Odznaczenie dla naszej pedagog

fot. UM Mysłowice
fot. UM Mysłowice

Z odznaczoną przez prezydenta Bronisława Komorowskiego Złotym Krzyżem Zasługi Grażyną Potoczny, nauczycielką Szkoły Podstawowej nr 3, rozmawiamy o Kawalerach Orderu Uśmiechu, Pałacu Prezydenckim i modrej kapuście.

Bogumił Stoksik:  Jak to się stało, że otrzymała pani to wyróżnienie?

Grażyna Potoczny: Któregoś dnia otrzymałam pocztą pismo z Kancelarii Prezydenta RP. Ponieważ nigdy wcześniej nie otrzymywałam takich pism, to przed otwarciem koperty sobie usiadłam.

To było dla pani zaskoczenie?

Zdecydowanie. Co więcej zupełnie nie wiedziałam, o jakie odznaczenie chodzi. Do Pałacu Prezydenckiego zostałam zaproszona z osobą towarzyszącą, pojechałam więc do Warszawy. ze swoim najmłodszym synem -21-letnim studentem polonistyki. Ceremonia wręczenia odznaczeń za wybitne zasługi w działalności edukacyjnej i wychowawczej, za kształtowanie postaw obywatelskich dzieci i młodzieży była podniosła i wzruszająca dla wszystkich 31 uhonorowanych nauczycieli i wychowawców z całej Polski. Małżonka Prezydenta RP, Anna Komorowska skierowała do odznaczonych niezwykle miłe wystąpienie. Po ceremonii wysłuchaliśmy wykładu Wojciecha Eichelbergera oraz wspaniałego koncertu zespołu Szymanowski Big Band Warsaw pod dyrekcją Piotra Kostrzewy. Następnie zostaliśmy ugoszczeni posiłkiem w Sali Obrazowej i oranżerii, gdzie mogliśmy porozmawiać z zaproszonymi gośćmi Anną Dymną, Henryką Krzywonos, Markiem Michalakiem i wieloma innymi. W Pałacu Prezydenckim spędziliśmy ponad 2 godziny.

Nominację do odznaczenia wystosował Marek Michalak, Rzecznik Praw Dziecka i zarazem Kanclerz Międzynarodowej Kapituły Orderu Uśmiechu. Samo odznaczenie przyznane Pani ma jakiś związek z Orderem Uśmiechu?

Zupełnie nie, ale faktycznie o odznaczenie wystąpił Rzecznik Praw Dziecka, z którym współpracujemy, od kiedy przyjęliśmy Kawalerów Orderu Uśmiechu, jako patronów naszej szkoły. Dużo się u nas dzieje w związku z Orderem Uśmiechu. Od 2005 r. odbywają się w Polsce zloty szkół imienia Kawalerów Orderu Uśmiechu. Sami byliśmy gospodarzami takiego zlotu w 2010 r. Pechowo Mysłowice nawiedziła wtedy powódź i kilka szkół zrezygnowało z przyjazdu, ale mimo tego zlot się udał. Goście zostali nareszcie ugoszczeni roladą, modrą kapustą i kluskami, o które zawsze wypytywali podczas poprzednich zlotów. Wtedy też, dzięki staraniom naszych dzieci, odznaczona Orderem Uśmiechu została „Doktor Jola”, czyli Jolanta Grabowska-Markowska z mysłowickiego Hospicjum Cordis. Z hospicjum współpracujemy od wielu lat. Nasi uczniowie są najmłodszymi wolontariuszami Hospicjum. W zeszłym tygodniu pomagaliśmy pakować bożonarodzeniowe sianko na stoły wigilijne. Wolontariat jest dzieciom bardzo potrzebny, czują się ważne, budują swoją wartość poprzez pomoc innym ludziom.

Pani zaangażowanie mocno wykracza poza obowiązki zawodowe, to zajmuje dużo prywatnego czasu?

No cóż, mogłabym nauczyć „swoje” dzieci matematyki i iść do domu, ale bardzo lubię swoją pracę. Fascynuje mnie obserwowanie rozwoju dzieci, poznawanie ich pasji. W każdym uczniu staram się dostrzec najlepsze cechy i rozbudowywać je. Przebywając z dziećmi sama doskonale się bawię. Wychowałam trzech synów, mam trzy wnuczki, więc dzieci ciągle są w moim życiu obecne.

Ale uczniowie i rodzice chwalą panią przede wszystkim za to, że do każdego podchodzi pani indywidualnie.

Staram się dostrzec w każdym to, co w nim najlepsze. Często zdarza się w bibliotece zrobić wystawę łobuza, robiącego świetne graffiti, żeby wzmocnić jego poczucie własnej wartości. Od dziecka nie miało dla mnie znaczenia, czy bawię się z największymi rozrabiakami, czy najbardziej ułożonymi dziećmi i do teraz nie ma dla mnie osób, które są przekreślone. Podstawą jest indywidualne podejście. Każdy jest inny i należy o tym pamiętać.

Szkoła Podstawowa nr 3 prowadzi wiele ciekawych i różnorodnych działań jak to się udaje zrobić?

Jest tego trochę. Coroczne festyny rodzinne, które organizujemy w czerwcu, zapraszając całą Janowską społeczność. Ogólnopolskie Zloty Szkół, Comenius w obsadzie międzynarodowej, wizyty Kawalerów Orderu Uśmiechu. Nasza szkoła obchodzi w tym roku swoje 100-lecie. Wraz z koleżanką Katarzyną Kręcichwost pracujemy nad monografią szkoły. Mamy bardzo ciekawe, stare kroniki szkoły i dokumenty, nawet z XIX w., kiedy była to jeszcze szkoła niemiecka. Myślę, że efekt prac będzie interesujący.
Na wizerunek szkoły składa się mrówcza, codzienna praca całego grona pedagogicznego, pracowników administracji i rodziców. Rodziców może nam pozazdrościć każda szkoła w Polsce, są wspaniali. Pojedynczy nauczyciel nie jest w stanie osiągnąć sukcesu bez wsparcia pozostałych. Mam szczęcie obcować z ludźmi, którzy mają podobne cele i jakoś się udaje tworzyć fajną szkołę. 





Komentarze