Z trzydziestką im do twarzy

fot. Zespół Szkół Sportowych
Młodzi sportowcyfot. Zespół Szkół Sportowych

W gablotach i na półkach szkolnych szaf dziesiątki, o ile nie setki dyplomów, medali i pucharów, dla których powoli zaczyna brakować już miejsca. To bilans 30 lat działalności Zespołu Szkół Sportowych im. Olimpijczyków Śląskich w Mysłowicach.

W grudniu szkoła obchodziła swoje 30. urodziny, a na uroczystościach, oprócz prezydenta Edwarda Lasoka, pojawiła się m.in. Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego.

Dokładnie 3 dekady temu pojawił się pomysł na utworzenie czegoś, co pozwoli dzieciakom z Mysłowic oderwać się od trudów dnia codziennego. Eugeniusz Sakwerda, Alicja Langer oraz Irena Zdój, inicjatorzy przekwalifikowania zwykłej podstawówki w szkołę sportową, dzisiaj mogą z podniesionym czołem obserwować rozwój i sukcesy najmłodszych mieszkańców Mysłowic. Mimo, iż dzielnica w której jest położona „Sportowa” nie należy do najbezpieczniejszych i najbardziej zadbanych, to pomysłodawcy całego przedsięwzięcia zdecydowali, że tym bardziej należy się to dzieciakom z okolicznych familoków i blokowisk. – Dzieci ciężko pracują. W ten sposób kształtuje się ich charakter, dzięki czemu nie mamy problemów z agresją w szkole. Po zajęciach są zbyt zmęczone, ponieważ całą swoją energię przekładają na zajęcia na basenie lub sali gimnastycznej – mówi Bernadeta Ciszek z popularnej dawnej „Czwórki”.

Początki były trudne. Jednak nie dotyczyły one dzieci, a nauczycieli, którzy musieli się zaadaptować i zmienić zasady swojej dotychczasowej pracy. Problemy przeszły do historii, bo najważniejsze są dzieci i to dla nich zrealizowano ten projekt.

Przez wszystkie lata szkoła wychowała wielu utalentowanych sportowców, w takich dziedzinach jak pływanie, judo, tenis stołowy i wiele innych. Czołowa postacią z pewnością jest Artur Rojek, były wokalista Myslovitz, który to jako pierwszy zdobył dla szkoły złoty medal na mistrzostwach polski w pływaniu. Placówka na Piasku zyskała już uznanie wśród naszych sąsiadów. Dzieci z Katowic, Sosnowca, a nawet z Chorzowa uczęszczają na zajęcia, bo w najbliższej okolicy nie ma szkoły o podobnej charakterystyce. Mimo sukcesów osiąganych na szczeblach lokalnych, regionalnych, aż do ogólnopolskich, placówka ma problemy związane z infrastrukturą. Holding węglowy, który jest właścicielem sali gimnastycznej i basenu, na którym odbywają się zajęcia, chce się pozbyć budynków. Gdyby doszło do takiej sytuacji uczniowie jak i nauczyciele mieliby nie lada problem, bo jak można nazywać szkołą sportową instytucję, która nie posiada swojej sali gimnastycznej? Póki co rozmowy trwają i zajęcia na basenie są realizowane w normalnym trybie, jednak sala gimnastyczna jest niewykorzystywana, a uczniowie muszą przemaszerować do hali MOSiR przy Promenadzie.

Fakt, iż problemy infrastrukturalne mogą przyczynić się nawet do likwidacji szkoły w takiej formie, w jakiej funkcjonuje obecnie, każe zastanowić się, co można zrobić, aby nie tracić placówek, które przez wiele lat służyły miastu i niejednokrotnie promowały, poprzez zaangażowanie i wyniki sportowe, naszych najmłodszych sportowców.





Komentarze