko prezydenta miasta. Rozmawiamy z Wojciechem Pawlikiem z Ruchu Odrodzenia Gospodarczego.

Bogumił Stoksik: Czemu ma służyć tak wczesne ogłaszanie kandydatury? Chodzi tylko o wspomniany w wydanym przez pana oświadczeniu „kij w mrowisko”?

Wojciech Pawlik: Ogłoszenie kandy­datury mojej osoby na urząd prezy­denta miasta jest, może nie jedynym, wsadzeniem „kija w mrowisko”, ale uznaję to za jeden ze sposobów po­ruszenia umysłów – i mieszkańców naszego miasta i tych, którzy też noszą się z zamiarem kandydowania. A po­dobno ma ich być wielu. Kiedy patrzę na nasze miasto przez pryzmat „co i jak” dzieje się w sejmowych ławach na Wiejskiej, na beznadziejne konku­rowanie koalicji z opozycją, to widzę, że gospodarka porusza się do przodu na milimetry. Wiemy w Ruchu Odro­dzenia Gospodarczego, że w Mysłowi­cach można szybciej i lepiej.

W wydanym oświadczeniu pisze pan, że nie jest sterowany z „drugiego rzędu”. Można pana uznać za kontynuatora linii programowej poprzedniego prezydenta?

Linia programowa? Nie chcę, przynaj­mniej w dzisiejszej sytuacji Mysłowic, używać takiego zwrotu. Gdyby pan za­pytał o to, o co wszyscy już teraz mnie pytają, czyli o tzw. program wyborczy, to skwitowałbym to pytanie zdawko­wym uśmiechem. Zawsze wszyscy kandydaci mieli programy wyborcze. Dobre programy. Chociaż w ocenie różnych ludzi złe. Bo jak rzetelnie oce­nić, które były najlepsze, kiedy z reali­zacją obiecanek jest tak, że mieszkańcy jak się skarżyli, tak dalej się skarżą? Po­przedni prezydent i obecny prezydent to moi sympatyczni koledzy sprzed wielu lat. Jeżeli moi oponenci coś tam sobie koncypują, to upraszczam im sprawę i tak jak podałem to wcześniej: mam swój rozum, ale przede wszystkim otaczam się ludźmi, których warto słuchać. Patrzę, słucham i słyszę.

W poprzednich wyborach zdobył pan odpowiednio 42 i 58 głosów. Widzi pan szansę na większe poparcie w nadcho­dzących wyborach?

Wynik 42 i 58 głosów sam wprost określam jako mizerny. I nie jest moim zamiarem użalać się nad tym i wiel­ce to tłumaczyć. Nie ma bowiem wprost przełożenia to, ile osób mnie zna, ilu lubi, ilu szanuje, ilu nienawidzi, a ilu jeszcze wolało oddać swój głos w minionych głosowaniach na moich kolegów – konkurentów. A może po prostu włożyłem za mało pracy i zbyt skromnie finansowałem swoje kampa­nie? Nie przywiązuję do tej sprawy zbyt wiele wagi. Było, minęło. Liczy się tzw. tu i teraz. Czy widzę szansę na większe poparcie w nadchodzących wyborach? Liczę na mądrość mieszkańców, na to, że jeżeli zewsząd słyszę głosy niezado­wolenia, to przejrzą na oczy, zaufają mi i – co niemniej ważne – poprą kandy­datów na radnych przedstawionych w odpowiednim czasie przez Ruch Odrodzenia Gospodarczego. Liczę na młodych ludzi, którym w niedługim czasie wskażemy, że „nie tylko można”, ale też pokażemy, że są młodzi ludzie, którzy „chcą w to wejść”. Jeszcze nie spasowali. Jeszcze razem z nami widzą szansę dla Mysłowic.

Co pan rozumie poprzez wspomniane w pańskim oświadczeniu „bardziej kon­struktywne działanie”? Proszę o kon­krety.

W Ruchu Odrodzenia Gospodarczego chcemy przewrócić do góry nogami sposób  działania wielu poprzednich prezydentur i rad miasta na rzecz miesz­kańców. My nie krzyczymy: „Komuno, wróć!” i nie jesteśmy niegrzeczni. Nie krzyczymy: „Gospodarka, głupcze!”. Mógłbym kombinować, jak teraz, tak wcześnie, uniknąć odpowiedzi na tego typu pytania, ale moja otwartość w tym momencie może też mieszkań­com przynieść korzyść. Nawet jeżeli moja odpowiedź zostanie wykorzysta­na przez prezydenta Lasoka. W radzie miasta jest konglomerat ludzi bardziej i mniej oddanych miastu i jego miesz­kańcom. Niezależnie od ilości głosów, które zdobyli, dzisiaj w wielu przy­padkach przeszkadzają prezydentowi zamiast radzić, doradzać, wspierać. W dosłownym tego słowa znaczeniu. To wybrańcy, którym się wydaje, że mogą raz za coś poprzeć prezydenta, a innym razem zagłosować przeciw. Za to, że czegoś im nie załatwił, po przeliczeniu szabelek. W pojedynkę nie mogą wiele. Czasami ktoś macha rę­kami i tupie nogami. To się nadaje do piaskownicy. Mysłowice na tym tracą, a mysłowiczan na to nie stać. A odpowiedź na postawione pytanie? Tu zachowam się politycznie. Mamy piękną ul. Mikołowską, a przy Bauvereinie, tuż przy chodniku i ulicy, stoi od lat ogromny, paskudny, nieergonomiczny kontener na śmieci. Czy tego nikt nie widzi? Czy tego nikt nie czuje? To my wszyscy, a radni w szczegól­ności, mamy pomagać prezydentowi. Najwyższy czas pokazać i pokazywać dobre strony naszego miasta.

Wojciech Pawlik – przewodniczący Ruchu Odrodzenia Gospodarczego w Mysłowicach i mieszkaniec My­słowic. Całe zawodowe życie zwią­zany z budownictwem. Pracownik Wydziałów Budownictwa Urba­nistyki i Architektury w Tychach, Wesołej i Mysłowicach. Pracował w Wydziale Gospodarki Komunal­nej i Mieszkaniowej w Mysłowicach, był kierownikiem Działu Tech­nicznego w ZOZ w Mysłowicach, w SPZLA w Mysłowicach i MZGK w Mysłowicach. Jego ostatnim zaję­ciem jest praca w Dziale Inwestycji i Dziale Technicznym poza Mysło­wicami. W poprzednich wyborach prezydenckich startował z ramienia KWW „Nowe Mysłowice”.





Komentarze