Nowe życie szybu Bończyk

Szyb „Bończyk” rozpoczął swą działalność ponad 100 lat temu, początkowo pod nazwą „Otto”, będąc typowym szybem pomocniczym – wentylacyjnym KWK „Mysłowice”. w 1984 r. został zlikwidowany i powoli zaczął popadać w ruinę. Obecnie mury „Bończyka”, dzięki ogromie wysiłku i pracy Macieja Sikory, właściciela restauracji Braks, otrzymały nowe życie.

Jeszcze przez 10 lat po zamknięciu obiekt utrzymywany był przez macierzystą kopalnię i pilnował go portier. W 1994 roku przejęła go pierwsza spółka i rozpoczęła się pełna degradacja terenu. Zostały stamtąd wywiezione urządzenia m.in. oryginalna nitowana maszyna wyciągowa, a wieża szybowa pocięta na kawałki i rozebrana. – Patrzyliśmy na to, ponieważ nasz bar rozpoczął działalność właśnie w 1994 roku, w czasie kiedy szyb był już wyłączony z użycia – mówi Maciej Sikora, który od 18 lat prowadzi popularną restaurację Braks. – W tamtym czasie odkupienie terenu z jego wspaniałymi pokopalnianymi budowlami było dla nas jednak nieosiągalne. Nie byliśmy też w stanie nic zrobić w sprawie szeregu dewastacji, do jakich tam dochodziło.

Parę lat później teren odkupiła kolejna prywatna firma. Ponieważ jej właścicielami byli architekci, u mieszkańców dzielnicy Bończyk pojawiła się nadzieja na rewitalizację szybu, która szybko niestety zgasła. Ostatecznej egzekucji budowli dokonali złomiarze, wyciągając z niej ostatnie okna i elementy metalowe.

- Nasza firma rozwijała się szybko w tym czasie – opowiada Sikora. – Normalną koleją rzeczy było powiększenie terenu. W 2006 roku pojawiła się okazja na zakup tej lokalizacji. Nie zastanawiając się nad tym długo, już w grudniu tego roku byłem szczęśliwym posiadaczem aktu notarialnego lokalizacji, na której stały jeszcze szczątki starego szybu „Bończyk”.

W tym czasie zaczęły pojawiać się kolejne plany i pomysły na zagospodarowanie stojących jeszcze budynków. Do 2009 roku trwały prace projektowe. – Wcześniej podjęliśmy jednak prace sprzątające. Budynki były zdewastowane, a teren zarośnięty. Trzy lata zajęło nam uprzątnięcie tej lokalizacji – wspomina restaurator. – Kiedy otrzymaliśmy pozwolenie na budowę, prace ruszyły pełną parą. To był niewątpliwie rok przełomowy. Sami angażowaliśmy się w roboty. Dużymi firmami posiłkowaliśmy się jedynie w przypadku większych prac budowlanych. Byliśmy wykończeni i chyba do końca nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co udało nam się tak naprawdę już zrobić.

Nowy właściciel obiektu postanowił, że stare i zniszczone budynki maszynowni i transformatorowni przerobi na kompleks restauracyjno – hotelowy. Obok odnowionych zabudowań miałoby również stanąć muzeum górnictwa.

Remont transformatorowni zakończono, a powstała w niej dwukondygnacyjna sala bankietowa została już oddana do użytku. Obecnie można ją za niewielką sumę pieniędzy wynająć i urządzić w niej wesele, komunię bądź przyjęcie z niesamowitą atmosferą i charakterem. Wszystkie okna budynku zrobione zostały na zamówienie. Jedyne oryginalne okno, jakie udało się uratować ze starych zgliszczy, zamontowano w piwnicy, stanowiąc jej wyjątkową dekorację. – Budynek jest utrzymany w oryginalnej formie – relacjonuje Sikora. – Staraliśmy się jak najwięcej rzeczy uratować. Nie zastosowaliśmy styropianu i waty do jego ocieplenia. Bryła zewnętrzna została zachowana w oryginalnym stanie. Wewnątrz ścianę nieco pogrubiliśmy z zastosowaniem starej cegły rozbiórkowej i elementów oryginalnych. Dach oczyszczono, a jego konstrukcję utrzymano zgodnie z wcześniejszym charakterem.

Dolna sala oddanego do użytku budynku jest zachowana w klimacie piwnicznym. Na ścianach podziwiać można stare, regionalne zdjęcia i obrazy. W korytarzu znajduje się także ołtarz Św. Barbary – górniczej patronki, a na sali wnęka z kawałkiem drewniano – stalowego chodnika i reprodukcją zdjęcia z opisów o dziejach mysłowickiej kopalni w tle.

- Budynek ma nie tylko bawić, ale również przypominać – mówi właściciel. – Przychodzi do nas ostatnio sporo górników, którzy przekazują nam rzeczy. Niektórzy z nich opowiadają nawet o swojej pracy w szybie kopalni „Bończyk”. Bardzo cieszy mnie fakt, że połączyłem możliwość zarobku ze sprawianiem przyjemności innym. Wrócenie murom szybu kopalnianego „Bończyk” życia jest wspaniałym dopełnieniem tej sytuacji.





Komentarze